
W blasku życia zawsze towarzyszą nam cienie śmierci.
Stephen King
Tym cytatem Stephena Kinga oraz parafrazą jednego z klasyk opowiadań grozy zaczynam swój kolejny tekst, pisany po ogromnej przerwie. Pierwszą recenzję na VL napisałem po paru tygodniach gry na forum oraz udzielania się na czacie, tworząc po drodze notatki dotyczące wrażeń i tego, co mi po prostu wpadło w oko. Forum, o którym mowa, od tamtego czasu żyje i ma się dobrze, więc chyba to, co napisałem, przydało się administracji. Poprawiono niedoróbki, błędy i resztę rzeczy, by wszystko trzymało się kupy i było przyjazne dla graczy. Teraz pora na drugą recenzję, nieco inną, aczkolwiek tematyka niniejszego PBFa również jest bliska memu sercu. Oto... Shadow Play.
Forum, zgodnie z zapowiedziami (temat nazywał się w końcu "Rosewood plus trochę Stephena Kinga), miało być oparte o twórczość tegoż autora, a więc prezentować horror, zdecydowanie nie dla młodych ludzi oraz serial Pretty Little Liars. Według największego w sieci portalu filmowego, imdb, to serial dla osób mających coś koło czternastu lat, zawierający umiarkowane sceny przemocy, trochę krwi oraz słowa uznane za nieładne, bo zwykłymi bluzgami "bitch" oraz "crap" nazwać nie można. Chyba, że imdb się myli, nie mam zamiaru ściągać serialu, by sprawdzić, o co tu chodzi.
PBF otwarty został pod koniec lutego. Teraz mamy koniec kwietnia, więc pozwoliłem sobie na dość długą obserwację całości, skupiając się na tym, co robi Mistrz Gry, co robią gracze i jak wszystko się rozwija. Nie stworzyłem konta, nie grałem, po prostu raz na parę dni zajrzałem, przeczytałem kilka postów i tyle, obserwowałem bez ingerencji. I szczerze mówiąc, to jestem załamany, bo z obietnic w zapowiedzi na czarcie praktycznie nic nie wyszło. A powinienem to przewidzieć.
Ale po kolei... forum dotyczy małego miasteczka Rosewood, leżącego w zapomnianej przez Boga części Pensylwanii. Jak to zwykle bywa, małe miasteczko z pozoru jest idealne, ale im dłużej się mu przyglądać, tym więcej nieścisłości można zobaczyć - tym razem chodzi o pewną "piękną blondynkę", która dręczyła i męczyła każdego, aż w końcu ktoś ją dopadł i zaginęła. Gdy znaleziono jej ciało, w Rosewood zaczęły się dziać "rzeczy niepojęte". Ktoś prowadzi z mieszkańcami grę, ponoć znikają i umierają dzieci i dorośli, a jedna śmierć pociąga za sobą drugą. Teoretycznie, jak jest w praktyce, wiadomo.
Tyle wstępu fabularnego. Ktoś normalny mógłby pomyśleć, że taki PBF to idealne miejsce do urzeczywistnienia swoich marzeń o wcieleniu się w mordercę, psychopatę czy innego zwyrola lub kogoś, kto ściga ludzi stojących poza prawem i niczym Rust Cohle oraz Marty Hart z True Detective zagłębia się w szaleństwo i horror ludzkiej natury. Miejsce, na którym poczujemy dreszcz emocji, szybsze bicie serca i będziemy zmuszeni myśleć, by ocalić swoje wirtualne "ja" przed tym, co wymyślił prowadzący w postaci napastnika czy innego porywacza i...
Nie.
Nic z tych rzeczy. Tam, gdzie plecy kończą swoją szlachetną nazwę można sobie wsadzić te wszystkie emocje i napięcie. Wystarczy bowiem napisać "nie, nie zgadzam się na udział MG" albo "nie zgadzam się na rany cięte, kłute, uderzeniowe, nie zgadzam się na porwanie, napaść, gwałt, nie zgadzam się na psychiczne dręczenie" i po sprawie. Nasza postać staje się nieśmiertelnym bóstwem, które może palnąć sobie w łeb ze strzelby udając wokalistę Nirvany, a administracja musi napisać coś w stylu "ups, niewypał, żyjesz". Tak, na Shadow Play, forum grozy opierającym się o kryminalny serial dla młodzieży i twórczość mistrza horrorów rządzą informatory i to one, a nie gracz stukający w klawisze, decyduje o tym, co się może stać. To jest kpina w żywe oczy, która nie powinna mieć miejsca na PBFie! Równie dobrze można te całe pożal się Boże informatory zastąpić jednym pytaniem, a wyjdzie na to samo. "Czy zgadzasz się na grę na tym forum?"
Jedną z rzeczy, których zwyczajnie nie lubię, jest robienie sztucznego tłumu. Nie na zasadzie multikont, ale poprzez zmianę ustawienia i pokazanie tych osób, które były na forum w ciągu ostatnich trzech dni. Co mnie obchodzi to, że ktoś był na forum minutę 13 kwietnia, skoro teraz jest już 16 dzień tego miesiąca, a jego nick dalej figuruje na liście? Mam uwierzyć, że cztery linijki pełne imion i nazwisk postaci to tak wielki tłum, który chętnie siedzi na forum? A dajcie spokój, wystarczy policzyć i wyjdzie, że w ciągu dnia na Shadow Play siedzi około sześciu, może siedmiu osób. Czy to wstyd, że tylko parę osób jest a nie ogromne tłumy jak na wielu PBFach? Skąd, czasami taka mała gromadka to rzecz znacznie lepsza niż dzikie stado użytkowników. Ale lepiej ustawić "na forum przez 72h byli" i mieć powód do dumy.
Przynajmniej jest na czym oko zawiesić, bo PBF nie idzie ślepo za modą i nie wrzuca kilogramów zbędnych grafik oraz kręcących się przeszkadzajek, od których internet krzyczy z bólu. Jedynym gadżetem i zbędnym bajerem według mnie są pola na avatarach - wystarczy najechać myszką na avatar danej postaci, by ujrzeć linki do jej karty, relacji, informatora oraz tak niezbędną rzecz, jak orientacja seksualna.
Kolorystyka, utrzymana w szarozielonej, łagodnej tonacji (chyba, nie znam się zbytnio na kolorach, dla mnie to szary i zielony) nie razi w oczy ani nie drażni. Standardowy styl nie został prawie wcale poddany edycji i jest tutaj całkiem miło i czytelnie, zwłaszcza, jeśli ktoś uwielbia prostą elegancję i minimalizm. Miłośnicy przepychu oraz ci, którzy mają fatalny gust będą zawiedzeni, bo nie ma tutaj nawet popularnych "ongletów" czy innych patologicznych dziwadeł, które nawet nie mają polskiego odpowiednika i są wymysłem jakiegoś idioty, który nie wie co robi, ale to jest modne, więc robi. Ot, po lewej stronie znajduje się podręczne, wysuwane menu, zawierające odnośniki do regulaminu, zajętych wizerunków oraz rezerwacji tychże, poszukiwań postaci, "listu gończego" czyli wyjaśnienia, kim jest "A" oraz jaki to ogromny wpływ ma na każdego mieszkańca miasteczka i wie wszystko o wszystkich.
Pod headerem, będącym nieco rozmazaną twarzą jakiejś ciemnowłosej panny, znajduje się oczywiście sporych rozmiarów ogłoszenie, zawierające powtórkę z wysuwanego menu, wzbogacone o opis fabuły, aktualną fabularną datę oraz odnośniki do administracji (nieaktualne, dwa z sześciu linków nie działają) i obrazek ponurego pana/pani w bluzie z kapturem, skrytego/skrytej w cieniu. Dalej są subfora organizacyjne i postaciowe, zajmując wizualnie połowę całości forum. Jeszcze niżej jest samo Rosewood, miejsce akcji, które zasługuje na osoby akapit.
Miasto na forum zostało podzielone na trzy dzielnice - Bridgewater Terrace, Main Street oraz Old Hollies, natomiast za Rosewood znajdują się najbliższe okolice i mniejsze miasteczka, wszystkie są krótko i ogólnie rozpisane w osobnym temacie. To można zrozumieć i wygląda to całkiem zacnie, przynajmniej do czasu, aż nie zagłębimy się w daną lokację. Zwyczajowo kliknąłem na ślepo w parę miejsc, by zobaczyć, co przygotowała dla swoich użytkowników administracja i oto, co ujrzałem.
Skała Pocałunków - zdjęcie jakiejś dziewczyny. Nic więcej. Biblioteka - zdjęcie regałów i stolików z książkami. Pracownia chemiczna - zdjęcie kolejnej dziewczyny, tym razem w klasie. Wesołe miasteczko - zdjęcie karuzeli. Mieszkanie gracza - masa zdjęć. Żadnych opisów, żadnych wskazówek dla graczy, kogo tu mogą spotkać, co się może wydarzyć, jaka jest historia danego miejsca. Nic. Powrót do przeszłości, można powiedzieć, gdzie szczytem były trzy gwiazdki bądź kropeczki stanowiące cały opis lokacji i można było napisać, że tu stoi czołg, a tam nastolatki z tatuażami odurzone narkotykami mordują wampira i nikt nie reagował. Brak opisów może i miałby sens na zwyczajnym forum typu second life, ale tak trochę nie pasuje do PBFa, którego sednem gry jest - przynajmniej w teorii - groza oraz kryminał. Niektóre lokacje dostają króciutki, dodatkowy opis, jeśli ma tam miejsce jakiś ważniejszy event czy działa Mistrz Gry, ale to rzadkość niewyglądająca zbyt dobrze. Przykro mi, ale jestem zwolennikiem długich, dokładnych opisów, pozwalających na wyobrażenie sobie danego miejsca i świadczące o tym, że administracja naprawdę poświęciła sporo czasu na przygotowanie forum (jego treści, znaczy, nie wyglądu), a nie zrobiła wszystko na odwal się, pod jakimś impulsem czy, o zgrozo! Czeka aż gracze sami potworzą miejsca do gry, jak to bywa na niektórych PBFach i jest wielki foch, gdy ktoś pyta "czemu <nazwa miejsca> jest pusta?".
Idziemy dalej. W zapowiedziach podczas tworzenia forum administracja zarzekała się, że "eventy będą częściowo czerpane z serialu, a częściowo inspirowane powieściami Stephena Kinga. Raz na jakiś czas pojawi się wydarzenie noszące nazwę danej pozycji autorstwa pana Kinga, które będzie nawiązywać do wydarzeń przedstawionych w książce". Jak to wyszło w praktyce?
Władza przygotowała event dla swoich graczy, oparty o opowiadanie wspomnianego już wielokrotnie autora. Osobiście "Ciała" nie czytałem (a może i czytałem, nie wiem, King naprodukował kilogramy opowiadań, nie sposób spamiętać wszystkich), więc zbyt wiele nie mogę powiedzieć, ale... dwudziestego pierwszego marca rozpoczęła się impreza w domku w lesie (tak bardzo klasycznie, jakby nie sposób wymyślić czegoś innego), na którą przyszło około dwudziestu osób. Mistrz Gry napisał kilkanaście postów, ponad połowa osób siedziała w jednym temacie, a strachu czy napięcia nie ma, nie było i nie będzie, bo event już się skończył.
Atrakcjami była wanna pełna pijawek w środku lasu, wózek z kopalni na torach oraz postrzał przez tajemniczego mężczyznę. Plus za chęci, minus za wykonanie. Wiele razy piszę na VL, że masowe eventy to samobójstwo dla forum, że tego nie da się ogarnąć, że coś takiego nie ma racji powodzenia i tylko będzie denerwowało każdego, kto bierze udział w takim wydarzeniu, ba, na palcach jednej ręki można policzyć fora, którym coś takiego wyszło (i uwierzcie, chciałbym się do tego grona zaliczać). Znacznie lepiej jest przeprowadzić kilka małych wątków dla jednego lub dwóch graczy, niż rzucać wszystkich w to samo miejsce i wszystko wskazuje, że administracja coś takiego zaczęła teraz robić, co się bardzo, ale to bardzo chwali.
Jako MG wtrąca się w grę użytkowników i daje im różne zadania do wykonania oraz stara się zmuszać do myślenia (mniejsza, jak to wychodzi), więc może coś z tego wyjdzie, zwłaszcza, że na forum znajduje się opcja ukrywania postów - nie jako spojler, ale jako znacznik [hide], który uniemożliwia czytanie treści osobom nieupoważnionym. Nie mam bladego pojęcia, co jest tam napisane, ale jak tak patrzę i widzę dość dużo postów zapisanych w ten sposób (niestety w informatorach), to się uśmiecham zadowolony. Mała rzecz, a cieszy. Bardzo cieszy, gdyby tylko jeszcze została inaczej wykorzystana...
Szczytem głupoty i nieudolności, oraz w mniejszym stopniu prowadzenia gracza za rączkę (co może być bardzo dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza na forach grozy, gdzie czasami bardziej liczy się wczucie w atmosferę i stworzenie fajnego klimatu wespół z prowadzącym dany wątek niż zabawa w tak zwanym sandboksie), była "sesja" w domu dziewczyny, wokół której kręci się cała fabuła forum.
O co mi chodzi? Pokażę fragmenty dwóch postów wysłanych z konta Mistrza Gry, który prowadzi wątek graczce. Czytelnicy powinni zauważyć, co tu jest nie tak.
"Przed Tobą jeszcze jedna rzecz do odnalezienia - stare wycinki z gazet i... Groźby. Gdzie? Będziesz musiała pogłówkować aby wpaść na tą kryjówkę. Koło łóżka znajdują się szafki nocne, zawartość szuflad niewiele Ci powie, lecz w tym małym mebelku jest wbudowana mała skrytka, wielkości szuflady i wygląda zupełnie jak listwa, która wykańcza mebel*.
Powodzenia!"
małe biurko. Przypominał bardziej sekretarzyk... I to wszystko... Raczej mało miejsca na skrytki. Gdzie trzeba było szukać?
Pierwsze i najważniejsze! Biureczko! Mercedes, musisz się włamać do szufladki, tym razem nie ma już żadnych kluczyków. Znajdziesz tam akta dotyczące Alison. Akta policyjne.
Pod "gwiazdką" w pierwszym cytacie kryje się... link do obrazka pokazującego dokładnie to, czego ma gracz szukać, gdzie ma szukać i jak ma szukać. Drugi cytat z kolei jest mówieniem graczowi wprost co, gdzie i jak ma zrobić. Brakuje tylko opisania przez prowadzącego, jak gracz wszedł, zrobił wszystko i wyszedł wraz z podziękowaniem za "grę". Tak, teraz trochę przesadziłem, ale nie wiem jak to skomentować, naprawdę. To nie jest nawet śmieszne, to jest bardzo, bardzo smutne. Mógłbym uciec się do słów wulgarnych i powszechnie uznanych za obelżywe, ale nie zrobię tego. Nie ma sensu. Nie warto. Wychowałem się na innych forach i na RPGach, gdzie gracz musi myśleć i nie jest tak chamsko i bezczelnie prowadzony za rączkę. Gdyby ktoś mi coś takiego napisał, poczułbym się po prostu potraktowany jak ktoś, kogo prowadzący uważa za debila niezdolnego do samodzielnego myślenia oraz wykonania tak skomplikowanej rzeczy, jak przeszukania pokoju (bo do tego sprowadza się cała sprawa, według MG na Shadow Play gracz jest za głupi, by poradzić sobie w pojedynkę).
Poza tym na forum, gdzie są szaleńcy, którzy śmiało mogą skrzywdzić Twoją postać (jeśli wyrazisz na to zgodę), panuje bilokacja. A raczej trilokacja, czyli magiczna możliwość bycia w kilku miejscach jednocześnie, pasująca jak świni siodło, jeśli chodzi o forum starające się być czymś w rodzaju thrillera i kryminału, gdzie istnieje możliwość okaleczenia postaci, zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym. Według regulaminu:
2.5 Postać może pisać na fabule maksymalnie w trzech miejscach, a tematy przez nas opuszczone powinny zostać oznaczone "z/t" (z tematu). Wyjątkiem są eventy, na których użytkownik może pisać, lecz nie musi przerywać wątków fabularnych.
TRZY miejsca, w których można sobie pisać. Wyobrażacie to sobie? Jesteś w lesie, wieczorem, na romantycznym spacerze z ukochaną osobą, podziwiasz zachód słońca, nie patrzysz pod nogi i nagle trzask, wnyki zastawione przez kłusownika zatrzaskują się na kostce, ale spokojnie! Jednocześnie piszesz sobie radośnie w kawiarni plotkując z psiapsiółką na temat nadchodzących wakacji i nie musisz się wcale martwić tym, że pordzewiała pułapka prawie oderwała ci nogę. To tylko komplikuje sprawę, chociaż nie mam pojęcia jak sobie z tym ludzie radzą, nigdy tego nie stosowałem, bo jestem z tak zwanej starej szkoły - przeniosłem się na fora z takiego powodu, że mi ekipa od RPGów w stylu Warhammera i Neuroshimy się rozeszła.
Całe szczęście, że posty są względnie długie i dobrze opisane, pomijając kwiatki powodujące krwotok oczny. Niestety, na Shadow Play znaleźć można parę postów totalnie pozbawionych klimatu i wybijających z tego, co się dzieje, a największym z nich, cieszącym się niechlubnym tytułem "postu z rzyci" jest ten, w którym początek brzmi o tak:
No halo zaraz ałtfit do tej głupiej szafy wrzuce, bo mam, bo mogę, bo super. Poza tym musze gdzieś tam zgłosić, że tu pracuje, ale to zrobię później, bo nie mam czasu, już dawno sie zadeklarowałam, że zacznę i teraz muszę tutaj tyle spamu najebać coby post jako taki wyszedł, bo nie mam pojęcia co pisać mogę w zaczynającym, a chcę chociaż okienko tej odpowiedzi zapełnić!
W kolejnych postach ten offtop jest kontynuowany i, co gorsza, nie jako dopisek mniejszą czcionką, czy ukryty pod spojlerem albo oznaczonym innym kolorem, ale jako zwyczajny wstęp, wtrącenia w środku czy zakończenie! Jeżeli ktoś mi powie, że to jest fajne i sympatyczne, trudno, jego wola. Dla mnie to fatalna rzecz, który ni cholery nie pasuje na forum.
To wszystko kumuluje się w coś, co nie może się dobrze skończyć. I co, nie miałem racji? Shadow Play obserwuję praktycznie od momentu jego powstania i widzę, co się dzieje, a dzieje się nie za dobrze. Z administracji coraz mniej osób zaczęło bywać na forum, które stopniowo zaczęło popadać w ruinę. Nic więc dziwnego, że szybko temat z pomysłami, propozycjami i skargami zaczęły wypełniać głosy użytkowników ukryte przed osobami postronnymi (wykorzystano bowiem opcję [hide]), co zakończyło się zmianą w kadrze i nieco poprawiło życie Shadow Play.
Nieco, bo stan na chwilę obecną (27 kwietnia) jest następujący: pierwsza osoba z administracji na forum była ostatni raz 16 kwietnia przez kwadrans. Druga osoba 30 marca, zajrzała na minutę. Trzecia była 18 kwietnia, również minuta. Czwarta była 27 kwietnia, cztery minuty. Czy tak powinna wyglądać administracja forum? Wchodzi na kilka minut, trzaśnie posta w relacjach czy offtopie, posiedzi chwilkę na czacie i zniknie? No, nie wydaje mi się, dlatego między bajki można wsadzić radosne okrzyki, że administracja bywa na forum cały czas. Chyba, że ma jakieś inne konto i na nim siedzi, a nie na swoim głównym, wyszczególnionym w ogłoszeniu.
Podsumowując, zamiast forum pełnego napięcia i strachu, dostaliśmy zwyczajne forum second life w klimatach kiepskiej jakości teen slashera, z gromadą pięknych, młodych ludzi, którzy nawet nie mogą zginąć (bo informator to świętość, a MG który zmusza gracza do myślenia i odgrywania roli to zło). Dla kogo jest więc Shadow Play? A cholera wie. Miłośnicy literatury grozy Kinga oraz filmów pokroju Se7en czy Blair Witch Project nie mają tu czego szukać. Fani second life'ów też nie, bo mimo wszystko jest tutaj Mistrz Gry i coś działa. Ci, którzy tęsknią za świętej pamięci Dirty Secrets może i się jakość odnajdą, ale DS było znacznie lepsze, miało naprawdę zgraną ekipę i było przede wszystkim dopracowane, a administracja wiedziała kiedy ze sceny zejść. Shadow Play natomiast... cóż, z wielkiej chmury mały deszcz. Są inne, lepsze fora, zarówno pod względem bycia czystym second lifem, jak i bycia czymś więcej, ze ścisłą fabuła. Chyba, że ktoś jest naprawdę wielkim fanatykiem Pretty Little Liars i jest na takim głodzie, że pierwsze lepsze forum mu wystarczy… Jeśli ktoś szuka strachu znanego z kart powieści Kinga, to tutaj tego nie znajdzie.
Czy polecam? Nie. Nie polecam.
Mortarion
http://www.shadow-play.czo.pl/
Komentarze