Literatura

Dział przeznaczony do dyskusji na tematy zupełnie niezwiązane z PBFami i RPG.

Postprzez Santia » 29 sie 2012, o 16:05

Jeżeli chodzi o Tolkienia. No cóż, sam autor był już człowiekiem przeszłości, gdy zaczął pisać swoje powieści, przez co był uznawany za nieco zacofanego i staroświeckiego. I opisy jakie serwował również się od tego wliczały. Moim zdaniem jednak nie były one niepotrzebne, a wręcz przeciwnie. Dodawały wiele uroku i szerzej nakreślały, przedstawiały świat w jakim czytelnik się obraca. To coś innego niż na przykład w... Nad Niemnem, gdzie ilość opisów natury doprowadzała ludzi do odruchów wymiotnych, albo usypiała.
Tutaj opisu dążą właśnie do akcji, a zresztą Władca Pierścieni to nie jest typowa powieść akcji właśnie, a sentymentalna opowieść sięgająca głębokich tradycji epopeicznych. Zresztą trylogia tolkienowska (właściwie to nie jest trylogia, to jedna książka z wymuszonym podziałem na trzy księgi! wbrew chęciom autora!), nazywana jest właśnie współczesną epopeją, a jak wiadomo, epopeje mają za zadanie opiewać czyny jakiegoś bohatera, czy całego ludu nawet. Ma OPISYWAĆ. Zresztą moim zdaniem opisy wcale nie są nudne, autor, doskonale wyczuwa kiedy powinno się zakończyć wyjątkowo przydługawy opis. No, ale rozumiem twoje zdanie i nie będę cie Popku przekonywać :D Każdy lubi co innego, może zwyczajnie nie twoje klimaty :) A klimaty są tu magiczne, mają cię zaczarować, czy oczarować. I tyczy się to każdej jego powieści.
(wybacz długi wywód, ale tu się ukazuje moje zboczenie na ten temat, tym bardziej, że w poprzednim semestrze pisałam pracę zaliczeniową na temat Tolkiena i "Władcy Pierścieni" :D)

Diunę czytałam tylko pierwszy tom i niewiele pamiętam, ale była fajna ^^

A i jeszcze jedno, najpierw czytałam książki, potem widziałam film. Wole tą kolejność.
Obrazek

Złote myśli:
Jass: ludzie to debilny gatunek, dobrze, że jestem kotem o.O


Otorek: Jass, masz jakiś problem?
Jass: jak łysy się mnie pyta czy mam jakiś problem to chyba powinnam zacząć się bać o.O
Avatar użytkownika
Santia
Mgr Świnka
 
Posty: 38
Dołączył(a): 21 sie 2012, o 07:16
Lokalizacja: Ruda Śląska
Numer GG: 6687478

Postprzez Azkeel » 29 sie 2012, o 18:36

Popek napisał(a):Zauważyłem, że sporo z Was chwali Tolkiena. Rozumiem i doceniam jego wpływ na literaturę, aczkolwiek jego powieści są n-u-d-n-e. Setki stron opisów niemiłosiernie rozwlekających akcję, którą dałoby się pomieścić w broszurce. Pomijam Silmarillion, bo to zupełnie inna bajka, ale w takim "Hobbicie" to przecież oni cały czas szli i jedli - takie wrażenie odniosłem po przeczytaniu książki. "Drużynę Pierścienia" przeczytałem w wielkich mękach (Kel twierdzi, że wina mojego tłumaczenia), ale "Dwóch Wież" już nie dałem rady i przerwałem po kilkudziesięciu stronach.

Dla porównania - "Diunę" Franka Herberta nazywają "Władcą Pierścieni dla Sciene-Fiction", ale w tym wypadku z przyjemnością przeczytałem pierwsze trzy tomy (potem robiło się nudnawo).

Moje pytanie brzmi: co Was urzekło w powieściach Tolkiena, że dostrzegacie to, co dla mnie jest ukryte pod kupą niepotrzebnych opisów?

Bo Tolkiena nie czyta się dla fabuły czy głębokich bohaterów, ale właśnie dla niezwykle dokładnych opisów świata, które były (i są nadal!) świetnym wzorem do naśladowania dla następnych pokoleń pisarzy fantasy. Akcji tam, jak zauważyłeś, nie ma żadnej, fabuła zaś jest po prostu zgoła przewidywalna - wychodzi więc na to, że to właśnie dzięki opisom Tolkien jest tak popularny.

Co się zaś tyczy mojej ulubionej książki, to ośmieliłem się wybrać całą sagę. Wiedźmińską sagę. Sądzę, że już każdy obywatel naszego kraju słyszał co nieco o przygodach słynnego Geralta z Rivii. Smuci mnie jednak fakt, że przyczyniła się do tego gra, bo nadal mało kto wie, że to nie książka jest na jej podstawie a na odwrót. Wracając do przygód Rzeźnika z Blaviken - w sadze urzekło mnie to, że Sapkowski wyraźnie i bez żadnych oporów przełamuje wszelkie stereotypy, jakoby książki zawsze musiały się kończyć szczęśliwie. Uwielbiam go za to, że pokazał świat prawdziwym, naturalnym oraz za to, iż w jego książkach nigdy nie ma wyraźnego podziału na dobro i zło. Również opowiadania są napisane fantastycznie, ba, wielu mówi, że to one wychodzą AS-owi najlepiej. Mi do gustu przypadło szczególnie Mniejsze zło, choć inne również trzymają poziom. Pragnę napomknąć przy okazji, że na jakiejś stronie internetowej poruszany był kiedyś temat, czy Saga nadaje się na lekturę. Moje zdanie w tej kwestii było jasne - zdecydowanie nie. Po pierwsze, cykl straciłby swój urok, bo lektury, jak wiemy, czyta się z musu, nie przyjemności. Po drugie, nie wyobrażam sobie napisania charakterystyki Białego Wilka, ponieważ był on na tyle skomplikowaną postacią, że nie dałoby się ująć tego w kilkunastu zdaniach.

No i jest jeszcze pan George R. R. Martin - twórca genialnej Pieśni Lodu i Ognia, w której wykreował świat na miarę tolkienowskiego Śródziemia. W przeciwieństwie jednak do Tolkiena, Martin w swoich dziełach stara się ukazać go tak prawdziwym, jak tylko może - nie powinno więc chyba dziwić, że nie ma tam miejsca ani na typowy podział na dobro i zło, ani tym bardziej na idealizację. Każdemu, kogo Tolkien zanudził, a Sapkowski nie do końca zadowolił, z czystym sumieniem mogę polecić właśnie Martina.
Avatar użytkownika
Azkeel
 
Posty: 15
Dołączył(a): 27 sie 2012, o 19:36

Postprzez Mortarion » 29 sie 2012, o 18:40

Azkeel napisał(a):No i jest jeszcze pan George R. R. Martin - twórca genialnej Pieśni Lodu i Ognia, w której wykreował świat na miarę tolkienowskiego Śródziemia. W przeciwieństwie jednak do Tolkiena, Martin w swoich dziełach stara się ukazać go tak prawdziwym, jak tylko może - nie powinno więc chyba dziwić, że nie ma tam miejsca ani na typowy podział na dobro i zło, ani tym bardziej na idealizację.

Ależ u Martina jest ideał i przykład honorowego dobra, Ned Stark. Nawet taki Jaimie Lannister jest pozytywnym, honorowym bohaterem (po serialu nie do końca to widać jeszcze).

I taki "smaczek" z ostatniego tomu:

Sunset found her squatting in the grass, groaning. Every stool was looser than the one before, and smelled fouler. By the time the moon came up she was shitting brown water. The more she drank, the more she shat, but the more she shat, the thirstier she grew, and her thirst sent her crawling to the stream to suck up more water.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Azkeel » 29 sie 2012, o 18:46

Mortarion napisał(a):
Azkeel napisał(a):No i jest jeszcze pan George R. R. Martin - twórca genialnej Pieśni Lodu i Ognia, w której wykreował świat na miarę tolkienowskiego Śródziemia. W przeciwieństwie jednak do Tolkiena, Martin w swoich dziełach stara się ukazać go tak prawdziwym, jak tylko może - nie powinno więc chyba dziwić, że nie ma tam miejsca ani na typowy podział na dobro i zło, ani tym bardziej na idealizację.

Ależ u Martina jest ideał i przykład honorowego dobra, Ned Stark. Nawet taki Jaimie Lannister jest pozytywnym, honorowym bohaterem (po serialu nie do końca to widać jeszcze).

Spoiler:

Co się tyczy Królobójcy, to nie sposób nie przyznać Ci racji, ale chodziło mi oczywiście o to, że więcej tu rycerstwa skurwysyńsko egoistycznego niż rycerstwa wspaniałomyślnego.
Avatar użytkownika
Azkeel
 
Posty: 15
Dołączył(a): 27 sie 2012, o 19:36

Postprzez Mortarion » 29 sie 2012, o 19:00

Co do spojlera - właśnie o to mi chodzi.

I nawiązując do tematu, coby perfidnego offtopa nie było: Terry Pratchett. Inteligentne, z humorem, niebanalne książki, dotyczące naprawdę wielu spraw na najróżniejszych płaszczyznach. Czy to magia, rewolucja przemysłowa, kwestia śmierci, straż miejska (z dwumetrowym krasnoludem)... doskonała i nie głupia rozrywka.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Azkeel » 29 sie 2012, o 19:10

Właśnie kilka dni temu doszła do mnie wygrana w konkursie "Straż! Straż!" (bo, mówiąc szczerze, nigdy nie uważałem, że książki ze Świata Dysku mogą być naprawdę ciekawe i warte kupna - teraz wiem, że to grzech). Jestem dopiero w połowie, ale już mogę stwierdzić, że gdy tylko skończę lekturę, lecę do jakiejś księgarni po następną część z cyklu o Straży Miejskiej. Pytanie tylko, jak jest z innymi seriami - też równie interesujące, co wyżej wspomniana?
Avatar użytkownika
Azkeel
 
Posty: 15
Dołączył(a): 27 sie 2012, o 19:36

Postprzez Jass » 29 sie 2012, o 19:30

Przede wszystkim fantastyka i psychologia, ale też czasem thrillery, horrory, przygodówki, historyczne. Nie będę niestety sypać tutaj tytułami i autorami jak z rękawa, ponieważ kompletnie nie mam do tego pamięci. Co najwyżej mogę podać kilka charakterystycznych: Tolkien - mnie trochę nudził, ale uznałam za punkt honoru doczytać do końca; Martin i jego "Pieśni... - nie wiem czemu, ale jego styl pisania jakoś mnie nie przekonał, zdecydowanie bardziej podobał mi się serial (chociaż rzadko mi się zdarza, żeby ekranizacja wywarła na mnie większe wrażenie niż sama książka); J.K. Rowling mnie zaczarowała swoim Potterem, ale może dlatego nie przykładałam wtedy tak dużej wagi do języka i stylu pisania, że to było szmat czasu temu o.O Zwiodłam się na C.S. Lewisie i jego Narnii kompletnie - jak dla mnie książka pisana językiem wczesnej podstawówki (a moje podejście do Narnii zaczęło się i skończyło w gimnazjum), bardzo dobre wrażenie zrobiła na mnie z kolei pani Collins i jej Igrzyska. Z kolei moją niechęć do kryminałów przełamał A.C Doyle i jak narazie jest jedynym autorem, który potrafił jak dla mnie ciekawie ująć ten gatunek - z nutką humoru, ale i rozwagi.

Co do polskiej literatury, myślałam, że po Sapkowskim (którego przerabiałam dość dawno) nie nadzieję się na żadnego genialnego polskiego autora fantasy i to był błąd. Przede wszystkim pan Piekara - jego historia zdeprawowanego inkwizytora jest po prostu świetna, trochę mniejsze wrażenie, ale również pozytywne wywarł na mnie Pilipiuk i pani Anna Kańtoch. Więcej niestety nie pamiętam o.O

Aktualnie przymierzam się do... no i zapomniałam... aghrr... "Trylogii Czarnego Maga" bodajże pani Canavan (czy jakoś tak).
Ostatnio edytowano 29 sie 2012, o 19:33 przez Jass, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika
Jass
Administrator
 
Posty: 702
Dołączył(a): 12 sie 2012, o 21:17
Numer GG: 10794287

Postprzez Mortarion » 29 sie 2012, o 19:32

Cykl o Straży Miejskiej to najlepsze, co może być ze Świata Dysku (Straż! Straż!, Zbrojni, Na glinianych nogach, Bogowie, honor, Ankh-Morpork, Piąty elefant, Prawda, Straż nocna, Potworny regiment, Łups!, Niuch).

Potem są magowie (Kolor magii, Blask fantastyczny, Czarodzicielstwo, Eryk, Ciekawe czasy, Ostatni kontynent, Ostatni bohater)

Śmierć (Mort, Kosiarz, Muzyka duszy, Wiedźmikołaj, Złodziej czasu).

Czarownice (Równoumagicznienie, Trzy wiedźmy, Wyprawa czarownic, Panowie i damy, Maskarada, Carpe Jugulum).

Rewolucja przemysłowa (Piekło pocztowe, Świat finansjery).

I taka rada - czytaj chronologicznie książki o Straży. Z początku są to nawet wesołe opowieści, ale potem stają się już poważniejsze i bardziej... brutalne? Mroczne? Dojrzałe? Nie wiem, jakiego tu słowa użyć, żeby pasowało, ale cykl o Straży gorąco polecam. Cudownie jest obserwować, jak się zmienia ta organizacja i jak ewoluuje sama postać Vimesa i jego znajomych.

Ponadto są też trzy filmy, wyprodukowane przez brytyjską telewizję. Wiedźmikołaj, Kolor Magii i Piekło Pocztowe.

Jass napisał(a):Martin i jego "Pieśni... - nie wiem czemu, ale jego styl pisania jakoś mnie nie przekonał, zdecydowanie bardziej podobał mi się serial (chociaż rzadko mi się zdarza, żeby ekranizacja wywarła na mnie większe wrażenie niż sama książka);

Pierwszy tom jest gorzej napisany niż pozostałe, dlatego nie zrażaj się. Warto się przemęczyć, bo drugi tom obfituje w mnóstwo wydarzeń, których nie udało się pokazać w serialu.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Azkeel » 30 sie 2012, o 15:54

Mortarion napisał(a):I taka rada - czytaj chronologicznie książki o Straży. Z początku są to nawet wesołe opowieści, ale potem stają się już poważniejsze i bardziej... brutalne? Mroczne? Dojrzałe? Nie wiem, jakiego tu słowa użyć, żeby pasowało, ale cykl o Straży gorąco polecam. Cudownie jest obserwować, jak się zmienia ta organizacja i jak ewoluuje sama postać Vimesa i jego znajomych.

Ostatnio gdzieś czytałem, że po tym jak dowiedział się o swojej chorobie, sir Pratchett zaczął właśnie pisać bardziej sentymentalnie i nostalgicznie, co podobno szczególnie widać w "Niuchu".

Mortarion napisał(a):Pierwszy tom jest gorzej napisany niż pozostałe, dlatego nie zrażaj się. Warto się przemęczyć, bo drugi tom obfituje w mnóstwo wydarzeń, których nie udało się pokazać w serialu.

Nie tyle gorzej napisany, co gorzej przełożony na polski. Pamiętajmy, że za tłumaczeniem pierwszego tomu stał stawiający pierwsze kroki w tej branży Michał Kruk, a za resztą mający już niejakie doświadczenie Michał Jakuszewski (skądinąd świetny).
Avatar użytkownika
Azkeel
 
Posty: 15
Dołączył(a): 27 sie 2012, o 19:36

Postprzez Mortarion » 30 sie 2012, o 16:06

Ano, "Niuch" jest świetny. Vimes jedzie na urlop do posiadłości za miastem, gdzie jego syn przeżywa fascynację kupkami różnego rodzaju. Zupełnie inaczej się to czyta niż pozostałe tomy o Straży, ale to nie znaczy, że jest źle. Jest bardzo dobrze, bo prawdę mówiąc, nie zniósłbym kolejnej książki w tonie "Nocnej Straży" (bardzo poważna, brutalna, mroczna, dojrzała...).

To ja może jeszcze słówko o Lovecraftcie powiem... grafoman, ekscentryk, samotnik z Providence, ojciec współczesnego horroru można powiedzieć. Pisał baaardzo dużo, jednak jego styl potrafi odrzucić każdego na kilometr. Długie opisy o tym, jak złe i bluźniercze i pradawne kosmiczne zło ukrywa się na tym świecie potrafią naprawdę zniechęcić ludzi. Mimo wszystko jego opowiadania mają rewelacyjny klimat i pomysły, które po prostu kocham jako miłośnik grozy.
Jeśli ktoś zechce się zainteresować jego tekstami, to polecam dwa tomiki opowiadań. Więcej nie trzeba. "Zew Cthulhu" oraz "Droga do szaleństwa" zajmują szczególne miejsce na mojej półeczce.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Vespertilio » 1 wrz 2012, o 05:52

Moja "read lista"
- Mistrz Sapkowski
- Mistrz Tolkien
- Na trzecim miejscu... dam Rowling
- ...
- Reszta śmiertelników w osobach: Kossakowska, Grzędowicz, Piekara, Martin, Lynch, Salvator.

Na czarnej liście zanjduje się Goodkind jako "zmierzch" fantastyki. Dla niego komplementem byłoby stwierdzenie, że pisze żenująco beznadziejne książki.
"Będziemy - jacy zechcemy
Byle wiedzieć nam - czego chcieć,
Lecz - nie wiemy - czego nie wiemy,
Więc nie mamy - co chcemy mieć."
Avatar użytkownika
Vespertilio
 
Posty: 21
Dołączył(a): 1 wrz 2012, o 05:10
Lokalizacja: Poznań

Postprzez Kostucha » 1 wrz 2012, o 09:14

Na czarnej liście znajduje się Goodkind jako "zmierzch" fantastyki. Dla niego komplementem byłoby stwierdzenie, że pisze żenująco beznadziejne książki.

Żenująco beznadziejne książki? Dla mnie są bardzo dobre i na poziomie, zwłaszcza pierwsze sześć tomów z cyklu Miecza Prawdy. :) Co prawda autor ma momenty, gdzie potrafi przywalić monolog refleksyjno-filozoficzny na przynajmniej jedną stronę, a wymyślenie innych głównych bohaterów prócz Kahlan i Richarda, to zadanie niewykonalne, ale dalej jest to przyjemna lektura. :)
Avatar użytkownika
Kostucha
 
Posty: 10
Dołączył(a): 27 sie 2012, o 08:37

Postprzez Vespertilio » 1 wrz 2012, o 11:27

Tylko w tym problem, że autor ma duży problem z:
- Richardem ja nie wiem czy tutaj wszystkie jego skille wypisali, ale w wordzie to jest 1a4. Innych bohaterów pominę, bo on jest sztandarowym przykładem.
- Każdy tom jest schematyczny. A zaczyna się od zamachu na któregoś z bohaterów i przepowiedni. Zakończenie jest takie, że Richard zabija wszystkich wrogów(ci którzy wybrali ciemną strone mocy i nie chcieli zostać jego przyjaciółmi) dostaje nowe skille i ratuje "przyjaciół".
- Logika nie jest najmocniejszym punktem książki.
- Realistyka także na bardzo wątpliwym poziomie np. zwiad liczący 10.000 wojska... względnie armia dzieciaków pokonująca zaprawionych w bojach, zawodowych maruderów. Kwestie wojskowe jako całokształt leżą, kwiczą, broczą krwią i donośnie stękają między przerwami. Działalność autora w tym względzie to znęcanie się przychiczne nad czytelnikiem. Ciągle zaskakuje nowym absurdem i głupotą, która przebija poprzednią swoją innowacyjnością.
- Napisaniem nie-drewnianego dialogu, gdzie przynajmniej raz nie pojawiłoby się słowo "przyjaciel". Taka ironia.
- Każdy tom to jest streszczenie co najmniej trylogi, przez to akcja zostaje w perfidny sposób przyspieszona.
- Autor ma ciekawe pomysły, ale nie potrafi żadnego z nich wykorzystać ani zrealizować z sensem.
"Będziemy - jacy zechcemy
Byle wiedzieć nam - czego chcieć,
Lecz - nie wiemy - czego nie wiemy,
Więc nie mamy - co chcemy mieć."
Avatar użytkownika
Vespertilio
 
Posty: 21
Dołączył(a): 1 wrz 2012, o 05:10
Lokalizacja: Poznań

Postprzez MalkWrath » 1 wrz 2012, o 12:08

Ja także się wtrącę na temat moich zainteresować. Nie dane było mi przebrnąć przez wszystkie posty jeszcze dlatego wypowiem się co do moich książków zwłaszcza że o gustach się nie dyskutuje. Choć jak spojrzałem na stronę o Richardzie w wikipedii zrobiło mi się wesoło.

Pomiając Alex Clava jako pisarkę tworzącą thrillery, które może nie są szczytem literackim jednak mnie wciągają i zapewniają rozrywkę oraz twórców dość dziś popularnych jak Tolkien itp chciałbym wymienić dwójkę autorów o jakich wydaje mi się, iż nikt nie wspomniał.

Pierwszym z nich i mistrzem jak dla mnie jest Arystofanes. Fakt faktem nie żyje od wielu wieków i tworzył przedstawienia, ale czy Molier Shakespeare nie robili dokładnie tak samo? Fakt faktem każde dzieło trzeba przeczytać dwa razy by je w pełni pojąć jeśli nie jest się znawcą starożytności(ja nie jestem), lecz uważam że są arcyzabawne i głębokie mimo że to komedie.

Drugim jest żyjąca współcześnie i dobrze się mająca Robin Hobb, choć jak patrzyłem w necie naprawdę nazywa się Margaret Ogden jeśli dobrze pamiętam. O, sprawdziłem i faktycznie... dokładnie Margaret Astrid Lindholm Ogden. Trylogię "Skrytobójcy" łyknąłem w całości w ciągu miesiąca mimo że każdy tom jest dość obszerny i pozbawiony obrazków. Teraz poluję na "Kupcy i ich Żywostatki". Świat wykreowany przez Panią Hobb jest moim zdaniem rewelacyjny choć z początku wydaje się prosty, ale czy prostota nie potrafi być piękna jeśli odpowiednio ją uchwycić? W każdym razie przygody Bastarda pełne wyrzeczeń i cierpienia oraz kilku wzniosłych chwil uważam za jedno z ciekawszych przeżyć literackich jakich doświadczyłem. Niejednokrotnie książka(czy też seria) mnie wzruszyła i nie popłakałem się tylko dlatego, że czytam z reguły w drodze choć kilka razy było mi ciężko udawać twardego przed obcymi ludźmi. W moim mniemaniu autorka przebiła Orsona Scotta Carda, którego cenię za serię o Alvinie Stwórcy choćby dlatego, że stworzyła postać niezwykłą, jak to bywa w fantasy na swój sposób wybraną, lecz pozbawioną kokserskich mocy i co ważniejsze... potrafiła(z pomocą tłumaczki Agnieszki Ciepłowskiej, której jestem wdzięczny za przełożenie książki w równie barwnym języku jak język Hobb) wywołać we mnie wiele rodzai emocji doprowadzając momentami 100kilowego Leo do łez.

W skrócie serdecznie polecam twórczość Pani Robin Hobb. Dziękuję też tym co przebrnęli przez mój napad grafomaństwa xD
Avatar użytkownika
MalkWrath
 
Posty: 29
Dołączył(a): 25 sie 2012, o 21:14
Lokalizacja: Warszawa

Postprzez Kostucha » 1 wrz 2012, o 13:13

- Richardem ja nie wiem czy tutaj wszystkie jego skille wypisali, ale w wordzie to jest 1a4. Innych bohaterów pominę, bo on jest sztandarowym przykładem.

Trudno, by przez kilkanaście tomów bohater dalej pozostał zwykłym leśniczym, posiadającym unikalny dar, i nie rozwinąć się przez ten czas. :roll:
Poza tym większość umiejek wymienionych na Wiki to nic innego jak efekt dobrego wykorzystania daru magicznego, a nie otrzymania nowej, jak to zasugerowałeś.

- Logika nie jest najmocniejszym punktem książki.

Nie zgodzę się, powiedziałabym, że autor wręcz przykłada wagę do tego, by dane czynności, właściwości, moc i takie tam, miały odpowiedni punkt, do którego można się odwołać. Dla mnie to ogromna zaleta, że nic tam nie bierze się z niczego, a zawsze jakiś wątek łączy się z innym w sensowny sposób.

- Realistyka także na bardzo wątpliwym poziomie np. zwiad liczący 10.000 wojska... względnie armia dzieciaków pokonująca zaprawionych w bojach, zawodowych maruderów. Kwestie wojskowe jako całokształt leżą, kwiczą, broczą krwią i donośnie stękają między przerwami. Działalność autora w tym względzie to znęcanie się przychiczne nad czytelnikiem. Ciągle zaskakuje nowym absurdem i głupotą, która przebija poprzednią swoją innowacyjnością.

Motywu ze zwiadem nie pamiętam, ale drugi motyw już na pewno. I nie zgodzę się, w końcu cała sytuacja nie opierała się na pokonaniu, tylko rozbiciu wojska. Goodkind nie na darmo potruł ich wszystkich, wybrał noc na atak i wykorzystał Spowiedniczkę, jako główną atrakcję tego fortelu. :)
Poza tym niewiele było samych kwestii typowo wojskowych, pewnie nawet policzyłoby się je na palcach jednej ręki.

- Każdy tom to jest streszczenie co najmniej trylogi, przez to akcja zostaje w perfidny sposób przyspieszona.

To jest problem, jak czyta się tom po tomie bez dłuższych odstępów czasowych, ale jeśli ktoś na bieżąco od wielu lat śledził serię, to nie widzę problemu, by w trakcie początkowej akcji przypomnieć mniej więcej o co w tym wszystkim chodziło. :)

Oczywiście nie uważam tej serii za ideał, w pewnym momencie nawet można dojść do wniosku, że ma się dość ciągłych przygód Richarda, idealistę na potęgę, ale jest w niej na pewno największa zaleta, która zawsze skłania mnie, by zaglądać do następnych tomów - nie nudzi się, nie wkurza po dłuższym czasie i dalej pozostaje tym ulubionym. :)
Avatar użytkownika
Kostucha
 
Posty: 10
Dołączył(a): 27 sie 2012, o 08:37

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do O wszystkim i niczym

cron