
Wiele osób uważa, iż gra postaciami kanonicznymi, opracowanymi w źródłach i doskonale znanymi wszystkim, jest właściwie bez sensu i zabiera wiele radości z zabawy RPG. Wynika to raczej z nieumiejętności wykorzystania ich potencjału niż z prawdziwej różnicy. Gra Boromirem, Obi-Wanem Kenobim czy Nevillem Longbottomem może przynieść tyle samo frajdy, co prowadzenie postaci stworzonej od podstaw. A w niektórych aspektach nawet więcej.
Johan Huizinga napisał książkę Homo Ludens, której główną tezą było doszukiwanie się zabawy w prawie każdej dziedzinie ludzkiej działalności. Holenderski historyk zauważył, że zabawa zaczyna się w momencie, w którym przed człowiekiem stawiane są granice i musi się do nich dostosować. Gdy do poezji wkroczyły rymy i sylabizm, gdy wojny zaczęły podlegać określonym i niepodważalnym prawom, gdy ludzie sami sobie narzucają zasady - wtedy powstaje zabawa. Teoria ta idealnie pokazuje to, co chcę napisać o postaciach kanonicznych. To, że wszyscy je znają, że są dokładnie określone i opisane, daje najwięcej radości podczas ich odgrywania. Musimy mieścić się w konkretnych ramach, o wiele bardziej zaznaczonych i widocznych niż w przypadku postaci autorskich czy nawet opartych na archetypach.
Tworząc swoją postać od zera, opierając się tylko na własnej wizji także powinniśmy pamiętać o granicach tak uwypuklonych w teorii Huizingi. Postacie, które mogą stać się każdym, zareagować na wszelkie sposoby, to twory pozbawione charakteru, bezosobowe i nijakie. Każdy człowiek, a także elf, android czy kucyk, ma określony zbiór cech, przeżyć i poglądów, które wpływają na niego i jego zachowanie i trzeba zwrócić na to uwagę przy tworzeniu charakteru. Stawia to przed postacią pewne granice, które będą dla niej nieprzekraczalne lub ciężkie do przebycia, wymuszać będzie takie, a nie inne zachowania, ale o to w tym właśnie chodzi. Zabawa zaczyna się tam, gdzie musimy pomyśleć jak zareagowałaby właśnie ta osoba i dobrze to opisać. Oczywiście zdarzają się sesje, gdzie postacie mają być przysłowiowymi niezapisanymi tablicami, które wypełniać będą Gracze pod wpływem wydarzeń opisanych przez Mistrza Gry. To wydaje mi się stać bardzo blisko RPGowego archetypu, w tym przypadku bardzo mocno wpływającego na kreację postaci – zostawiając ją w większości nieokreśloną.
Właśnie archetyp jest kolejnym krokiem w kierunku postaci kanonicznych, stawiającym przed Graczem konkretne wymagania podczas tworzenia postaci i zmuszającym go do zamknięcia się w konkretnych granicach. Archetypy mogą być mniej lub bardziej rozpisane, czasem jest to tylko funkcja postaci czy jej rasa i pozycja. Niektóre są o wiele bardziej rozbudowane - Mistrz Gry może podać nam do wypełnienia tylko kilka luk w karcie postaci, podczas gdy jej historia, wygląd, a czasem i ostatnie działania są już znane. W takim przypadku prawdziwa zabawa zaczyna się już w trakcie wypełniania karty, gdy mocno ograniczeni z zewnątrz musimy wprowadzić do archetypu swoją wizję. Granie postacią na podstawie archetypu wymaga od nas więcej, niż granie postacią autorską, musimy spełniać pewne założenia, które postawił przed archetypem Mistrz Gry.
Postać kanoniczna wydaje się być bardzo podobna do mocno rozbudowanego archetypu. Najważniejszą różnicą jest to, że jej charakter, czyny i poglądy są znane właściwie wszystkim. Każdy może inaczej sobie wyobrazić jej działania w danej sytuacji i to odgrywający Gracz musi przekonać innych, że działanie, które wybrał, jest uzasadnione. W przypadku karty postaci kanonicznej najważniejsze jest wybranie momentu w znanej historii, od którego zacznie się gra. Dopiero tutaj rozpocząć się mogą odstępstwa od kanonu, które spowodować mogą inne wydarzenia i decyzje grających. Uzasadnienie swoich decyzji jest z pewnością trudniejsze w tym przypadku, gdyż granice wyznaczone dla postaci kanonicznej są powszechnie znane, a do tego często opierają się na wyobrażeniach poszczególnych osób.
Jest to właśnie najważniejszy plus prowadzenia postaci kanonicznej. Nie tworzymy swojego protagonisty od zera, nie nadajemy mu tylko tych cech, których chcemy, musimy prowadzić postać już stworzoną i znaną. To sprawdza umiejętności wczuwania się w inny charakter, opisywania jego działań. Przy pewnym nakładzie starań możemy zmienić napisaną czy nakręconą już wcześniej historię postaci, a czasem i całego uniwersum. To właśnie nadanie indywidualnych rysów, które wcześniej niekoniecznie były widoczne w postaci, jest największym sukcesem prowadzącego charakter kanoniczny. Wszyscy znamy decyzje bohatera do momentu, w którym zaczyna się fabuła sesji, ale to, co potem, zostaje już tylko w rękach Graczy.
Tak więc gra postacią kanoniczną wymaga od Gracza po prostu czegoś innego. Nie musi wymyślać dokładnie swojego protagonisty od zera, dobierać wszystkich jego cech i charakteru. W zamian za to dostajemy postać opracowaną, która ma dokładnie nakreślone granice i musimy odnaleźć się w nich podczas odgrywania. Sprawdza to umiejętność wcielania się w inny charakter, uzasadniania jego działań i wyborów. Nie musimy robić dokładnie tego, co znamy ze znanej historii, gdy opiera się na niej scenariusz. Musimy wcielić się w postać, jej aktualną sytuację i podejmować wybory, które są dla niej odpowiednie. Dobrze prowadzony bohater kanoniczny może zaskakiwać jeszcze bardziej niż postać stworzona od zera właśnie dlatego, że jest znany wszystkim, a podlega ponownej interpretacji.
Również na forum bohaterowie kanoniczni nie muszą grać tylko pobocznych ról, wciskanych czasem przez Mistrza Gry do historii. Niektóre fora pozwalają na grę tylko postaciami znanymi ze źródeł, na których są oparte i rozwiązanie to daje użytkownikom równie dużo zabawy. Historie tam opowiadane szybko odbiegają od opisanych gdzieś indziej fabuł, jeśli jednak są poparte logicznymi działaniami postaci, nikomu to nie przeszkadza. Na niektórych forach bohaterowie kanoniczni są dostępni dla Graczy i to rozwiązanie wydaje się być o wiele bardziej trafniejsze niż usuwanie znanych postaci w cień. Gdy odgrywamy historię znaną ze źródeł, usunięcie całkowicie jej bohaterów i zamienienie ich innymi, często doprowadza do zaburzenia całej fabuły. Rozwiązanie łączące grę bohaterami kanonicznymi z postaciami autorskimi pozwala na trzymanie się głównej osi fabularnej i dołączanie do niej kolejnych osób. Jasne, że to Harry Potter zostanie głównym wrogiem Voldemorta, ale u jego boku stanąć może ktoś w książkowej sadze nie istniejący, a na forum odgrywający bardzo ważną rolę. Gorzej, gdy Pottera w ogóle nie będzie, a Voldemort cały czas będzie się mścił za przypadkową śmierć przy próbie zabicia dziecka, które właściwie nie istniało.
Granie postaciami kanonicznymi wymaga od Gracza o wiele więcej na zupełnie innych polach, niż tworzenie swojego protagonisty. Każda postać, by dawała radość i zabawę z odgrywania, musi zamykać się w pewnych granicach, w których trzeba zmieścić się z jej opisywaniem. Bohaterowie doskonale znani wszystkim użytkownikom forum mają je wyraźniej zarysowane, przez co na Gracza spada o wiele większa odpowiedzialność za ich działanie. Z drugiej strony prowadzenie dobrze takiej postaci tak, by nikt nie zarzucił nam zmieniania jej założeń, daje całkowicie nową satysfakcję. Któż zresztą nie zastanawia się czasem, co by było gdyby... Prowadzenie kanonicznych bohaterów jest próbą odpowiedzi na to pytanie.
Link do dyskusji na forum.
Leonardo
Komentarze (6)