
UWAGA! WYPOWIEDŹ ZAWIERA ZDJĘCIA DRASTYCZNE! OGLĄDASZ NA WŁASNĄ ODPOWIEDZIALNOŚĆ!
Broń biała dzieli się generalnie na kilka typów:
- Broń obuchowa
- Broń obuchowo-sieczna
- Broń tnąca (sieczna)
- Broń kłująca (kolna)
- Broń tnąco-kłująca
Zacznijmy zatem od omawiania każdego gatunku oraz obrażeń, jakie zadają poszczególne bronie.
Do broni obuchowej zalicza się każda broń, która służy do zadawania obrażeń typu miażdżonego. Do tej kategorii należą: maczugi, buzdygany, piernacze, buławy, pałki, kastety, morgenszterny, kiścienie, wekiery, młoty bojowe, obuchy i kostury.
Broń obuchowo-sieczna to taka broń, która poza ranami miażdżonymi zadaje jeszcze obrażenia sieczne (czyli rany cięte). Do tej grupki zaliczają się wszelkiego koloru, rasy i maści topory oraz siekiery bojowe (jakkolwiek głupio by to nie brzmiało), berdysze, czekany i nadziaki.
Broń sieczna (tnąca) to chyba najbardziej wypasiona podgrupa broni białej. Jak sama nazwa wskazuje zadaje ona rany cięte. Do tej grupy zaliczają się wszelkie miecze z każdej strony świata (poza gladiusem wzoru mogunckiego), szable, pałasze walońskie, jatagany, kordelasy, kordy, puginały, sztylety, noże, brzytwy, tasaki i inne mniej popularne rodzaje broni, jak np. proste kosy jednoręczne, szarszuny i wehrszuny.
Broń kłująca to broń przeznaczona do zadawania pchnięć w ważne organy przeciwnika. Dzieli się na broń drzewcową i białą kłującą. Do broni drzewcowej zalicza się: dzidy, dziryty, włócznie, kopie, partyzany, szpontony, rohatyny, lance, trójzęby i piki (wszelkiej maści). Do broni białej kłującej zaliczają się rapiery, florety, szpady, szpady dworskie, szpady pojedynkowe, katary i mizerykordie.
I ostania podgrupa, czyli broń tnąco-kłująca zadająca obrażenia typu mieszanego (można nią ciąć lub kłuć). Do tej gromadki zaliczają się wszelkie halabardy, glewie, gizarmy, naginaty i kosy bojowe (polskie wunderwaffe) oraz gladiusy typu pompejańskiego, pałasze, szaszki i niektóre wczesne rapiery.
Mamy zatem sklasyfikowane najpopularniejsze europejskie (wyłączając naginatę) typy broni. Zajmijmy się teraz przyjemniejszą stroną tego podziału, tj. użyciem tychże broni w walce.
Na samym początku skupmy się na broni obuchowej i obuchowo-siecznej, czyli chyba najlepiej znanej człowiekowi broni. Była to najbardziej uniwersalna broń użytkowa (używali jej zarówno rycerze ? młoty rycerskie, buzdygany itd., jak i ubogi plebs ? topory, siekiery, maczugi itd.) i prawdopodobnie jedyna, która potrafiła ignorować tak wiele różnych odmian pancerza. Obrażenia, które zadawała, można scharakteryzować jako miażdżone lub cięte. Najczęstszymi obrażeniami, które człowiek odnosi po kontakcie z taką bronią (obuchową) są złamania kości (najczęściej wieloodłamowe), masywne stłuczenia tkanek miękkich, krwotoki wewnętrzne. Uderzenie bronią obuchową w głowę często prowadzi do śmierci. Przy broni obuchowo-siecznej do wcześniej wymienionych typów obrażeń dochodzą jeszcze rany cięte o zróżnicowanej głębokości, szerokości i kształcie. Korzystając z okazji obalmy sobie teraz pewien mit dotyczący topora: wiele osób mówi (a filmy o rycerzach powtarzają to jak najęte), że uderzenie ostrzem topora w czaszkę człowieka powodowało rozrąbanie delikwenta od czubka głowy aż po rowek między pośladkami. BZDURA! Owszem, niektóre takie uderzenia faktycznie potrafiły przerąbać człowieka od głowy do tyłka, ale generalnie ostrze topora, po trafieniu w zaokrągloną powierzchnię czaszki, ześlizgiwało się po niej zrywając jedynie skórę. Taki człowiek, gdy jeszcze działała adrenalina, mógł śmiało walczyć dalej (co prawda z pewnymi zakłóceniami powodowanymi przez krew zalewającą oczy). Zgoła inaczej wyglądało to, gdy w głowę uderzało się obuchem topora - wtedy czaszka pękała jak uderzony młotkiem orzech, obryzgując wszystko w promieniu 0,5?1,5 metra krwią, mózgiem i odłamkami kostnymi.
Poniżej prezentuję kilka przykładów użycia broni obuchowej i obuchowo-siecznej (ostrzegam ponownie, że zdjęcia SĄ drastyczne)
Rana głowy zadana bronią obuchową (maczugą lub młotem) ? widoczna popękana czaszka (zwłoki zmumifikowane w torfowisku ? mord rytualny)
Czaszka mężczyzny w wieku około 45-50 lat z raną miażdżoną lewej kości skroniowej ? obrażenia śmiertelne
Fragment czaszki ze śladem topora ? odpryski boczne wskazują na ześlizgnięcie się ostrza z czaszki (niemniej cios był śmiertelny)
Dziwna rana zadana przez ?broń obuchową?. Zwężenie rany wskazuje na to, że zadano cios z prawej strony dość nietypową bronią ? obcasem szpilki
Typowa rana obuchowa, zadana zapewne młotkiem lub obuchem siekiery (widoczny wybity bark i złamany obojczyk ? oba ukryte pod skórą)
Krwiak wywołany stłuczeniem ? obrażenia typowe dla uderzenia pałką lub cięciwą broni miotającej
Rana zadana z rozmachu z prawej strony ostrym toporem o szerokim ostrzu ? rana śmiertelna (+18)
Pora na broń sieczną i kłującą.
Była to broń najbardziej rozpowszechniona w Europie od czasów wczesnego Średniowiecza, aż do I wojny światowej. Chociaż jej panowanie na polach walki już się zakończył, to do dziś znajduje się ona w ekwipunku każdego żołnierza ? mowa o bagnecie, nożu czy szabli oficerskiej. Jej pozostałości mamy także w sporcie - ot, chociażby stara dobra szermierka na szpady czy florety. Broń tego typu była, jest i zapewne będzie z nami zawsze, jeśli nie jako oręż podstawowy, to jako niezbędna część ekwipunku lub broń zapasowa. To właśnie wszelkie odmiany broni siecznej są narzędziami najczęściej używanymi w walce wręcz. Czemu? Otóż jest ona najbardziej poręczna i praktyczna. Łatwo jej użyć i nie wymaga żmudnych treningów - czego chcieć więcej?
Skoro już zaczęliśmy temat walki wręcz, to obalimy sobie kolejny mit, tym razem mówiący o tym, że najlepsze są uniki, które nazwano dla podkreślenia ich wartości bojowej. BZDURA! Nigdy nie było czegoś takiego jak nazwy uników. Owszem, może być odskok, uchylenie się, ale wszelkie finezyjne nazwy w stylu ?Ballenteiner z obrotem? ?Fritzwinter z przysiadem? czy ?Rottenheimerr blokujący ze skrętem i wypadem? to tylko wymysły autorów fantasy, które bardziej niż do świata walki pasują do tańca na lodzie albo jazdy figurowej (od biedy podwójnego Toeloopa, szybkiego Rittbergera czy innego Lutza też można by dodać do nazw uników ? brzmią równie ciekawie, mimo że pochodzą z łyżwiarstwa figurowego). Walka jest zawsze szybka i dynamiczna, zatem jedynie cięcia, których się człowiek uczy, posiadają nazwy, by łatwiej było je zapamiętać (cięcie katowskie, trybunalskie, ojcowskie itd.). Uniki są zawsze instynktowne i wykonywane bezwiednie. Poza tym najlepszą metodą na wykonanie uniku w czasie, przykładowo, walki na szable jest podejście bliżej przeciwnika ? nie ma jak zadać cięcia.
No to, gdy już się trochę pobulwersowałem, omówmy sobie teraz obrażenia. Rany, które zadawała broń sieczna i kłująca, były w wielu wypadkach śmiertelne. Masywne obrażenia tkanek miękkich, przecięcie kości, odcięcie kończyn, przecięcie powłok brzusznych, rozcięcie jelit, perforacja żołądka, przebicie serca - to tylko niektóre z ran, które mógł odnieść człowiek w starciu z użyciem broni tego typu. Posługiwanie się tym rodzajem broni było wyjątkowo proste: jeśli był to zwykły miecz, wystarczyło 5-6 lekcji, by opanować podstawowe ruchy i postawy, jeśli nóż ? wystarczyło złapać go w garść, szybko wymachiwać i odskakiwać od przeciwnika, tnąc go w odkryte partie ciała. W taki sposób wygląda właśnie walka na noże: jest szalenie dynamiczna i potwornie niebezpieczna, bowiem nóż tnie wszystko, od tkanek miękkich aż po kości. Zerknijmy zatem na rany, jakie zadaje ta grupa broni.
Rana kłuta nogi zadana przez drut kolczasty
Rana cięta na kości barku ? człowiek przeżył to cięcie, bo kość wskazuje oznaki zrastania. Zabiła go zapewne infekcja rany
Czaszka ze śladem cięcia mieczem lub szablą ? rana nie była śmiertelna, choć bardzo bolesna (niewykluczone trwałe zaburzenia wzroku i mowy)
Rana cięta twarzy zadana z prawej strony po skosie nożem o krótkim ostrzu ? rana się rozłazi, co oznacza przecięcie mięśni i nerwu twarzowego
Rana kłuta zadana tępym rozgrzanym ostrzem, zapewne jakimś sprzętem od grilla
Rana twarzy zadana brzytwą z lewej strony (nastąpiło porażenie nerwu twarzowego), dość głęboka, ale o równych krawędziach
Typowe obrażenia po walce na noże (teraz widać dlaczego broń palna jest mniej groźna w zwarciu)
Pora na ostatni typ, czyli broń tnąco-kłującą. Ten oręż to w dużej mierze uzbrojenie, które dziś ma charakter reprezentacyjny (halabardy gwardii szwajcarskiej w Watykanie, pałasze przy boku gwardii pałacowej królowej Angielskiej itp.). Rany zadane tą bronią są identyczne jak we wcześniej omówionym przypadku, jednak władanie nią (zwłaszcza bronią drzewcową) wymaga sporo ćwiczeń i dużych umiejętności. Oręż ten również kiepsko nadaje się do walki w bliskim kontakcie (poza gladiusem i szaszką). Jej długość i delikatność konstrukcji sprawia, że większość przeciętnych użytkowników (niewyszkolonych) prędzej zniszczy tę broń niż użyje jej skutecznie.
No to typologię i wstępne pierdoły mamy już za sobą.
Powiedzmy sobie troszeczkę o walce najbardziej szlachetną z grupy broni białych - bronią sieczną. Jako że niekwestionowaną królową broni białej jest nasza polska szabelka, to właśnie walkę tą bronią pokrótce z wami omówię.
Nawet najlepiej wykonana szabla, najcelniejszy pistolet czy najprzedniejszy koń nie pomogą, jeśli człowiek nie potrafi się z nimi obchodzić. Nawet najspokojniejszy koń nie pozwoli się prowadzić jeźdźcowi, który nie posiada choćby podstawowych umiejętności jeździeckich. Faktem jest, że broń palna wystrzeli nawet w rękach dyletanta, jednak to, gdzie trafi kula, jeśli przed strzałem nie skorygowano położenia broni względem celu i wiatru bocznego, to zupełnie inna kwestia. Podobnie sprawa ma się z szablą - szablą, tak jak i kijem, machać może każdy, jednak posłużyć się nią z kunsztem i wprawą jest dane nielicznym. O ile floret, rapier czy szpada wymagały od użytkownika niezwykłego refleksu, wielkiej sprawności fizycznej i żelaznej kondycji, o tyle szabla, z racji swej konstrukcji, nie wymagała od użytkownika ani wężowej giętkości ciała, ani kociej sprawności - potrzebny był tylko refleks. Można powiedzieć, że to właśnie użytkowana broń biała wpływała na wygląd społeczeństwa w XVII-XVIII wieku. W okresie Średniowiecza, gdy cała Europa walczyła mieczami, budowa ciała nie była specjalne zróżnicowana, jednak w momencie, gdy do użytku w Europie Zachodniej weszły rapiery, florety i szpady, zaś w Europie Wschodniej i Rosji szable i pałasze, taka zmiana nastąpiła. Szpada czy rapier wymagały od użytkownika wielkiej sprawności fizycznej i niezwykłej kondycji. Aby wyprowadzić pchnięcie z wypadu, wykonać uniki przed cienkim i giętkim ostrzem wycelowanym w serce, odskoczyć, złożyć się do kolejnego ataku, a wszystko to zrobić sprawnie i szybko, szermierz musiał być wysportowany, szczupły i szybki. Szlachcic polski czy rosyjski bojar za symbol dostatku uznawali okazały brzuch i odpowiednią ilość tkanki tłuszczowej, która ?zalegała? na ciele w co bardziej strategicznych miejscach. Sprawiało to, że kondycja fizyczna i sprawność nie były najmocniejszą ze stron szermierza z Europy Środkowej i Wschodniej. Szabla pozwalała mu na wykorzystanie naturalnej siły połączonej z refleksem, nie było więc potrzeby wykonywania podskoków, odskoków, uników, przysiadów czy przesadnie dalekich wypadów. Spokojne kroki na przód i w tył, połączone z szybkimi zastawami wykonywanymi samą ręką i ewentualnym wypadem w celu wytracenia przeciwnika z równowagi wystarczyły.
Zasadniczy problem pojawiał się w momencie, gdy pieszy szablista spotykał się rapiernikiem. W walce pieszej, ze względu na długość, rapier posiadał znaczącą przewagę nad szablą. Cienki i długi, nadawał się zarówno do wyprowadzania pchnięć, jak i do cięcia. Szabla, choć sposobna do tego samego, była krótsza, więc do wykonania udanego ataku konieczne było wejście w strefę godzenia rapierem. Oba rodzaje broni różniły się od siebie typami zadawanych ran. Szabla zadawała rany cięte o średniej głębokości - relatywnie głębokie, powodujące obfite krwawienie poprzez przecięcie licznych naczyń krwionośnych lub tętnic oraz ból skutecznie eliminowały z walki przeciwnika (zdjęcia takich ran zamieściłem powyżej). Rapier zaś, dzięki długiej i prostej głowni, zadawał rany kłute. Choć z pozoru rana była niewielka, to obrażenia wewnętrzne były proporcjonalne do długości ostrza, które wniknęło w ciało. Jedno pchnięcie wymierzone w serce, wątrobę, płuca, krtań, jelita i nerki, tętnicę udową czy pomiędzy oko a nos niosło za sobą pewną śmierć. Nie dziwota, że władający szablą, nawet najlepiej wyszkolony mistrz, obawiał się starcia z niewyszkolonym i niewprawionym w walce rapiernikiem. Jedynym sposobem na pokonanie rapiernika było wytrącenie bądź złamanie mu broni. Sytuacja ulegała diametralnej zmianie, gdy dochodziło do walki konnej w której jeden z walczących uzbrojony był w szablę, a drugi w rapier. Z racji na swoje przeznaczenie do kłucia i znaczną długość, rapier w walce konnej, gdzie walka toczyła się w półdystansie, stawał się bronią niefunkcjonalną. W starciu konnym człowiek uzbrojony w rapier nie miał zbyt wielkich szans na wygraną z tym uzbrojonym w szablę. Szabla miała jedną zaletę, której nie posiadał rapier, floret czy szpada: można ją było wykorzystać w bezpośredniej walce wręcz. W szkołach walki we Włoszech, w Hiszpanii czy w Polsce nauczano wielu manewrów, które pozwalały na wytrącenie broni z dłoni przeciwnika i obezwładnienie go. Niejednokrotnie były to manewry skomplikowane i niebezpieczne ze względu na konieczność zbliżenia się do broni przeciwnika.
Walka szablą wymagała znajomości trzech podstawowych elementów:
- ruchu i pracy nóg
- umiejętnego zastawiania się przed ciosami
- umiejętnego wyprowadzania ataków
Praca nóg była niezwykle ważna, gdyż pozwalała na wyprowadzanie i unikanie ciosów oraz na zachowanie równowagi w trudnym terenie. Aby utrzymać równowagę w walce i poruszać się sprawnie, należało wystawić jedną nogę do przodu frontem do przeciwnika, a drugą pozostawić z tyłu, ustawioną tak, by tworzyła z nogą wystawioną kąt od 75 do 100°. Jednocześnie noga ta powinna znajdować się około dwóch stóp od drugiej. Postawa ta, jak teoretycznie i praktycznie sprawdzono, pozwalała na szybkie zbliżenie się do przeciwnika i względnie szybkie odsunięcie od niego w taki sposób, by pozostawić mu jak najmniejsze pole do trafienia. W postawie tej należy pamiętać o lekkim ugięciu kolan - pozwoli to na utrzymanie większej stabilności i sprężystości przy wykonywaniu wypadów.
Skoro umiemy już skakać, to teraz sobie pomachamy szabelką po staropolsku (pierdzielimy zastawy, bo, mówiąc szczerze, nie chce mi się o nich pisać, bo i pokazać słowami trudno, i zdefiniować zrozumiale nie sposób
).
Cięcia w walce szablą trzeba było wyprowadzać szybko i sprawnie. W przypadku szabli ważna była dobrze rozwinięta muskulatura górnej połowy ciała.
W walce szablą rozróżnia się następujące rodzaje cięć:
- wrąb
Cięcie to wykonywanie jest z lewej strony i polega na cięciu przeciwnika w lewe ramię tak, by ostrze doszło do punktu cięć rdzennych (tj. do środka ciała). Cięcie to może być skierowane na pierś, lewy obojczyk lub lewą stronę szyi adwersarza.
- na odlew
Cięcie to wyprowadzane jest na prawą górną połowę ciała. Analogicznie jak przy cięciu wrąb, miejscami, w które cięto była pierś, szyja i obojczyk, jednak od prawej strony.
- nyżkiem
Cięcie nyżkiem należy do najbardziej znanych. Utożsamiane jest ono z cięciem zwanym Die Höllische Polnische Quarte (piekielna polska czwarta) albo cięciem polskim. Polegało ono na wyprowadzeniu cięcia z prawej strony od lewego biodra przez brzuch, aż do punktu cięć rdzennych. Cięcie polskie, wyprowadzone w poprawny sposób, powodowało rozcięcie powłok brzusznych, a tym samym uwolnienie wnętrzności z jamy brzusznej. Cięcie to było niemal niemożliwe do sparowania szpadą bądź rapierem, zatem stanowiło skuteczną metodą na pokonanie przeciwnika uzbrojonego w taki właśnie oręż.
- podlew
Cięcie wykonywane z lewej strony, prowadzone od prawego biodra przez brzuch, aż do punktu cięć rdzennych. W związku z anatomiczną łatwością wykonania, cięcie to nie było tak zaskakujące i skuteczne jak cięcie polskie.
- w pierś
Cięcie to wykonuje się od lewej do prawej strony klatki piersiowej adwersarza, tnąc poziomo na linii piersi w stronę punktu cięć rdzennych.
- w łęg
Cięcie w łęg wykonuje się analogicznie jak ciecie w pierś, jednak szablę prowadzi się od strony prawej do lewej.
- w lic
Cięcie to wyprowadzane jest w lewy policzek adwersarza. Cięcie wyprowadzane jest w sposób identyczny jak cięcie w pierś, jednak ostrze zatrzymać się powinno na linii punktu cieć rdzennych.
- w zerk
Cięcie to wyprowadzane jest w prawy policzek lub oko przeciwnika, prowadząc broń w sposób identyczny jak ma to miejsce przy cieciu w łęg, jednak ostrze zatrzymać się powinno na linii punktu cieć rdzennych
- w trok
Cięcie to wykonuje się prowadząc szablę poziomo od strony lewej do prawej na wysokości biodra przeciwnika, tnąc go przez biodro i podbrzusze.
- w kłąb
Cięcie to wykonywane jest analogicznie do cięcia w trok, jednak od drugiej strony. Szabla prowadzona jest od lewej strony na wysokości prawego biodra przeciwnika.
- w brew
Cięcie to wykonuje się prowadząc szablę pionowo od góry i tnąc adwersarza przez głowę pomiędzy brwi. Cięcie to, wykonywane oburącz, zwane było cieciem drwalim.
- w pion
Cięcie to wykonywane było tylcem pióra (to znaczy zaostrzonym grzbietem, mówiąc po ludzku) szabli w krocze adwersarza. Uznane za niehonorowe, cięcie eunusze, stosowane było tylko w walce na śmierć i życie.
Poza cięciami podstawowymi (które już wymieniliśmy) stosowane były też cięcia charakterystyczne dla szabli i polskiego stylu walki. Do takich cięć należały:
- cięcie trybunalskie lub katowskie - wyprowadzane oburącz z lewej strony na szyje przeciwnika. Cięcie to miało przełamywać zastawę przeciwnika, łamać szablę lub wytrącać ją z ręki. W przypadku braku zastawy, cięcie to miało dostatecznie dużo energii, by obciąć człowiekowi głowę.
- cięcie drwale - wyprowadzane pionowo w głowę przeciwnika. Szablę należało trzymać przy tym oburącz. Cięcie to miało przełamywać zastawę przeciwnika i doprowadzić do wybicia szabli z dłoni lub do jej uszkodzenia. W przypadku braku zastawy, cięcie to miało dostateczną energię, by rozpłatać głowę na pół.
- cięcie tatarskie - wyprowadzane zazwyczaj z cięcia nyżkiem lub na podlew, polegało na zadawaniu płytkich, obficie krwawiących ran za pomocą samego końca pióra (pióro to końcówka ostrza szabli). Cięcia takie były bardzo szybkie i powodowały osłabienie w wyniku utraty krwi.
- cięcie ojcowskie ? wyprowadzane od lewej strony poziomo w pierś, było uznane za cięcie szkolne stosowane przy nauce walki szablą. Cięcie to nie posiadało nadzwyczajnej mocy i służyło raczej zadaniu relatywnie płytkiej, trudno gojącej się rany pomiędzy żebrami.
- cięcie polskie ? zwane piekielną polską czwartą wyprowadzane było ?nyżkiem? w biodro i brzuch. Jak już wcześniej wspomniałem, było ono szczególnie skuteczne przeciwko przeciwnikom uzbrojonym w broń stylu zachodniego.
- cięcie eunusze- zwane trzebieńczym lub rzezańczym, wyprowadzane od dołu w krocze zaostrzonym grzbietem pióra szabli. Cięcie to uznawane było za szczególnie niehonorowe ze względu na to, jakiego typu obrażenia powodowało. Ze szczególnym uznaniem cięcie to spotkało się jedynie w gronie największych zabijaków, łotrów i infamisów pragnących zasłynąć w Polsce jako szczególnie groźni i okrutni.
Dyster
Komentarze (2)