
Dragon Ball jest znany chyba każdemu. Wszyscy – albo znakomita większość tychże osób – wychowani w latach dziewięćdziesiątych z pewnością spieszyli do domów, by usiąść przed telewizorem, włączyć RTL7 i z radością obejrzeć kultową już dziś kreskówkę. Tak, anime, wiem, semantyka. Nie o to chodzi.
Piszę o tym, bo ostatnio Smocze Kule powróciły w wersji Super, pod nadzorem samego Toriyamy, który mówiąc dosadnie, spuścił w kiblu serię GT i zaczął od nowa, wkrótce po zakończeniu serii Z. Kilkanaście odcinków serialu (z zapowiedzianej setki mniej więcej) oraz dwa kinowe filmy (a pewnie będzie ich więcej) zwróciło mi uwagę na to, że na naszym internetowym podwórku jest tylko kilka forów utrzymanych w tych klimatach.
A dokładniej, z chwilą pisania tych słów, są dwa fora. Tyle przynajmniej udało mi się znaleźć, więc jeśli szanowni Czytelnicy i Czytelniczki znają jakieś inne, śmiało, komentujcie... bo ja kojarzę tylko Dragon Ball Alternate World oraz Dragon Ball New Generation. Czerpią ze wszystkiego, co tylko się da, by jak najlepiej oddać charakter mangi i anime, tak przynajmniej wnioskuję po krótkim zapoznaniu się z tym, co oferują. Nie będę jednak pisać o nich, chciałem tylko zasygnalizować, że istnieją i jeśli komuś marzy się dołączenie do Goku i Vegety, albo po prostu życie w świecie zamieszkanych przez bogów (dosłownie rzecz biorąc, bo tak przedstawia się aktualny status) ma ku temu możliwość.
Chodzi mi o coś innego. O coś starszego, prostszego i, przynajmniej według mnie, znacznie ciekawszego niż nakręcanie się poziomami siły i mocami zdolnymi zniszczyć cały świat w ciągu jednej, krótkiej chwili. Przypomnijcie sobie początki, kiedy mały Goku wraz z Bulmą szukał smoczych kul, kiedy trenował przed kolejnym turniejem, kiedy walczył z Armią Czerwonej Wstęgi i przeżywał mnóstwo szalonych przygód w towarzystwie równie szalonych postaci. To, przynajmniej dla mnie, jest znacznie ciekawsze niż zwiedzanie kosmosu czy walka z demonami albo życie w zaświatach. Albo po prostu jestem już stary i zrzędzę.
Forum, które mogłoby powstać, które ma teoretycznie potencjał na coś wspaniałego, to właśnie przeniesienie tych niewinnych, przyjemnych i po prostu fajnych zabaw na ekrany monitorów, bez ogromnych muskułów, bez fruwania, bez ataków niszczących krajobrazy. Zamiast rzucać kolejne planety i rasy i ich przemiany ("This Isn't Even My Final Form"), można by po prostu skupić się na Ziemi, na ludziach (i ewentualnie zwierzętach czy dinozaurach bo tych też jest pełno w świecie Toriyamy) oraz prostej, ale wciągającej fabule.
Jak takie forum miało by się przedstawiać? Bardzo prosto, wbrew pozorom. W tym tekście postaram się przedstawić ogólny szkielet i zarys PBFa, z którego ktoś kiedyś może skorzysta. A jak nie, to po prostu przeczyta, uśmiechnie się, może skomentuje i przejdzie dalej. Świat, na podstawie którego można oprzeć forum, jest całkiem dobrze opisany czy to za sprawą mangi, anime, czy gier (od dwóch części Legacy of Goku aż po Xenoverse), więc można wykreować naprawdę sporo interesujących lokacji i nadać im odpowiedni klimat oraz możliwości.
Poszczególne miasta i miasteczka, wsie i osady, wysepki i wyspy, pustynie, lodowe pustkowia, góry i wzgórza zamieszkanie przez ludzi i zwierzęta wszelkiego rodzaju. Od ogromnych aglomeracji, gdzie znajduje się siedziba Capsule Corp, poprzez odludzia zamieszkane przez pustelników czy zakony specjalizujące się w medytacji, sztukach walki i starodawne świątynie, aż po kryjówki bandytów, bazy wojskowe i okupowane tereny. Mapa, którą znalazłem w ciągu paru chwil mówi wystarczająco dużo, a jak się do tego doda miejsca, które nie zostały tam uwzględnione i puści wodze wyobraźni...
Osobiście uwielbiam eksplorację. Szalenie podoba mi się zwiedzanie najróżniejszych miejsc i poznawanie ich historii, niezależnie czy to jest małe miasteczko na wschodnim wybrzeżu Stanów Zjednoczonych w latach dwudziestych, współczesny Londyn zniszczony przez demoniczną inwazję, surowy i pseudośredniowieczny świat Siedmiu Królestw, czy opanowany przez wampirów świat. To, co oferuje Dragon Ball wydaje się więc być stworzone do takiej eksploracji – a motywem napędowym, impulsem, który sprawia, że człowiek (albo zwierzę) chce wędrować przez niezliczone krainy są tytułowe smocze kule.
Zatem, kim można grać? Ludźmi, ewentualnie zwierzętami i dinozaurami. Tylko i wyłącznie. Nie jest ważne czy ktoś ma troje oczu, ogon, nie posiada nosa, albo za pomocą kichnięcia zmienia się na zasadzie Dr Jekyll/Mr Hyde, "zwykli" ludzie pochodzący z różnych zakątków świata to jest coś, co brzmi chyba lepiej niż kosmici i potwory, prawda? Zwierzęta, od kotów, królików, wilków, psów aż po niedźwiedzie czy dinozaury ze skrzydłami czy ogromnymi rogami na upartego też mogą być, bo przez całą mangę i anime przewijały się gdzieś w tle (aczkolwiek im dalej, tym rzadziej widać było takie indywidua, a w świetle reflektorów pozostawali tylko kosmici). Wszelkiego rodzaju mumie, duchy i wampiry powinny zostać wyłączone i stanowić postacie niezależne, ewentualnie przeciwników, z którymi można stoczyć walki interesujące i wymagające – uwaga – inteligencji, a nie większej siły czy lepszych technik. Przypomnijcie sobie pierwsze turnieje, w których udział brał Goku. Kto tam był? Ludzie, tak różni, ale podobni, dysponujący za to najróżniejszymi stylami walki, nie zaś potężnymi kulami ognia i promieniami śmierci.
Z tego względu cała mechanika nie może być podporządkowana statystykom na zasadzie ilości życia, siły, zręczności i energii. W początkach Dragon Ball różnice między poszczególnymi postaciami nie były wcale tak wielkie, a ogromną rolę odgrywał ich pomyślunek i taktyka. Najlepszym wyjściem byłoby więc skorzystanie ze storytellingu i ekipy porządnych Mistrzów Gry, którzy tworzą świat i reagują na poczynania graczy, a wspierać ich powinna jedna "statystyka", czy też może "wskaźnik" dostępny tylko w okolicach turnieju jako rzecz poglądowa, nie najważniejsza. Powiedzmy, że zależnie od tego, kim jest postać i jak prezentuje się karta, wskaźnik ten różnił by się ale nie mógłby przekraczać kilkudziesięciu punktów. Bo co za frajda z gry, kiedy nikt nie może nam nic zrobić? Z początku jest przyjemnie i zabawnie, ale potem... potem to nudzi.
Jak wspominałem, turniej sztuk walk aż się prosi o cykliczne eventy zrzeszające wszystkich lub prawie wszystkich użytkowników! Przecież gromada pieniędzy, prestiż, duma i chwała to coś, co dla wielu jest spełnieniem marzeń. Jak się odpowiednio to przygotuje, to gracze powinni mieć materiał na grę przez naprawdę długie lata w postaci treningu, zemsty na konkurencie, który nas pokonał w taki czy inny sposób, czy próby zrabowania nagrody bądź sabotażu kolejnej edycji, albo chęci pokazania, kto jest najlepszym z najlepszych. Możliwości jest sporo. Można nawet uznać, że gracz chce wygrać turniej, by zdobyć główną nagrodę (czyli górę kasy) dzięki czemu będzie mógł szukać smoczych kul i spełnić swoje życzenie.
Smocze kule to już zupełnie inna sprawa – trzeba jasno określić ich działanie, moc, zasięg, czas jaki mija pomiędzy kolejnym użyciem, by – znowu – nikt nie tworzył z siebie niepokonanego herosa. Można tutaj oczywiście iść nieco chamską drogą i uznać, że smok jest wrednym gadem, który traktuje życzenia dosłownie na zasadzie znanej z filmu Wishmaster (czyli "chcę być wiecznie piękna", rzekła młoda dziewczyna wypowiadając swoje życzenie, a chwilę później stała się porcelanową laleczką czy innym marmurowym posągiem).
Znalezienie siedmiu kul powinno być jednym z głównych celów graczy, obok zwycięstwa w turnieju, czy też zostanie panem na własnych ziemiach albo nie wiem, dokonania zemsty na wrogu bądź wskrzeszeniu bliskiej, zmarłej osoby. Albo, jak Goku właśnie, można szukać tej jednej, konkretnej kuli, bo należała do dziadka i jest rodzinną pamiątką...
No i nie wolno zapominać, że wszelkiego rodzaju postacie kanoniczne mają prawo istnieć, oczywiście, ale tylko i wyłącznie jako postacie niezależne pod pieczą Mistrza Gry. W ten sposób można będzie uniknąć głupotek w stylu Goku, który jest zły do szpiku kości, a Bulma to głupiutka idiotka. Kto wie, może nawet na najbliższym turnieju w finałowej walce gracz zmierzy się właśnie z głównym bohaterem mangi i anime? Albo będzie przed nim uciekał bądź ścigał się, szukając smoczych kul?
I nie zapominajcie, że co niedzielę jest nowy odcinek Dragon Ball Super!
Mortarion
Komentarze (4)