- Nuklearna apokalipsa: Nie, żaden fallout. Roboty i kosmitów słabo znoszę jako dodatek do nuklearki. Retro roboty są fajne ale uważam, że przesadna ilość czynników SF w jednym temacie to zły pomysł. Klasyczny pomysł miasteczko w oddali niewielki grzybek atomowy. Wszystko zaczyna się jak dziś stoi.
- Nie mniej klasyczne zombiaki. Żaden resident czy left4dead. Takie klasyczne szwędacze w stylu TWD albo Romero.
W tym temacie trzeba wziąć pod uwagę kilka czynników.
- Popularność: Fallout ma swoich fanów ale nie wiem czy spodoba im się klimat bez nuka coli. No i większość z nich jara się tematem od zapowiedzi nowej gry do tak pół roku po premierze.
Zombiaki regularnie coś otrzymują, do filmów często się wraca a serial komiksy ciągle wychodzą. - Realność sytuacji: Czyli jak można się z tym identyfikować. Tutaj zombiaki tracą bardziej. To taka bardzo wyimaginowana wersja apokalipsy.
- Poziom trudności gry: Zombie apokalipsa jest trudnym tematem dla postaci na początek, kiedy wszystko to zaskakuje ludzi. Potem problemem są tak naprawdę inni ludzie.
W przypadku nuklearnej apokalipsy mamy Fallout. Opad wyniszczy wszystko w swoim zasięgu. W skrócie, może dojść do sytuacji w której gra będzie nie tylko trudna dla graczy ale też i dla prowadzących. I tu albo prowadzący sam nie będzie wiedział gdzie postać miałaby znaleźć żywność i zawiecha albo rozwiązania całkiem z dupy. Rzecz jasna opad nie opadnie wszędzie. - Łatwość prowadzenia rozgrywki graczom: Tu na plus wyjdą zombiaki. Temat wyimaginowany, my manipulujemy tym jak katastrofa się rozprzestrzenia i jaki ma wpływ na wszystko. Trzymamy tu wszystkie asy.

