Czyli na start wszyscy równi, jak w komunie

No nic, istotnie z zasady trafia się więcej postaci do dookreślenia, niż gotowych i zamkniętych, które mają sprecyzowany cel i rozwój się w niego nie wpasowuje.
Socjalistyczna koncepcja równych szans, Towarzyszu.
Mam problem z tym zbalansowaniem - chcę, by mechanicznie rzeczywiście ludzie byli równi, nieludzie też, ale mam problem z pozycją społeczną. Jakoś tak się powoli zastanawiam nad rozwiązaniem WoDowym - X punktów wolnych, które można przeznaczyć na zdolności postaci lub pozycję społeczną i majątek. Problem w tym, że taki element dodatkowo skomplikuje proces tworzenia postaci, a to z kolei ludzi może odstraszyć, wprowadzając w niesłuszne wyobrażenie, że podczas gry również będą musieli użerać się z jakimiś wzorami i przelicznikami.
Mam 6 cech fizycznych i 3 mentalne. Łatwiej mi rozwinąć mentalne i wszystko załatwiać drogą niefizyczną na bazie uber statystyk.
Po pierwsze, nie ma imba archetypów, bo nie ma klas postaci

Imba to było połączenie Consulara i Noble w SW RPG, a tutaj każdy ma dostęp do wszystkiego, więc każdy równie dobrze może sobie rozwinąć zdolności społeczne.
Poza tym - dlaczego miałoby być złe faworyzowanie interakcji społecznych? To znaczy, nie chcę faworyzować, ale niechże się ludzie nie nastawiają, że jak 'dadzą wszystkie pkt w skille warriora', to każda walka pójdzie jak z płatka. Nawet mistrz oręża może mieć pecha (ach, ta wiedźminowska spuścizna).
Kolejna kwestia to fakt, że nie ma szans, byś wszystko załatwił jednym sposobem - najlepszy nawet dyplomata nie przekona stada wygłodniałych, spaczonych magicznie wilków, by go zostawiły, a jeden wojak... nec Hercules contra plures.
Ostatecznie - nie. Mogę Ci podrzucić starą, na której się oprę (zapewne gdzieś ją widziałeś, ale inni pewnie też są zainteresowani
No dla mnie to wcale oczywiste nie jest. Tytaniczna siła dla mnie po prostu dobrze brzmi, klasyczna hiperbola oznaczająca, że ktoś jest napakowany. Zgadzam się z Zanzazaarem - liczba czy słowo - bez znajomości założeń mechaniki jedno i drugie nic ci nie mówi. Dopiero opis przy wartości może być pomocny.
Nie no - zakładam, że w tak istotnej rzeczy, jaką jest opis umiejętności, nie będzie zbędnych, niejasnych metafor - "gigantyczna siła" określałaby wtedy dosłownie siłę giganta - takie kolosy mogą się różnić w zależności od świata, ale od razu wiadomo, że jest to potężna, nadludzka moc.
Ale dlaczego zakładasz tak dużą rozbieżność między wartościami? Ludzie/nieludzie nie różnią się aż tak bardzo.
Kwestia ludzi-nieludzi nie ma tu nic do rzeczy, bo wybitnie słabe lub silne wartości i tak jakoś "by się przepchnęło" albo powiedziało po prostu, że wartości te wykraczają poza jakąkolwiek skalę, jeśli byłaby rzeczywiście taka konieczność.
Zakładam taką rozbieżność, bo, jak mówiłem, chcę pozwolić graczom poczuć, że rozwijają swoją postać przy jednoczesnym braku przesady, nierobieniu z nich herosów w ciągu kilku tygodni.
Wydaje mi się, że przyświeca ci Vasemirze skądinąd uczciwy zamiar, by wartości liczbowe były jak najdokładniejszym wskaźnikiem dla gracza. Ale po co? Niech liczby wskazują tendencję, a nie zamknięte kryteria.
Hmm... szczerze mówiąc, teraz nie rozumiem problemu. Wartości liczbowe nie sprawdziły się nawet przy skrótowym objaśnieniu mechaniki, więc liczbowe będą/również będą jako bardzo praktyczne. Nie będzie to skala 1-100, a raczej licząca około 10 stopni, więc siłą rzeczy nie będzie zbyt dokładna.
Jeśli jeden GM będzie traktował świat przedstawiony jak heroic, a drugi jak dark fantasy, no to dojdzie do rozbieżności. Jeśli obaj będą wiedzieli, że na Herbii nie ma Drizzta i drizztowych zagrań, to będzie ok. Sprecyzuj konwencję świata przedstawionego, cała reszta będzie z niej wynikała.
Nie do końca... Można przecież przedstawić pewien brutalny, mroczny świat, w dalszym ciągu wykorzystując dość wysokie wartości atrybutów (choć przeciętny gracz na start ma też przeciętne te wartości) - np. jako efekt podpisania cyrografu, zabiegów nekromantycznych czy innych rytuałów składanych krwawym bóstwom. Duży świat, elastyczność tworzenia postaci wymaga mechaniki, która ogarnie wszystko.
BTW, czy low fantasy nie odnosi się do czasów historycznych wzbogaconych fantastyką?
1. Jak zamierasz zbudować sobie relacje z graczami? Na zasadzie admin- user bez bliższego poznawania się pozafabularnego czy też nie wykluczasz bliższego poznania?
Jak Sever już powiedział, atmosfera była całkowicie kumpelska. Herbia od początku zrzeszała paru znajomych, a później dochodzili ludzie, którzy się wkręcali. Tak - jako główny admin, najstarszy MG i w ogóle uber-user będę arbitrem (jak w temacie o adminie - demokracji mówimy: nie), co jednak nie znaczy, że muszę się nad ludzi z jakiegoś śmiesznego, niezrozumiałego powodu wywyższać. Ja generalnie jestem otwarty na ludzi, także spotkania prywatne też wchodzę w grę - po prostu w miarę możliwości; faktycznie, spotkałem się z kilkoma użytkownikami, w tym kilka razy odwiedzaliśmy się z drugim adminem i pobliskim userem.
Na pewno nie będzie "jestem bogiem na swoim pdwórku", jeśli o to Ci chodzi.
2. Jeśli zaś bliższe spotkanie wchodziłoby w grę to w jaki sposób postanowisz zadbać o to żeby relacje między poszczególnymi graczami nie wpłynęły na ich zachowanie na forum czy też relacje między innymi graczami?
A dlaczego mam na to wpływać? Odpowiadam za siebie, swoje sympatie i antypatie - inni niech robią to za siebie, nawet jeśli chcą komuś smarować plecy czy pod niebiosa wychwalać. Nie mam zamiaru robić na siłę kółka adoracji i loffciana - moim celem jest jedynie utrzymanie względnej harmonii [nie: sztywnego ładu] na forum, a nie pełnienie roli
Master of puppets.
Naturalnym jest, że im więcej czasu spędza się razem dobrowolnie, tym bardziej zacieśniają się stosunki. Trudno, bym np. zrezygnował z kilkuosobowego spotkania graczy, ponieważ ktoś mógłby się poczuć odrzucony...
3. Jak masz zamiar rozwiązywać sytuacje konfliktowe na pbfie?
Wszystko w ramach rozsądku... Ale to pytanie coś mi uświadomiło - przez jakiś-tam czas aktywnej działalności forum (łącznie około 3 lat aktywnie, ponad 4 lata z okresami bez gry, a userami na forum) praktycznie nie było żadnej konieczności dawać ludziom ostrzeżenia! Sam musiałem sprawdzić na forum i okazuje się, że przez ten czas dałem 1 ostrzeżenie oraz zbanowałem jednego użytkownika, natomiast większość innych warnów (pomijając bany dla botów) została przyznana przez MG
samym sobie - coby trzymać fason po rzuceniu kilku wulgarnych wiązanek.
Zawsze na dużo pozwalaliśmy graczom - na tyle, że teraz będę prosił ich o stonowanie swoich wypowiedzi i przerzucenie co bardziej, hmm... przyjacielskich linków, tekstów i obscenicznych obrazków do tematów, które niezainteresowani będą mogli ignorować (Sever, pamiętasz oczojebne podpisy Nau?

).
Było chyba kilka ostrzejszych dyskusji, ale interweniowałem dopiero, gdy po jakimś dłuższym czasie na sb kończyły się argumenty i ew. mógł zacząć się personalny pojazd. Nie mogę sobie przypomnieć konkretnej sytuacji, ale widzę, że za obrazę usera zostały dane całe dwa ostrzeżenia

Dajcie nam chociaż perki i mechanikę tworzenia postaci, to se kpki spowergamerujemy. Ile można nad tą głupią historią postaci siedzieć. I jeszcze listę umiejek też dajcie.
Aye. Przy tym zainteresowaniu to bardzo dobry pomysł - podrzucę Wam prototyp, a wyłapiecie ew. wątpliwości czy dziwactwa. Zarządzanie czasem!
Niedługo dodam. Pamiętaj tylko, że perki-Cechy będą nabywane dopiero w czasie fabularnej rozgrywki.
Ponadto, z tego co wiem, Vas spotkał się z kilkoma graczami z Herbii, nawet chyba mieli jakieś fotki

.
A my je gdzieś wrzucaliśmy w ogóle? Bo coś mi się zdaje, że zdjęcie moje, MatiXa i Kosy w białostockim kościele na ramionach kilkumetrowego Jezusa wywołałoby parę uśmiechów

Wydaje mi się, że to raczej gracze powinni pilnować swoich postaci, by te nie odwaliły czegoś głupiego, co z charakteru ich bohaterów nie pasowałoby w stosunku do bohatera innego gracza, którego lubią, bądź nie lubią.
Chodziło raczej o relacje między samymi graczami-użytkownikami. Kwestia relacji między postaciami a relacjami między graczami to całkiem inny wątek i, fakt - MG-mod tu nic nie poradzi. Moim zdaniem nawet nie powinien próbować.
A tak pół żartem, pół serio, mam nadzieję, że z Herbią nie będzie jak z projektami Akashy

Kiedyś powstanie, a nie będzie tylko w sferze zapowiedzi.
Herbia powstaje już tyle czasu, że po prostu
muszę ją dokończyć. Nawet, gdyby, tfu, tfu, miała nie wypalić, to poświęciłem jej tyle czasu i sił, że chcę chociaż uporządkować świat i mieć taki RPGowy atlas na własny użytek.
Co do relacji zaś. Z jednej strony fanie, że klimat Herbii ma być oparty na zasadzie kumpelska, ale czy nie będzie to jednak zbyt mocno rozciągana, na zasadzie patrzenia przez palce na przewinienia kogoś z "kumpli admina" będzie się patrzyło lżej niż na inną osobę. Albo na odwrót. Ktoś kogo admin nie lubi będzie traktowany ostrzej niż inni gracze

Samo słowo niewiele tu znaczy, ale nie wydaje mi się. Wydaje mi się, że były momenty, w których nieco przesadzaliśmy, ale to po prostu przypadkowi gracze otrzymywali zbyt duże moce - niekoniecznie byli "kumplami MG". Kojarzę dwie takie sytuacje: moja postać demonologa otrzymała (okazała się ją posiadać) naprawdę potężną moc, ale efekt był taki, że postać dobrowolnie uśmierciłem [dla zaznajomionych z tematem - chodzi o Vasemira i bycie Pasterzem Demonów, co uświadomiła mu jedna z Masek w ruinach w dżungli na półwyspie Varuolae]. Inni gracz wszedł w posiadanie diablo potężnego artefaktu, który jednak wpływał na jego umysł; odgrywał to na tyle wiernie, że również sam się uśmiercił [Gurke, który zdobył piekielną dai-katanę po walce z Nero; zginął, gdy, ranny, rzucił się z bronią na cały druidzki krąg, jeśli dobrze pamiętam].
Miałem też sytuacje, gdy nie mogłem się z graczem dogadać czy po prostu go nie lubiłem. Nie było z tym żadnego problemu, jak mi się zdaje - nie byłem pewien, czy będę obiektywny, więc po prostu poprosiłem innego MG o przejęcie wątku, bo akurat temu graczowi mistrzowałem.
Dla przykładu, jedna z moich postaci, już na początku jej rozgrywania szybko została rozdarta (dosłownie!) na kawałki podczas bitwy xD.
Hmm, ten Twój aasimar? A on nie wylądował w wymiarze Usala, gdzie miał przez dekady cierpieć w pełnych pułapek wieżach?
