
Uwielbiam jesień. Naprawdę, jest coś cudownie magicznego w żółtych, pomarańczowych i brązowych liściach opadających z drzew, we mgle, jaka unosi się nad polami i przy lasach, nad szybko zapadającym zmrokiem, nad błękitnym niebem, pokrytym gęstymi, szarymi chmurami. Nie chodzi nawet o to, że temperatury wreszcie spadły do normalnego poziomu (nie jest ani za gorąco, ani za zimno, a w razie czego to można założyć gruby sweter, rozpalić w piecu, czy zdjąć bluzę albo otworzyć okno) a słońce nie świeci bez przerwy w okno.
Po prostu lubię jesień. Dlatego przysiadłem, pomyślałem chwilę i zacząłem pisać ten - okolicznościowy - artykuł. Z jesienią bowiem nierozerwalnie wiąże się Halloween, czyli wigilia dnia wszystkich świętych, kiedy to wszelkiego rodzaju duchy i inne upiory pod postaciami dzieci biegają po ulicach i domagają się słodyczy. Przynajmniej w teorii, bo w Polsce to trochę inaczej wygląda (sam, szczeniakiem będąc, lata temu łaziłem po sąsiadach w masce i rękawiczkach dodanych do jakiegoś numeru "Kaczora Donalda"). Forów osadzonych w Polsce jest jednak bardzo mało, a znaczna ich ilość to kraje anglosaskie.
A tam Halloween jest szalenie popularne.
I o tym jest ten artykuł, a dokładniej mówiąc, o sposobach przedstawienia tego święta na forum w oparciu o kultowe filmy i postacie (albo po prostu traktujcie to jako listę filmów do obejrzenia ostatniego dnia października). Oczywistym wyborem jest Halloween Johna Carpentera i Roba Zombiego, bo cóż by innego? Pierwszy film, mający prawie czterdzieści lat na karku, to powolne, skromne, niedoskonałe dzieło, z rewelacyjną muzyką i jeszcze lepszym klimatem, drugi zaś to znacznie młodsza i "zbuntowana" wersja, robiąca wszystko mocniej, szybciej i brutalniej. Opowiadają praktycznie o tym samym, o niepowstrzymanej sile zła i przemocy, jaka czai się w ludzkiej duszy i może uderzyć w każdej, najmniej spodziewanej chwili. Co to znaczy dla forów?
Weźmy dowolne miasto czy miasteczko. Nie ważne, czy to jest duża metropolia, gdzie podróż z jednego końca na drugi trwa godzinę albo i dłużej, czy maleńka mieścina, którą można w ciągu kwadransa zwiedzić pieszo. Najważniejszą rzeczą jest własnie Halloween, czyli jak wspomniałem na początku, mglista i chłodna pogoda, zachmurzone niebo, kolorowe liście sypiące się z drzew, plastikowe szkielety wiszące na drzewach, sztuczne pajęczyny, wszechobecne dynie, stada dzieci biegających od drzwi do drzwi prosząc o cukierki, młodzież imprezująca w domach, lasach, czy na cmentarzach. Wrzućmy w to "boogeymana", wielkiego faceta w roboczym stroju, w masce, z tasakiem, chodzącego tu i tam, nie odzywającego się w ogóle, nie reagującego na nic. Niech chodzi, niech patrzy, niech stoi, jak posąg czy jedna z wielu dekoracji.
A potem niech miastem wstrząśnie wieść o jakimś brutalnym morderstwie i opisach świadków wskazujących właśnie na tego człowieka. Najlepiej, by każdy z graczy lub przynajmniej ich część widziała "boogeymena", zdawała sobie sprawę z jego obecności, może nawet próbowała wchodzić z nim w interakcję, ale to wszystko. Dopiero potem, gdy imprezy się skończą, gdy dzieci będą już spać w łóżkach, a rodzice będą marudzić na bałagan, w wieczornym wydaniu wiadomości może pojawić się wiadomość o morderstwie. Ulicami mogą sunąć radiowozy, błyskając światłami i budząc wszystkich swoimi syrenami.
"Boogeyman" powróci za rok. Znowu kogoś dorwie. Ale tym razem to gracze będą wiedzieć co się stało, a kto wie, może nawet zaczną sobie opowiadać straszne historie? Może podczas wycieczki do lasu na imprezę czy zwykły weekend ze znajomymi umilą sobie czas taką opowiastką? Evil Dead Sama Raimiego, ze wskazaniem na część drugą i, niestety, najnowszy remake może być idealnym motywem wstępnym.
Środek lasu. Daleko wszędzie, ciemno, pusto, cicho. Poskręcane konary drzew sięgają nieba, gęsta jak mleko mgła nadchodzi z każdej strony, czarne chmury blokują światło księżyca i gwiazd. A w centrum chatka, domek, gdzie grupka znajomych może świętować pierwszy miesiąc studiów, czyjeś urodziny albo inną rocznicę (czy nawet mogą próbować zrobić detoks biedaczce lub biedakowi) lub, zgodnie z motywem przewodnim tekstu, mogą bawić na halloweenowej imprezie, nie mając pojęcia, że w piwnicy znajduje się owinięta szmatami i drutem kolczastym księga zawierająca bluźniercze, przerażające opisy w nieznanym języku i ryciny przedstawiające jakieś monstra. Obok może być kaseta z nagranym monologiem jakiegoś szaleńca, który odczytał zapisane na papierze treści i teraz szaleje.
A potem niech ktoś zapuka do drzwi chatki, jeśli nie mamy ochoty wprowadzać niczego naprawdę nadnaturalnego. Niech jedna z postaci zacznie widzieć czy słyszeć dziwne rzeczy. Niech pomiędzy drzewami przemyka jakaś postać. I teraz pytanie - czy to wszystko jest prawdą, czy umysł, nakręcony halloweenowym klimatem, może nawet alkoholem i narkotykami sobie to wyobraził? A może to był tylko sen, dziwaczny, upiorny, nieprzyjemny, groteskowy, ale sen?
Nightmare on Elm Street Wesa Cravena dotyka właśnie tematyki snów. Śmiertelnie niebezpiecznych, ma się rozumieć, ale za to jakże ciekawych! Co, jeśli akcja forum dzieje się w miejscu, gdzie kilkanaście lat wcześniej naprawdę dokonano linczu na jakimś Bogu ducha winnym człowieku? Co, jeżeli po latach młodzież i dorosłych zaczynają nawiedzać dziwne sny o poparzonym mężczyźnie? Co, jeśli te sny nie są do końca snami? Tutaj można iść w dwie strony - albo, jak w przypadku domku w lesie, uznać, że to po prostu wymysł zmęczonego umysłu będącego pod wpływem ogólnego klimatu Halloween i środków odurzających, albo naprawdę coś takiego się dzieje i nie da się tego w żaden racjonalny sposób wytłumaczyć.
To wymaga co prawda sporych umiejętności, ale za to daje masę sprawy. Na forum, które administruję, co jakiś czas rzucam graczom sny, czasem w formie wiadomości wysłanej na skrzynkę, czasem w wątku, jako króciutką przygodę. I tutaj nie ma żadnych zasad. Ktoś może się położyć spać, by po chwili obudzić się z krzykiem, bo obok leży jakieś małe, brudne dziecko. Albo ktoś właśnie chodzi po pokoju. Albo pościel, niczym macki ośmiornicy, zaczyna więzić naszą postać a w kącie stoi jakaś ciemna sylwetka (coś takiego swoją drogą to materiał na naprawdę przerażającą akcję, bo tak zwany "paraliż senny" to nie są żarty, The Nightmare o tym opowiada w ciekawy sposób i to też jest motyw do gry).
Jak ktoś ma dość czegoś takiego, to można iść drogą innego filmu Cravena, czyli Scream. Cztery części (serialu wyprodukowanego przez MTV nie liczę, bo nie byłem w stanie przebić się przez pierwsze kilka minut) niesamowicie inteligentnego filmu, będącego na swój sposób dekonstrukcją mitu slashera i filmu grozy to coś, co naprawdę warto obejrzeć i zastanowić się, gdzie coś takiego widzieliśmy, w jakich filmach były motywy, które są wykorzystane i niejako obśmiane przez Scream. Forumowo można to powiązać z pierwszą opisaną przeze mnie rzeczą, czyli "boogeymanem" - ktoś słyszał tę historię, ktoś jest nią zafascynowany, ktoś robi imprezę pod takim kątem, nie mając pojęcia, że w ten sposób właśnie "zaprasza" drania i sprowadza nieszczęście na wszystkich.
Tego typu imprezy tematyczne - czyli wszelkiego rodzaju maratony horrorów i przebieranki za monstra - to chyba chleb powszedni na halloweenowych eventach. Wspomniany Scream nie jest wyjątkiem, tam też bohaterowie oglądają filmy, żrą popcorn i cieszą się życiem, a w miarę rozwoju serii zaczynają oglądać filmy właśnie o tym, o miało miejsce. Współczesna wersja The Town That Dreaded Sundown czy The Final Girls również tego dotykają, przynajmniej w jakimś stopniu i chociaż nie są to zwyczajne horrory, tylko coś więcej, coś innego, oferujące nietypowe podejście, to warto się z tym wszystkim zapoznać i wykorzystać coś na forum. Zapewnić jakąś rozgrywkę. Bo czemu nie? To chyba lepsze niż nie mająca żadnego większego zakończenia impreza w strojach wyuzdanej wampirzycy, czy rozkładającego się truposza. Ot, ludzie spotkali się, zjedli, wypili, poszli do domów. Lepiej jest chyba spotkać się, zjeść coś, wypić, spróbować wywołać duchy albo opowiedzieć jakieś straszne historie?
W tym pierwszym przypadku aż się prosi o wykorzystanie przeznaczonej do tego tabliczki. Jest też filmowa wersja Ouija, ale mówiąc wprost, jest to straszny chłam. Niemniej, zasada jest ta sama - ktoś dorwał drewnianą, starą tabliczkę z literami, cyframi, "yes" i "no", z małym wskaźnikiem i zaczyna wywoływać duchy. W większości przypadków absolutnie nic nie ma prawa się stać, czasem ktoś mimowolnie, podświadomie będzie przesuwał wskaźnikiem, ale raz w życiu może się zdarzyć, że naprawdę uda się nawiązać kontakt z kimś spoza naszego planu. I to otwiera nieskończenie wiele możliwości.
Co, jeśli duch będzie kimś przyjaznym? Co, jeśli dusza jaka zainteresuje się rozmową będzie związana w jakiś sposób z postacią gracza lub graczy? A może dusza będzie wrogo nastawiona, zła, że ktoś zakłóca jej spokój? Może zechce się zemścić na graczach w jakiś wymyślny sposób? Można puścić wodze fantazji i gotowe, tak samo w przypadku opowiadania strasznych historii. Niech każdy z graczy wymyśli jakąś opowiastkę, albo nawet i skopiuje creepy pastę, bo tych jest pełno. Niech zaczną szaleć! Niech się bawią!
A najlepiej, niech odwiedzą jakieś "straszne" miejsce i tam zrobią imprezę, czy coś takiego. Zależnie od forum można uderzyć w mocniejsze, nadnaturalne i po prostu fantastyczne tony, bądź też trzymać się realniejszych rzeczy, które da się względnie prosto wyjaśnić. [REC] to dobry przykład kamienicy, w której coś się dzieje. Staruszka zasłabła, wezwano pogotowie czy straż, choroba staruszki to jednak coś poważniejszego i trzeba walczyć o życie - pomysł fajny, acz ryzykowny, bo tutaj wkracza się na tereny związane żywymi trupami czy innymi opętanymi, co z kolei niezbyt pasuje jako krótkie urozmaicenie. Jako wątek główny, przewodni, zgoda. Sytuacja podobna, choć trochę inna wiąże się z Paranormal Activity, gdzie duch/upiór/demon uwziął się na jedną rodzinę i dręczy ją tak długo, jak się tylko da trzaskając drzwiami, rzucając meblami i czasem mordując zwierzęta. Może to właśnie ten duch odpowie, gdy ktoś skorzysta z tablicy ouija?
Trick'r'Treat, w mojej nieskromnej opinii, to ideał filmowego Halloween. Według tego filmu, to czas gdzie demony i potwory naprawdę istnieją i w ciągu tylko kilkunastu godzin naprawdę wędrują naszym światem, a pieczę nad wszystkim trzyma mały, niepozorny chłopiec w uroczym stroju... inną rzeczą jest to, że batoniki, jakie wręcza, mają w sobie żyletki, cukierki są z trucizną, a pod maską ma prawdziwe kły i jest gotowy zarąbać każdego w imię zasady "cukierek albo psikus". Co prawda wręczanie postaciom graczy cukierków z drobinkami szkła by batonika z żyletką w środku można uznać za chamstwo i rzecz, jaka nie bardzo pasuje, no ale raz w roku można sobie pozwolić na coś takiego.
Wystarczy tylko napisać, że jakaś postać niezależna właśnie nalewa sobie ponczu i po pierwszym łyku zaczyna pluć, krztusić się, a w oczach ma łzy - dokładniejsze oględziny mogą pokazać, że w wazie, zamiast alkoholu z sokiem, był wybielacz. Ktoś obok gracza może po pierwszym kęsie jabłka krzyknąć, bo to była szklana dekoracja. Jakaś dziewczynka, którą miał się opiekować gracz może zaczął płakać, bo batonik miał w sobie żyletkę.
I tak dalej, i tak dalej... drastyczne rzeczy, nie przeczę, ale jeśli przytrafiają się nie graczom, a wszystkim wokoło nich, to jest to już jakiś pomysł na grę i motyw na całkiem fajny wątek. Kto to zrobił? Dlaczego? I po co? A jeśli Wy, szanowni Czytelnicy i szanowne Czytelniczki, nie macie najmniejszej ochoty wprowadzać nic takiego na swoje fora i do swoich gier, to zawsze możecie zwołać znajomych, obejrzeć jeden z wymienionych przeze mnie filmów i... spędzić miło Halloween.
Mortarion
Komentarze