Bohater kanoniczny to nic innego jak RPGowy archetyp, który ma już swoją historię, charakter etc. Odgrywa się go tak samo jak podręcznikowe archetypy właśnie. Tworzenie bohatera od zera może i bywa ciekawsze (w niektórych konwencjach jest po prostu jedynym sensownym rozwiązaniem), ale to nie znaczy, że jest w jakikolwiek sposób dojrzalsze/lepsze.
Postacie kanoniczne jak dla mnie tylko jako NPC. Granie kanonem wg mnie przeczy genezie PBFu, czyli RPG. Bo to odgrywanie roli.
W tej wypowiedzi jest coś nie tak z logiką. Granie kanonem to właśnie odgrywanie GOTOWEJ ROLI, w którą musisz się wcielić i zamiast na kreacji bohatera, skupić się na jego ODGRYWANIU.
Bohaterowie kanoniczni są bliżsi pierwotnej idei RPG niż bohaterowie tworzeni od zera.
A w przypadku postaci kanonicznych, to odtwarzanie roli.
Bzdura. Bohater kanoniczny ma więcej wspólnego z rolą teatralną. Wspomniane
odtwarzanie roli nie jest związane z kreacją/odgrywaniem bohatera, tylko z odtwarzaniem scenariusza. Jeżeli scenariusz sesji jest taki sam, jak scenariusz dzieła, na którym się opiera (np. dokładnie odgrywamy wydarzenia z książki albo filmu), bohater kanoniczny faktycznie nie ma pola do popisu, bo gracz go prowadzący powinien dokładnie odzwierciedlić jego oryginalne zachowania.
Zabawa się zaczyna, gdy scenariusz jest niekanoniczny. Wówczas kanoniczny bohater sprawia ogromną frajdę. Musisz się w niego wczuć i odpowiedzieć na pytanie, "co by było, gdyby..."
Bohater autorski nie musi konsekwentnie się trzymać zbioru cech. Może zachować się w sposób nieprzewidywalny i trudno zarzucić graczowi, że źle go odgrywa (gracz sam najlepiej zna swojego bohatera). Gdy mamy na warsztacie bohatera kanonicznego, doskonale widzimy, czy jest odpowiednio odgrywany.
Grając tworzymy postaci z cząstki siebie.
No, to dosyć niebezpieczne podejście. Ja tam zawsze trzymałem się tezy, że postać gracza nie powinna mieć nic wspólnego z graczem. Fikcyjne uniwersum, fikcyjne wydarzenia, fikcyjny bohater. Od "cząstki z siebie" tylko krok do przenoszenia bohatera do świata rzeczywistego.
Potter to też dzieło. I w przypadku takich PBFów zniekształcone, nieprzedstawiające już żadnej wartości bo skupione na nic nie znaczących wydarzeniach, nieistniejących relacjach. Krzywa wizja kilku fanów.
W takim ujęciu Potter to krzywa wizja jednej pisarki.
Władca Pierścieni to krzywa wizja Tolkiena. Wszystkie dzieła są krzywymi wizjami ich autorów. Między wizją fanów a oryginalnego autora jest jedynie przepaść jakości dzieła.
Gra kanoniczna to dzieło nastolatków, którzy chcieli pobawić się w postacie, jednak nie potrafili się przed sobą do tego przyznać. W efekcie mamy przerośniętą dzieciarnię, a nie poważnych graczy, która nie potrafi przyznać się przed samym sobą do swojej dziecięcej natury, która tkwi w wielu z nas.
No bez jaj. Czyli, jeśli stworzę Rycerza Jedi albo innego czarodzieja od zera, jestem poważniejszy od osoby, która gra gotowym Rycerzem Jedi?
Nie odwzorowuje naszej osoby, ale wiele o nas mówi nawet to, jak odgrywamy.
Prosiłbym nie mieszać pobieżnej psychologii z fikcją dzieła literackiego/gry/settingu RPG. Jeśli ktoś chce się skupiać na graczach i gier jako zjawisku, powinien zostać ludologiem. Prawidłowa analiza dzieła/bohatera opiera się na przesłankach dzieła jako systemu zamkniętego. innymi słowy: cokolwiek mówiono w szkole podstawowej, życiorys Juliusza Słowackiego nie jest kluczem do interpretacji jego poezji
Czy ludzie są aż tak głupi, że nie wiedzą, że fora są dla graczy, a nie dla grupki wybrańców? Czy ludzie nie wiedzą, że to takie właśnie postacie kanoniczne muszą być tłem dla zwyczajnych graczy, a nie na odwrót?
To jest niestety częsty błąd w wykorzystywaniu kanonów. Z tym, że błąd nie polega na samym podejściu do bohaterów kanonicznych w danym uniwersum, tylko do rozgrywki jako takiej. Bohaterowie graczy powinni być bohaterami pierwszoplanowymi, bo tak to wygląda w klasycznej sesji RPG. PBF jednak rządzi się nieco innymi prawidłami i możliwe w nim jest tworzenie bohatera epizodycznego. Ja na przykład świetnie się nieraz bawiłem, grając jakąś postacią tła, która pojawiała się w sesji tylko na chwilę.
Fakt, prawidłowy model powinien się opierać na bohaterach graczy jako pierwszoplanowych, bohater drugoplanowych mocniej zarysowanych przez GMa oraz na bohatera tła.
RPG wprowadza dodatkowe podziały, a PBFy -> jeszcze nowe.
A WY? Jak traktujecie postacie kanoniczne? Korzystacie z nich w ogóle, czy traktujecie jako tło, wokół którego można budować niesamowite przygody?
Grałem kiedyś na forum, na którym można było odgrywać TYLKO bohaterów kanonicznych. Sprawdziło się doskonale.
Ja też uważam że postaci kanoniczne powinny być tylko i wyłącznie NPC-ami, RPG polega na stworzeniu postaci od nowa.
Mnie się wydawało, że RPG polega na odgrywaniu bohatera w danym uniwersum według konkretnego schematu przy pomocy mechaniki. Bohater to tylko zbiór cech. Czy sam zaprojektujesz te cechy, czy weźmiesz gotowe - w obu przypadkach możesz je odegrać. Bohater kanoniczny teoretycznie daje ci lepszy materiał, bo masz więcej gotowych cech -> lepsze wytyczne.
Oczywiście, że kreacja bohatera daje okazję do popisania się kreatywnością. Często umiejętności gracza są oceniane właśnie na podstawie tego, jak tworzy postać. Tak czy inaczej, to nie świadczy o (braku) użyteczności bohaterów kanonicznych.
Moim zdaniem wiele o postaci prowadzonej czy to kanonicznej czy pozakanonicznej mówi styl pisania, a ten występuje i u tych pierwszych i u drugich bez względu na charakter postaci, bez względu na jej utarty schemat.
Imo szerzej: kompetencje. Gracz o odpowiednich kompetencjach, czyt. doświadczony w zabawie z RPGami nie tylko odegra bohatera kanonicznego, ale bez problemu zrobi to ciekawiej, niż niejeden gracz z bohaterem autorskim.
Można więc powiedzieć, że zgadzamy się co do jednego - postacie kanoniczne tak, ale nie jako główne postacie na forum. Jako npc, elementy tła, przewijające się gdzieś na drugim czy trzecim planie, napędzające rozrywkę - jak najbardziej.
Problem polega na tym, że dla wielu dzieł bohaterowie kanoniczni/pierwszoplanowi są główną osią fabuły. Ich cechy stanowią punkt zwrotny. To chyba kwestia projektowania PBFa, by się oderwać od pierwszoplanowości kanonów i dać graczom ich role. Czyli trzeba tak zaprojektować fabułę, by na to pozwalała (np. poprzez przeskok czasowy względem oryginalnego dzieła).
A co, jeśli ktoś chce dosłownie zmienić taką postać kanoniczną? Przykładowo, ktoś zrobi z Jamesa Pottera największego zwolennika Voldemorta, który odrzuca swoich znajomych, kumpluje się z Severusem i lży Lily za to, że jest szlamą. Przejdzie coś takiego, czy gracz dostanie kopa w dupę od administracji za to, że zmienił założenia postaci?
Ja bym wywalił gracza. Tak samo, jak każdego, który nie umie odgrywać bohatera. Gdy gracz tworzy swojego bohatera, też powinien go konsekwentnie odgrywać. Po prostu trudniej jest mu wytknąć błąd, bo zawsze może powiedzieć "taka jest wizja MOJEJ" postaci. Przy bohaterze kanonicznym problemu nie ma, właśnie to jest ich największym atutem. Znamy mniej więcej charakter takiego założenia: całe wyzwanie, to teraz go odegrać, niczym rasowy aktor.
Jakoś nie przekonuje mnie możliwość odtwarzania kanonicznej postaci przez userów. Nie dość, że często są to bohaterowie o umiejętnościach ponad przeciętnych, to mają już swoje usposobienie, styl, pewne zachowania, które mogą zostać źle ujęte, czy też wykorzystane przez gracza chcącego kierować "kanonem".
1. Nie widzę najmniejszego powodu, by postać o ponadprzeciętnych umiejętnościach miała być niedopuszczana. Dlaczego? że to nie uczciwe? To znaczy, że wszyscy bohaterowie mają mieć takie same umiejętności? Różnice są naturalne.
Wysokie umiejętności postaci zmuszają gracza do gimnastyki w ich odgrywaniu. To jeszcze większy fun.
2. Postać tworzona przez gracza też ma swoje STYL, CHARAKTER, UMIEJĘTNOŚCI.
Powinna je mieć. Jeśli ich nie ma, to postać jest nieprzemyślana i będzie tworzona ad hoc w trakcie gry. Jeśli gracz w ogóle nie umie odegrać konkretnego charakteru, tutaj postaci kanonicznej, to charakteru swojej postaci też nie będzie umiał odegrać.
***
Rozegrajcie sesję we władcola z kanonicznymi bohaterami. Ot, dla samego odgrywania bohaterów. Zabawa jakich mało

All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"