Relacje internetowe

Miejsce przeznaczone dla dyskusji i wymiany poglądów o grach typu Play By Forum. Tematy ważne i poważne, ale również te, na które trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka.

Postprzez Morion » 12 paź 2012, o 21:57

W Lublinie takie są po 3 zł, jeśli już nie po 3,5. I o to plus relacji internetowych. Nawet jak miłości z tego nie będzie, Borys wie, że tej nory zwanej Lublinem lepiej unikać, zaś ja wiem, że w Gdańsku da się jeszcze najeść xD
Avatar użytkownika
Morion
 
Posty: 470
Dołączył(a): 8 wrz 2012, o 15:23
Numer GG: 11657618

Postprzez abecadlo » 16 paź 2012, o 10:38

Tak was czytam i czytam i powiem szczerze że moje wszystkie znajomość stały się takie przyjacielskie po spotkaniu w realu. Owszem wcześniej też mieliśmy dobry kontakt, gdzie gadaliśmy o różnych rzeczach, nawet tych prywatnych, ale nie było tego kontaktu fizycznego. Większość znajomości co była tylko przez neta padła, te które spotkałam się w realu i wcześniej pisałam jeszcze prywatnie przetrwały. Większość bo nie wszystkie. Tak więc spotkania w realu bardzo umacniają więź z innymi osobami, to jest jakbyś miał przyjaciela w innym mieście i się spotykacie w wakacje. Taki hmm normalne.

Ogólnie jestem za takimi znajomościami ^ ^ , nawet bardzo a to że nie raz byłam debilem i uznałam np. że spotykałam się z kumplami( najczęściej facetami właśnie) w innym mieście to inna bajka. xD

I właśnie tutaj mam pytanie, co sądzicie na temat już danego spotkania z osobą poznaną przez neta? Boicie się, jakoś "zabezpieczacie się" w końcu nie wiadomo kto jest po drugiej stronie i jakby nie patrzeć jest to niebezpieczne. Ja hm... jestem zbyt głupia i ufna przez spokojnie mogę się spotkać z osobą poznaną przez neta nawet w innym mieście.
Obrazek
Avatar użytkownika
abecadlo
 
Posty: 46
Dołączył(a): 25 sie 2012, o 20:00
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Mortarion » 16 paź 2012, o 10:54

co sądzicie na temat już danego spotkania z osobą poznaną przez neta?

Zdjęcie, imię, nazwisko, ewentualnie numer telefonu. Wiadomo, że mogą to być fałszywe dane, ale lepsze to niż nic. Potem można się spotkać, ale zanim do tego dojdzie, informuję bliskich o tym, co robię (jadę do Olsztyna, spotkać się ze znajomymi, zadzwonię potem).
W ciemno nie pojadę do miasta na drugim końcu Polski, bo dobrze mi się gadało z drugą osobą. Jakaś ostrożność musi być zawsze i nie chodzi mi teraz o to, że nasz potencjalny internetowy przyjaciel to 40-letni pedofil który chce wyciąć nam nerkę, ale o to, że w obcym mieście może się zdarzyć wszystko.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Vasemir » 16 paź 2012, o 10:59

No, Mort, ale wszystko może zdarzyć się wszędzie. Np. ja jestem spod Białegostoku, ale bezpieczniej czuję się w nocy w Krakowie, niż w Białym :roll: Najgorsze doświadczenia z przypadkowymi ludźmi miałem właśnie w znanych mi miejscach.

Ja jakoś nigdy nie podejmowałem szczególnych środków ostrożności, nawet jadąc do kieleckich scyzoryków ^^ Właściwie wszystko, co w takich sytuacjach potrzebuję, to tylko numer telefonu - znamy się z Sieci, więc posługujemy nickami, a do znalezienia siebie w miejscu X wystarczy właśnie kontakt telefoniczny.
Vasemir
 

Postprzez Santia » 19 paź 2012, o 20:24

To mi przypomina panikę mojej babci, gdy jej oświadczyłam, że jadę do Warszawy na spotkanie ze znajomymi poznanymi przez neta. Prawie był zawał na miejscu, a i ja sama się nieco bałam, bo choć znałam już te osoby jakiś czas, to relacje nasze opierały się głównie na rozmowach przez sb lub gg. Obawa jednak zawsze była, szczególnie gdy jechało się do kompletnie nieznanego miasta, gdzie może się stać dosłownie wszystko. Ale jak się to mówi, ryzyk fizyk, bez ryzyka nie ma zabawy. A poza tym, wychodzę z założenia, że takie spotkanie, gdy zna się osobę rok z hakiem i o tej osobie wiele się wie, to no cóż... chyba wielkiego problemu nie ma. Jedyna obawa jaka pozostaje, to sama fizyczna konfrontacja, bez bariery odległościowej, wyłącznie przez neta.
Oczywiście trzeba zawsze wszystko dokładnie przemyśleć, wszystkie za i przeciw, no i przede wszystkim, należy być pewnym swojej decyzji, a zabezpieczenia też dobrze mieć jakiekolwiek. Dmuchanie na zimne jeszcze nikomu nie zaszkodziło, choć ja podobnie jak Alfabet, jestem głupia i ufna i do ludzi zazwyczaj podchodzę w wyraźną ufnością i szczerą życzliwością, co czasem może być ryzykowne :)
Obrazek

Złote myśli:
Jass: ludzie to debilny gatunek, dobrze, że jestem kotem o.O


Otorek: Jass, masz jakiś problem?
Jass: jak łysy się mnie pyta czy mam jakiś problem to chyba powinnam zacząć się bać o.O
Avatar użytkownika
Santia
Mgr Świnka
 
Posty: 38
Dołączył(a): 21 sie 2012, o 07:16
Lokalizacja: Ruda Śląska
Numer GG: 6687478

Postprzez Piórko Feniksa » 26 paź 2012, o 00:09

A ja napisze tylko jedno - PIERDOLENIE ;) Pieprzycie tutaj wszyscy o tym że znajomości internetowe są tak zajebiste, można poznać fajnych- super - zajebistych ludzi etc. Wiadomo trzeba uważać i temu podobne pierdoły, ale ja się z wami nie zgodzę. Pytam się was - Po chuj poznawać się, rozmawiać z ludźmi, wymieniać się doświadczeniami jeśli ktoś po roku, półtorej a może czasem po dwóch lat stwierdza że ma w dupie forum, ludzi tam piszących albo też znajomość z konkretną osobą i przestaje się odzywać albo odchodzi z forum, jednocześnie zrywając kontakty z osobami tam znajdującymi się? Tak więc na co ta szopka związana ze znajomością i poznawaniem się przez neta? Czy w takim przypadku brane są pod uwagę uczucia drugiej osoby, która może cierpieć gdyż najzwyczajniej w świecie przywiązała się do kogoś po dłuższym czasie znajomości podpartych wspólnymi rozmowami?

Przepraszam za emocjonalność postu, ale czwarty taki numer już mnie przestaje bawić :P
Piórko Feniksa
 

Postprzez Mortarion » 26 paź 2012, o 11:05

Pytam się was - Po chuj poznawać się, rozmawiać z ludźmi, wymieniać się doświadczeniami jeśli ktoś po roku, półtorej a może czasem po dwóch lat stwierdza że ma w dupie forum, ludzi tam piszących albo też znajomość z konkretną osobą i przestaje się odzywać albo odchodzi z forum, jednocześnie zrywając kontakty z osobami tam znajdującymi się? Tak więc na co ta szopka związana ze znajomością i poznawaniem się przez neta?

To ja pytam - na chuj szopka związana ze znajomościami w podstawówce, gimnazjum, liceum, studiach, pracy? Przecież po roku lub paru latach też można stwierdzić "pierdolę" i iść dalej, mając w dupie ludzi.

Czy w takim przypadku brane są pod uwagę uczucia drugiej osoby, która może cierpieć gdyż najzwyczajniej w świecie przywiązała się do kogoś po dłuższym czasie znajomości podpartych wspólnymi rozmowami?

Zanim zaczniesz mówić o uczuciach pomyśl o paru rzeczach. Jeśli ktoś nagle zrywa kontakt, najwyraźniej ma ku temu jakiś powód, chyba, że jest niedojrzałym idiotą o wrażliwości równej zero. Natomiast jeśli wszystko ograniczało się tylko i wyłącznie do rozmów przez komunikator czy forum, no to przykro mi, ale takie jest życie. Bardzo, bardzo rzadko - albo wcale - nie da się nawiązać czegoś więcej niż słaba koleżeńska znajomość za pomocą samych rozmów co parę dni po kilkanaście minut (lub częściej).
Chcesz czegoś więcej? Chcesz przyjaźni? To poświęć się dla drugiej osoby, wysil się, a nie ograniczasz się do pisania na komunikatorze/forum.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Tau » 26 paź 2012, o 13:55

a zabezpieczenia też dobrze mieć jakiekolwiek.


Aye, aye, prawda to. Nigdy nie wierz poznanej w necie elfce, że "spoko, magia nas zabezpieczy".
All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"
Avatar użytkownika
Tau
Niewolnik miłości
 
Posty: 182
Dołączył(a): 26 sie 2012, o 22:48

Postprzez Piórko Feniksa » 26 paź 2012, o 14:25

Mortarion napisał(a):To ja pytam - na chuj szopka związana ze znajomościami w podstawówce, gimnazjum, liceum, studiach, pracy? Przecież po roku lub paru latach też można stwierdzić "pierdolę" i iść dalej, mając w dupie ludzi.

Fakt, tutaj w życiu realnym również nie mamy pewności czy znajomości z ludźmi przetrwają czy też nie. Tu akurat internet nie jest jedynym wyznacznikiem takich znajomości.

Mortarion napisał(a):Jeśli ktoś nagle zrywa kontakt, najwyraźniej ma ku temu jakiś powód, chyba, że jest niedojrzałym idiotą o wrażliwości równej zero.

Zgadzam się.

Mortarion napisał(a): Natomiast jeśli wszystko ograniczało się tylko i wyłącznie do rozmów przez komunikator czy forum, no to przykro mi, ale takie jest życie. Bardzo, bardzo rzadko - albo wcale - nie da się nawiązać czegoś więcej niż słaba koleżeńska znajomość za pomocą samych rozmów co parę dni po kilkanaście minut (lub częściej).

Też się zgodzę Mort. Niemniej wiadomo, że dłuższy czas znajomości z kimś owocuje lepszym poznaniem, czy wiedzą na temat danej osoby. Rozmawia się z nią inaczej niż z kimś poznanym przed paroma dniami. Nawet jeśli są to rozmowy co kilka dni. Według mnie nie częstość rozmów, ale ich jakość czy wspólne tematy, poglądy i zainteresowania łączą ludzi i pozwalają im się bliżej poznać.

Mortarion napisał(a):Chcesz czegoś więcej? Chcesz przyjaźni? To poświęć się dla drugiej osoby, wysil się, a nie ograniczasz się do pisania na komunikatorze/forum.

Taaaa ... A potem ktoś kopnie w dupę, bo "tak mu się podobało". No way. Zdecydowanie wolę spotkać się z kimś po dość dłuższym okresie pisania z daną osobą na GG czy kontakcie w tej lub podobnej formie. Wiadomo, że spotkanie w cztery oczy na pewno cementuje jakąś relację, zbliża ludzi do siebie. Niemniej jeśli osoby dzieli dość duża odległość między sobą często jedyną formą kontaktu pozostaje forma elektroniczna/internetowa. Przecież nie zawsze ma się czas, fundusze, możliwość jechania na drugi koniec Polski w celu spotkania się z kimś.

Dla mnie na chwilę obecną znajomości internetowe przygrywają dość znacznie z takimi realnymi, zawartymi z kimś kogo się zna, a najważniejsze WIDZI I SPOTYKA. Jest to właśnie spowodowane tym podejściem "jest miło, ale jednak kończymy znajomość". Przejechałam się kilka razy - dziękuję.
Spotkanie z kimś poznanym przez neta - nie mówię nie. Ale dopiero po co najmniej 2 latach znajomości. Może niekoniecznie opartej na kontaktach codziennych z daną osobą na GG, ale szczerych, zdrowych i opartych na wzajemnej sympatii.
Piórko Feniksa
 

Postprzez Sygin » 26 paź 2012, o 15:11

Po chuj poznawać się, rozmawiać z ludźmi, wymieniać się doświadczeniami jeśli ktoś po roku, półtorej a może czasem po dwóch lat stwierdza że ma w dupie forum, ludzi tam piszących albo też znajomość z konkretną osobą i przestaje się odzywać albo odchodzi z forum, jednocześnie zrywając kontakty z osobami tam znajdującymi się?

A po taki chuj, że nigdy nie wiesz co się stanie. Ja z moją koleżanką poznałyśmy się w necie jakieś siedem lat temu. Do dzisiaj utrzymujemy kontakt : )

A potem ktoś kopnie w dupę, bo "tak mu się podobało".
Sranie w banie. Takie jest życie. Przecież nie stwierdzę na przykład, że wszyscy faceci śmierdzą i że zostanę lesbijką dlatego, że dwóch mnie wystawiło :roll:
Oczywiście, że ludziom z sieci nie ufa się tak od razu, ale to przecież naturalne, nie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Sygin
 
Posty: 163
Dołączył(a): 12 paź 2012, o 18:46
Lokalizacja: pałac

Poprzednia strona

Powrót do Dyskusje

cron