
„Wiesz, co Anka? Tak szczerze, to ja już nie umiem grać kobietami.”
Powiedziała kobieta do kobiety, a obie poczuły to samo. Dlaczego pewna część kobiet w stu procentach poczuwając się do kobiecości, tak bardzo fascynuje się męskością?
Coś w tym jest intrygującego drogie panie. Pewna część z was powiedziała, że wszystko zrodziło się z romantycznej przyczyny. Łapu, capu i do piachu! Niech się stworzy Heathcliff miły. Nie na darmo przez wieki dusze podobne Emily Bronte tworzyły ekscentrycznych kochanków. Skoro czytamy, fascynujemy się, wizualizujemy, rozmyślamy przed snem o tych postaciach zaczynamy odczuwać większą potrzebę „stwórczą”. Wzrasta w nas kreacyjne pożądanie trudne do zaspokojenia. Dlatego pragniemy stworzyć coś posiadającego różne pierwowzory męskości. A do tych chęci oliwę do ognia podsyca fakt, że inne znów kobietki wolą żeńskie postacie, z którymi można by odgrywać romanse. Niektóre z was powiadają – „Ja jej stworzę faceta, a ona mi”. A tworzenie samej męskiej postaci wiąże się z uznaniem, inne kobietki przed monitorami ślinią się i polują na „panów”. Swego czasu zetknęłam się ze zjawiskiem dość irytującym. Ledwo zjawiłam się męską postacią, a już prywatne wiadomości – „ Możesz się kochać w mojej X, tylko zmień avatar” Dziękuję za łaskę, postoję. Dla niektórych właśnie na tym kończy się kreowanie mężczyzn. Tworzeni są już dla istniejących kobiet. Dla czystej potrzeby romansu. Dla powierzchniowego zaspokojenia. Wiele z nas tak zaczynało i nic w tym wstydliwego czy godnego wyśmiania. Na swój sposób, to urocze. Jednak na niezbyt długi okres czasu. Kiedyś my i nasze postacie wzrastają. Przestaje być zadowalający fakt romansu, wręcz zaczyna nudzić. Są kobiety, do których ja się osobiście zaliczam z typu – mój ci ten brzydal, staruch, inwalida, frajer. Dla nas sam fakt tworzenia „dram” jest nie do przyjęcia. Po prostu nie czujemy się w ciele romantycznym dobrze. A tak szeptem też dopowiem od siebie – jesteśmy zaborcze. Tak ja też jestem zaborcza co do każdej mojej męskiej postaci. Są niczym moi niewolnicy, należą tylko do mnie, a spróbuj mi odebrać, a odetnę ci paluszki. Macie podobnie? Wiem, że każda z nas w swój specyficzny sposób czuje więź z postacią. Kochamy swoje postacie, kochamy też cudze. Jednak nasze, to nasze. Przez nasze postacie pamiętamy inne. Nasze są najważniejsze. Fabularnie pozwalamy wiązać im się na wszelkie i dziwne sposoby z innymi postaci ( nie chodzi tu o romanse) Ale zawsze podświadomie zaznaczamy, że należą tylko do nas. Gloryfikujemy naszych pupili.
Dlaczego typ – mój ci ten brzydal, staruch, inwalida, frajer? Ten typ wystrzega się pięknych, nieskazitelnych mężczyzn. Ten typ kobiet gloryfikuje wszystkich dziwolągów odkrywając w nich coś podniecającego. Ten typ jest wygodny i bardzo plastyczny. Dlaczego? Bo tym postaciom pasują wszelkie zmiany, bo one wręcz tego od nas chcą. Zmuszają nas do wenowania się samym swoim „bytem”. Ci mężczyźni są obrzydliwy, obślizgli, mają przebrzydłe charaktery (nie chodzi tu o złych chłopców z dzielni). Są to nasze skryte pragnienia, których realnie byśmy się wystrzegały. Trafia nam się, że wręcz doskonale pisze nam się szują podpieprzająca wszystkich naokoło, taką szują, którą aż chce się zmiażdżyć. Realnie byśmy, to zrobiły bez zastanowienia, ale podczas gry zwyczajnie się…bawimy! Te brzydkie mordy, szujowy typ bycia staje się śmieszny, dobry, wygodny. W ten sposób nieco wyśmiewamy mężczyzn, ale wciąż ich kochamy. Tfu. Kochamy tę męską postać. Choć realnie nienawidzimy tego typu charakterów, a i wystrzegały byśmy się mord, które dobieramy – przetłuszczone włosy, krzywe nosy, grubi, chudzi, starzy. A tak zaczynamy kochać i nawet realnie, powoli nabieramy dystansu. Mi osobiście podobają się tylko brzydale i wiele koleżanek również potwierdza ten typ, nawet realnie. Właśnie przez PBFy zaczynamy się otwierać na takie pożądania, im dziwniej tym lepiej. Zaczynamy odkrywać mężczyzn – ciekawiej. Tak jest weselej, zaczynamy widzieć więcej rozwiązań. Pogłębiamy się w większe pragnienia. Często te pragnienia mają spory odsetek erotyczny. Nie musimy rozgrywać takowych sesji, erotyka pcha nas do kreowania takiego i takiego charakteru. Nasze pragnienia nie muszą być piękne. To brzydota lekko podsyca szybszy oddech. To ona sprawia, że wszystko staje się lepsze, lżejsze, wenujące. Łatwiej skryć się nam w mężczyźnie, również z powodu ego. Kompletny idiota, brzydal i frajer lepiej wygląda w mężczyźnie prawda? Tak, tak, tak. Nasza kobieca, słodka zemsta. Kobieta wydaje się zbyt nudna do tego zajęcia, poza tym wygląda nieco nienaturalnie i szybko nam się nudzi.
Celem jest również zwykła chęć poznania, tego co nieznane od wieków. Wiele z nas pewnie zastanawia się – Jak to jest być mężczyzną?
Nie jestem antyfeministką. Trudno nam się do tego przyznać, ale podświadomie nieco gloryfikujemy nieznany byt. Kobiety wydają się też mdłe dlatego, że nasze kobiece relacje są właściwie zawiłe. Nie ma kobiety zazdrosnej o drugą. Zazdrościmy najmniejszych detali, dlatego często też w postaciach, mimo że nie musimy posiadać mentalności homesksualnej (tfu, wręcz właśnie zazwyczaj są to heteryczki) tworzymy romanse między mężczyznami. Ponieważ tu się zjawia kolejny typ – mój mężczyzna tylko dla mężczyzny. Tworząc ciężko pracuję na tego mężczyznę, uznaję go za doskonałego, wartego równej doskonałości czyt. mężczyzny.
Wtedy pojawia się satysfakcja, ponieważ jest też w niektórych kręgach przeświadczenie, że grać mężczyzną jest trudniej. Dlatego mamy ideał równy sobie.
Zapędy starożytne, a nawet średniowieczne zostają na wieki. Czyli? Człowiek widocznie potrzebuje poszukiwań. A pamiętamy przecież Safonę, Platona i jego „Ucztę” gdzie na miejscu dziennym są więzi erotyczne między mistrzami i uczniami. Te więzy są wspaniałe, wręcz winno się nimi obnosić. Co zaś średniowiecza się tyczy, kiedyś uważano, że wszelkim cierpieniom ziemskim winna jest kobieta. Kobieta – kusicielka. Dlatego lepiej oblepić ją w łachmany dniem, a nocą przy paru zdrowaśkach wmawiać sobie, że jeśli mężczyzna ulży sobie przez otwór w szacie i zgodnie z kalendarzykiem kościelnym, to jest podoba się niebiosom, a kobietę swą okiełznał. Dlatego kobiety wydają się nieco mniej atrakcyjnie (choć zależy kto jak na to patrzy) Zresztą seksualność odgrywa tu dużą rolę. My kobiety wbrew pozorom lubimy władzę. Biologicznie mamy jej namiastkę, jeśli doprowadzimy do podniecenia mężczyznę, a nie doprowadzimy sprawy do końca sprawiamy mu ból fizyczny. Oczywiście mężczyzna może odwdzięczyć się tym samym, ale on sprawi nam ból psychiczny. Kobieta nad kobietą ma utrudnioną sytuację w kwestii tej władzy fizycznej. Tu chyba pogrzebany jest jeden z bodźców walki płci. Postacie kobiece nam kobietom wydają się nudniejsze również ze względu na to, że pragniemy władzy nad męskimi. Kobiety nieważne czy hetero, homo, bi podświadomie chcą władzy. Nad kobietami i mężczyznami.
Kończąc ten niesynchroniczny wywód chciałabym tylko z osobistych powodów wrócić do pewnej postaci. Nie wiem czy kiedyś, to przeczytasz Gerda. Nie przepadam za Tobą, a Ty za mną. Nic w tym dziwnego i nie trzeba tego zmieniać. Jednak miałaś pewną postać, którą ukochałam. Zauroczył mnie jej kawałek historii. Nie chodzi o Gerharda. To był Bart. Chyba nigdy nie zapomnę brzydkiego chłopca zwiedzającego brudne ulice swego przedmieścia na czerwonym rowerku. Ja go wciąż widzę i kocham. Naprawdę. Ten czerwony rowerek. Żałuję tylko, że B. S. nie rozwinął się głębiej w fabule, bo siedzi głęboko w mojej pamięci. Czasem pamiętamy pewne postacie bardzo wyraźnie. Zakochujemy się w jednym elemencie. Ja ślę hołd bartowemu rowerkowi. Wy też macie takie postacie, wiem to. Powiecie jakie one były? Dajcie jakiś cytat z gry czy karty, który was zauroczył. Podzielcie się, to zdrowe.
Jednak pamiętajmy, to wszystko jest zabawą, nie bójmy się zabawy po to jest PBF. Nie bójmy się eksperymentów. Nie przekładajmy swoich ambicji na postacie. Wtedy jest lżej, naprawdę. Nie udajmy pisarzy. Nie podawajmy się za nich, nie klasyfikujmy się. Po prostu bawmy się.
Wodniczka
Grafika: Dan LuVisi. Odwiedź profil artysty pod adresem http://danluvisiart.deviantart.com/
NibiNibi

Komentarze (34)