PierwszyRokSzalenstwa

W pierwszym tygodniu stycznia dwa tysiące czternastego roku gorączkowo przeglądałem forum w poszukiwaniu rzeczy, które mógłbym jeszcze poprawić. Lada dzień miałem otworzyć bramy Arkham i zaprosić pierwszych mieszkańców do wspólnej zabawy w oryginalnym, niespotykanym wcześniej na forach świecie. Miałem ogromne obawy czy w ogóle Zew wypali, czy ktokolwiek się na nim zarejestruje, czy będę tylko ja, sam jeden ze swoim szaleństwem, niczym Samotnik z Providence i dopiero po latach forum zostanie docenione. Otwarcie miało mieć miejsce w weekend, w godzinach popołudniowych bodajże, ale jakoś dałem się przekonać, by zrobić to w środku tygodniu.

Osiem minut po północy forum zostało otwarte.

A teraz minął rok od tego wydarzenia, uczczony dołączeniem do forów zrzeszonych Vision Lighthouse, zmianą loga i headara, przekroczeniem czterech tysięcy postów oraz paroma innymi, fajnymi, acz małymi w skali całości rzeczami. Nie zrobiłbym tego bez Was. Bez graczy, zarówno tych, którzy pojawili się na moment, jak i tych, którzy zostali dłużej, rozegrali parę wątków i odeszli, dziękując za zabawę oraz tych, którzy dalej siedzą i tworzą własną historią. Dziękuję, nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak wielką przyjemnością jest czytać Wasze posty (praktycznie każdy jeden post jest lepszy, niż wszystko co ja napisałem) i rozmowy na czacie. To właśnie dzięki Wam ciągle mam ochotę siedzieć na forum i stukać w klawisze, prowadząc wątki, misje i przygody. A to chyba najlepsze, co może powiedzieć administrator o swoich użytkownikach. Bo bez Was nie miałbym po co siedzieć na Zewie. Tak, ten tekst to laurka. Tak, zasłużona. Tak, nie musicie go czytać.

Nie tak jednak wyobrażałem sobie to forum. Z początku obstawiałem, że całość będzie szła bardzo szybko i prężnie do przodu, bałem się czy w ogóle poradzę sobie ze wszystkim, ale kiedy zarejestrowali się pierwsi gracze, kiedy zaczęli pytać o szczegóły dotyczące gry i zaczęli tworzyć swoje postacie, zrozumiałem, że Zew nie będzie jak inne fora. Będzie inny. I miałem tutaj rację, co widać po naszym wspólnym, pierwszym roku. Zaczęło się skromnie, a jak przystało na przykładnego gospodarza, sam rozegrałem pierwszy wątek na forum. Pierwsza gra była w antykwariacie, gdzie mój złodziej, próbując porzucić kryminalną karierę, zapragnął zostać pisarzem. Nabycie starej maszyny do pisania u równie starego antykwariusza było kamyczkiem, który zaczął lawinę. Z każdym kolejnym postem Arkham rosło, zyskiwało własną duszę, a gromadka użytkowników stworzyła coś na wzór małej, ale kochającej się, patologicznej rodziny.

Teraz śmiało mogę powiedzieć, że największymi wadami i zarazem zaletami tego PBFa jest jego tempo, bo bardzo rzadko piszemy więcej niż tuzin postów dziennie, a także sposób prowadzenia rozgrywki, bo każdy – dosłownie każdy użytkownik – ma swój własny wątek z Mistrzem Gry i przez to znacznie rzadziej ma okazję do pisania z innym graczem. Śmiem nawet twierdzić, że ten sposób "jeden na jednego" jest czymś, co wyróżnia Zew pośród innych forów. Nie trzeba się martwić o to, że ktoś nas zablokuje albo będzie się złościć, że nie odpisaliśmy na czas. Wszystko toczy się swoim własnym rytmem, regulowanym przez bardzo ogólny, ale chyba prosty system upływu czasu. Wszystko działa bardzo sprawnie w małym gronie (naprawdę małym, dziennie siedzi około dziesięciu osób tylko) na wielu płaszczyznach, bo wątki bardzo często się przenikają i łączą. No i jak pisałem, każdy ma co robić. O ile na innych PBFach eventy i sesje to rzadkość, coś specjalnego i oczekiwanego, tak tutaj jest to codzienność. Solowa gra niesie ze sobą mnóstwo zalet, ale też i ogromne wady, z których największą jest chyba brak interakcji z innymi użytkownikami. Ale nie bronię nikomu czegoś takiego, o nie! Stworzyłem mnóstwo miejsc do gry i każdy może tworzyć swoje własne wątki, bez nadzorującego wszystko Strażnika Tajemnic. Czy to u Pickmana popijając herbatę wzmocnioną rumem, czy w Perle słuchając czarnoskórych grajków-amatorów, czy na placu Halsey'a, gdzie artyści wszelkiego rodzaju bawią się i zarabiają. Jak pisałem wiele razy – chcesz żyć jako normalny człowiek w latach dwudziestych, droga wolna. Chcesz być kimś w rodzaju Muldera i Scully z The X Files czy bohaterów Boardwalk Empire, Peaky Blinders, czy nawet The Knick? Śmiało. Twój wybór.

W ciągu roku na Zewie przeprowadziłem oszałamiającą liczbę pięćdziesięciu trzech przygód, wątków, eventów, wydarzeń, misji, jak zwał tak zwał. Statystycznie rzecz biorąc, daje to jeden tego typu event na tydzień, co jest chyba bardzo dobrym wynikiem, bo bardzo wiele razy mogłem czytać zachwyty oraz komentarze dotyczące tego, co opisałem i jak gracze musieli się natrudzić, by pchnąć akcję dalej. Może tego nie widać, jak się spojrzy na śmiesznie małą liczbę czterech tysięcy postów po dwunastu miesiącach gry, ale... liczy się jakość, nie ilość, prawda? Lepiej mieć parę tysięcy postów skupiających się na samej grze, niż kilkanaście tysięcy, z czego ponad połowa to praktycznie sam offtop.

Jak pisałem na forumowym fanpejdżu, to wszystko Wasza zasługa, bo ja tylko udostępniłem miejsce zabaw, to Wy ciągnęliście i ciągnięcie forum dalej. Jestem z Was dumny i bardzo Wam za to dziękuję, mam nadzieję, że w tym roku wynik będzie równie dobry! Niestety, cały czas mam wrażenie, że wymagam zbyt wiele i ciągle podnoszę poprzeczkę, przez co bardzo wiele przygód zostało zaczętych, ale nie ukończonych (że wspomnę tylko rosyjskiego przemytnika, który miał dostarczyć narkotyki na umówione miejsce, a gdy rozgorzała tam strzelanina, zniknął z forum, by nigdy już nie powrócić, czy też myśliwego o skrzywionej psychice, który chciał polować na ludzi, ale uciekł po stworzeniu karty postaci oraz odebraniu snu w prywatnej wiadomości, lub cygance poproszonej o włamanie na cmentarz i odnalezienie czegoś w pewnym grobie, czy o stadku gliniarzy, agentów federalnych i detektywów, najwyraźniej zbyt przerażonych ogromem pracy jaka ich czeka w śledztwach...). Robię co mogę, by to wszystko naprawić, ale nie jestem w stanie. Forum to Wy. To użytkownicy. Sam nic nie zdziałam. Dlatego też do tej pory wisi temat oznaczony jako "Fabuła I – Wielka Wojna", w którym bardzo ważną rolę odegrała dewastacja grobu zamordowanego księdza. Obstawiałem, że ten wątek, ten motyw przewodni, nie będzie trwał dłużej niż parę miesięcy, może pół roku, ale cóż, myliłem się. Bardzo.

Wszyscy, którzy go zaczęli i brali w nim udział poznikali. Słuch o nich zaginął, dlatego musiałem trochę improwizować i zmienić parę rzeczy – wtedy zaryzykowałem coś większego i z pozoru znacznie bardziej skomplikowanego, wprowadzając tak zwanego "bossa" na forum, Jacoba Parisha. I to się udało! Wątki jakie krążą wokół tego jegomościa z początku były bardzo skromne i maleńkie, prywatne wręcz, bo raptem mechanik miał problem z jednym klientem, a psychiatra z pacjentem. Jakiś czas później do tego grona dołączył chirurg, który podczas operacji dokonał dość makabrycznego odkrycia, potem funkcjonariusz policji (ale tutaj wszystko zeszło na dalszy plan z powodu nadmiaru innych obowiązków służbowych... nie wiem czy to dobrze, czy źle), aż w końcu przyszła pora na kolejny etap.

Niepozorna, czarnoskóra pokojówka ujrzała na własne oczy Parisha, osobę odpowiedzialną za coraz większe zamieszanie. Służąca korzystając z własnej wiedzy oraz doświadczenia, postanowiła przekonać się kim naprawdę jest ten podejrzany typ i w sennej wizji ujrzała prawdziwe oblicze pana Parisha oraz to, do czego mniej więcej dąży. Pojawiło się jednak jeszcze więcej pytań, zwłaszcza teraz, gdy kolejna osoba weszła w "bliższą znajomość" z tymże typem. Polityk z nadszarpniętą reputacją po nieudanej próbie samobójczej musiał odzyskać zaufanie oraz pozycję, a forumowy "boss" wydawał się być idealnym ku temu człowiekiem. Skutki właśnie widać, portowa część Arkham jest pełna strajków oraz zamieszek, a w więzieniu doszło do morderstwa jednego z osadzonych (chociaż opinia publiczna jest przekonana, że to było samobójstwo, to parę osób ma inne zdanie).

Ostatnią rzeczą związaną z Parishem była bitka w murzyńskim klubie, gdy jeden czarnoskóry wyjaśnił drugiemu dla kogo pracuje i co może zrobić za drobną opłatą. Nie jest więc chyba tak źle, prawda? Wątek zamordowanego księdza stracił na znaczeniu, a wątek człowieka, który pociąga za wszystkie lub prawie wszystkie sznurki stał się znacznie ważniejszy. I sprawia, że coraz więcej osób jest z nim związanych! Na chwilę obecną są to James Graham, Victoria Harper, Chloe Wesson, Will Hansen, Elias Claymoore oraz Jimmy Rage. Był jeszcze Max Felther, ale odszedł, jednak ta mała gromadka, połączona jednym wspólnym wątkiem jest na forum i po prostu się bawi. W najbliższym czasie dołączą chyba jeszcze dwie osoby, które prowadzą reporterskie śledztwo, ale więcej nie zdradzę. I nie ma znaczenia, że ktoś zniknął na parę dni, tydzień, miesiąc czy nawet parę miesięcy – jeśli mam kontakt z takim graczem, jeśli taki gracz trochę już zdziałał na forum to wiem, że wróci i będzie kontynuować swoją przygodę.

Co więcej, nieśmiało zacząłem też wprowadzać drugiego "bossa", jako zabezpieczenie oraz wstęp do kolejnych wątków. I chyba się udało, chociaż tutaj odpadło znacznie więcej osób. Wszystko zaczęło się w lasach i początkowo wyglądało na najzwyklejszy wątek kryminalny z morderstwami i zwłokami, ale z każdym kolejnym postem były odsłaniane kolejne fakty. Często bardzo niepokojące. Niestety! Roy MacRoth, Julia Meserve, Sebastian Branwell oraz Tony Duval byli bardzo blisko odkrycia tego, kto stoi za mordami oraz dlaczego i w jakim celu mordował, ale żadna z tych osób nie wytrwała wystarczająco długo. Chyba naprawdę zbyt wiele wymagam w takich sprawach, bo rozmowy z podejrzanymi oraz bliskimi zamordowanych, szukanie śladów oraz kojarzenie faktów, przeszukiwanie starych akt oraz ślęczenie godzinami w bibliotekach (znaczy w google) to coś, co pasuje nielicznym. I właśnie ci nieliczni zdołali to rozgryźć, a raczej zdołał. Jim Monroe jako jedyny dotarł tak daleko i jako jedyny odkrył, że szpital w Arkham ma coś wspólnego z tymi morderstwami albo przynajmniej jedna osoba z personelu szpitalnego. Na chwilę obecną to wszystko zostało zawieszone i czeka na lepsze czasy, a ja mam ogromne obawy, czy warto rzucać graczom kolejne sprawy kryminalne do rozwiązania.

Wiem jednak, że warto rzucać graczom sny. Czy poprzez prywatną wiadomość, czy w treści posta, bo to jest chyba coś, co każdemu się podoba i każdy na to czeka. Niesamowicie klimatyczne i wciągające (nie moje słowa! Takie opinie dostaję od graczy!) rozszerzają świat i rzucają nowe światło na grę oraz dają pretekst do paru ciekawych wątków. Przecież jak wysłałem taki sen, to wkrótce potem gracz zdecydował o popełnieniu samobójstwa swojej postaci! Toż to jest coś cudownego, nigdy nie przypuszczałem, że będę w stanie zrobić coś takiego, ale znowu – to nie moja zasługa, tylko graczy. Taki dodatek potrafi sprawić, że wątki zaczynają wyrastać jak grzyby po deszczu albo wariaci w psychiatryku.

To jest też kolejna sprawa. Na facebooku wspomniałem o utracie poczytalności, czyli bardzo ważnej rzeczy na forum. Pierwszą w tym roku postacią jest Jimmy Rage. Wskutek sennych marów oraz koszmarnych wizji stracił dwa punkty, a już chwilę później to samo spotkało Lawrence'a Blacktribe'a. Łącznie w skali roku istnienia forum oraz wszystkich postaci daje to dwadzieścia trzy utracone punkty. To całkiem dobry wynik jak na forum, które w zamierzeniu jest czymś pomiędzy horrorem a kryminałem, prawda? Jedynie dwa razy bezpośredni kontakt z mitami spowodował króciutkie szaleństwo. Pierwszym z nich była operacja, w której doktor Max musiał wybrać pomiędzy życiem matki, a zdeformowanego, monstrualnego dziecka, które doskonale wiedziało co się dzieje i starało się nawiązać kontakt z lekarzem. Trzy punkty zniknęły z miejsca, podobnie jak gracz. Drugim takim przykładem była i jest Chloe, otóż panna Wesson wykonała bardzo sympatyczny rytuał, dzięki czemu była w stanie ujrzeć dość niepokojącą wizję dotyczącą gościa swojego pracodawcy. Straciła przez to dwa punkty i jako pierwsza w historii forum ujrzała Istoty z Głębin w pełnej krasie, chociaż był to tylko sen (drugą postacią był Seiesnsui Fukumitsu, japoński kultysta, ale to szczególny przypadek). Poza tym podporucznik Will stracił trzy punkty, gdy aresztowany przez niego bandzior odgryzł sobie język, w celu uniknięcia składania zeznań oraz chęcią dostania się do szpitala; doktor Victoria straciła dwa punkty wskutek utraty panowania nad sobą podczas rozmowy z pacjentem (który swoją drogą przeżył później zapaść, dzięki staraniom psychiatry), drwal Roy również stracił trzy punkty za odkrycie zwłok blondynki na kamiennym podeście w środku lasu, a także słyszał coś, co z pewnością nie było z tego świata; Andriej oraz Sally byli świadkami dwóch, różnych morderstw, Corinne padła ofiarą psychicznego znęcania się oraz dręczenia przez własnego brata oraz paru Włochów, a Jaquez, jedyny gracz uśmiercony na forum, stracił punkt poczytalności dlatego, że został postrzelony i umierał. "Najnowsza strata" dotyczy Lawrence'a, młodzieńca, który doświadczył wizji przyszłości i zanim zdołał coś z tym zrobić, wizja się sprawdziła. Traumatyczne wydarzenia oraz sny, halucynacje i wizje nie są jedynym powodem utraty poczytalności. Wprowadzona magia (będąca czymś mistycznym, niezrozumiałym, tylko dla wybranych, nikt nie ciska kulami ognia na lewo i prawo) opiera się właśnie na tych punktach i jeśli ktoś zechce szaleć jako czarodziej rodem z Harry'ego Pottera, to bardzo szybko trafi do szpitala psychiatrycznego, bo po prostu oszaleje. A forumowy szpital to nie jest przyjemne miejsce.

Kto będzie kolejny, jeśli chodzi o stratę poczytalności? Mandy Drake, wędrująca przez lasy Massachusetts po ogromnych, nienaturalnych śladach jakiegoś dziwnego stworzenia? Mae Brown, terminująca u okultysty oraz badająca nawiedzony dom? Seiesnsui Fukumitsu, chcący dokonać rytuału oraz wezwać coś z prastarych, niedostępnych głębin oceanu? A może właśnie Ty, szanowny Czytelniku bądź szanowna Czytelniczko? Może to właśnie Ty ujrzysz, co czai się w mrocznych zakątkach świata?

A jest na co patrzeć! Avatary zostały poprawione – w pierwszych dniach życia forum były bardzo toporne, niemalże ciosane z kamienia i poza gustowną rameczką z mackami były brzydkie. Z biegiem czasu się poprawiły aż do chwili obecnej, gdy wyglądają jak prawdziwe zdjęcia z minionej epoki, w czerni i bieli bądź sepii, z zabrudzeniami i zanieczyszczeniami. Spójrzcie sami jak to wygląda. Wprowadzona została galeria tuż przy liście zajętych wizerunków, czyli ponad dwie setki gotowych emblematów, co jest wyraźnym potwierdzeniem – gracze z niej korzystają, zachwalają jej jakość oraz sam fakt, że chciało mi się siedzieć i dłubać przy tylu obrazkach. Podobna sytuacja była z forumową gazetą, miejscem pełnym haczyków do gier, pomysłów na wątki, zaczątków zabaw oraz mnóstwa informacji ze świata. Pierwsze numery były paskudne, robione w jednej, długiej kolumnie, z minimalną ilością grafiki i trudną do rozszyfrowania czcionką. A teraz? Dwie strony a4 na papierze gazetowym, z dobrej jakości zdjęciami oraz długimi artykułami, z wyraźnym logiem i z widocznymi ogłoszeniami. Wystarczy spojrzeć na pierwszy i ostatni numer "Arkham Advertiser", by to zrozumieć. Miałem nawet w planach zrobienie pełnego wydania, liczącegp kilkanaście stron, z krzyżówką (jedna była na facebooku!) i innymi bajerami, ale dałem sobie spokój. Zacząłem natomiast eksperymentować z nagraniami, czego próbkę można było na fanpejdżu usłyszeć – nie posiadam jednak odpowiednio dobrego sprzętu, więc na chwilę obecną muszę zaniechać takich zabaw.

Ale to się zmieni. Prędzej czy później. Bo zmiany są widoczne! Gdyby nie opuszczenie forum przez jednego użytkownika, już dawno moglibyśmy się chwalić rozwojem umiejętności, a tak to dopiero niedawno doktor Victoria Harper zdołała rozwinąć swoje umiejętności o dodatkową kropeczkę. Znaczy to dokładnie tyle, że teraz bez większych trudności będzie mogła leczyć pacjentów, wywierać wpływ na innych ludzi, pomagać chorym i potrzebującym oraz znacznie łatwiej orientować się w rzeczach związanych ze swoim zawodem. Wystarczy tylko pisać i grać, by wszystko poszło dalej – już jakiś czas temu o tym wspominałem, ale powtórzę. Grasz aktywnie, zostajesz doceniony bądź doceniona. Z innych bardzo fajnych zmian, chociaż to raczej zwykły rozwój już, użytkownicy rozpoczęli ekspansję na tereny poza Arkham. Massachusetts jest pełne tajemnic oraz miejsc wartych zwiedzenia, dlatego strasznie się cieszę, że aż trzy osoby zdecydowały się na taki krok. Wspomniana już Victoria, bo dostała ode mnie list. Mandy, bo robi za przewodniczkę dla ekipy filmowej. Jimmy Rage, bo musi coś załatwić i tylko w Manchester ma szansę, a strajki, zamieszki oraz rosnąca przestępczość wraz z coraz szerszymi mackami mafii oraz gangów nie sprzyjają tego typu interesom. Policja oraz agenci federalni (którzy przecież dokonali już nalotu na jeden z klubów, ku rozpaczy urzędujących tam ludzi) wcale nie ułatwiają pracy przestępcom. Po której stronie Ty staniesz? Zwykłych mieszkańców, jak Jan Plicer, James Graham, Corinne Chandler, Lee Young czy Chloe Wesson? Może stróżów prawa, jak dzielny podporucznik Will Hansen, agent Jack Walters, detektyw Maliwan? Dołączysz do prasy, by razem z Jackiem Eastwoodem oraz Jessiką Parker odkrywać tajemnice brudnej polityki i pisać o tym w lokalnym tygodniku? A może będziesz bandytą jak Charles Stillitano, Jimmy Rage, Issachar Ancher czy Tony Pagano, którzy pragną więcej, niż wszyscy inni? Czy też będziesz w pocie czoła pracować w szpitalach lub na uniwersytecie obok doktor Harper i doktora Olina oraz profesora Ramsay'a i pani Drake? Decyzja należy do Ciebie.

Niespodzianka, o której pisałem już kilkakrotnie na fejsbuku (genialne miejsce do komunikacji z użytkownikami, gdy coś się stanie z forum), powinna przypaść Wam do gustu. To konkurs. Nieduży, mały, ale przyjemny konkurs, tak jak forum. Od ósmego stycznia do ósmego lutego Waszym konkursowym zadaniem będzie opisanie i wysłanie snu Waszej postaci lub Waszego własnego. Nie musi to być koszmarny sen, może to być jakiś dziwna, nienaturalna, niepokojąca mara czy zwykłe wizje bez ładu i składu lub klimatyczne wydarzenie. Wymagania są bardzo proste – minimalna długość to pół strony a4 czcionką Times New Roman o rozmiarze 12, a w tytule wiadomości wysłanej na moje konto (James Winston) trzeba zaznaczyć czy jest to sen postaci (wtedy realia forum musza być zachowane), czy to nasz prywatny sen (hulaj dusza piekła nie ma). W lutym odbędzie się losowanie nagrody, a prace tych uczestników, którzy zechcą, zostaną opublikowane na forum w dziale z wydarzeniami. A nagrodą jest dzieło Lovecrafta, Kinga czy innego autora grozy (jedne z kilku, ma się rozumieć, zwycięzca wybiera po konsultacji ze mną, toteż nie podaję dokładnych tytułów, no i wysyłka jest możliwa tylko na terenie kraju).

Raz jeszcze dziękuję Wam wszystkim, w szczególności tym, których wymieniłem z imienia i nazwiska postaci w tym tekście, zarówno jeśli chodzi o graczy byłych, jak i obecnych! Życzę Wam wielu, wielu wspaniałych i mrożących krew w żyłach przygód w Arkham oraz jego okolicach! Ph'nglui mglw'nafh Cthulhu R'lyeh wgah'nagl fhtagn!

Mortarion


Wykorzystano grafikę Jamesa Wolfa Strehle. Zobacz galerię artysty pod linkiem: http://jameswolf.deviantart.com/

Biorą udział w konwersacji

Komentarze (2)

Dodaj komentarz