Rok 767, dzień i miesiąc nieznane. Mała górska wioska, Krainy Zjednoczone.
- Jest wiele teorii na temat powstania magii na naszym świecie, aczkolwiek nikt dokładnie nie wie, która z nich jest prawdziwa. Tylko jedno jest pewne - magia jest coraz bardziej ograniczana, a przez to magowie mają coraz to mniejszy wpływ w Krainach Sprzymierzonych. Zasługą tej niewoli jest rodzina królewska, która obawia się, że większość magicznych osób zwariuje poprzez zbyt duży dostęp do wiedzy magicznej. Owszem w przeszłości były takie przypadki, ale czy teraz czarodzieje są na tyle słabi by znowu popaść w szaleństwo od zbyt wielkiej mocy ? Wątpię. - Fergun zaczerpnął powietrza. Bardzo lubił wygłaszać swoje monologi - Ale jak widzisz, synu, tysiącletni pakt pomiędzy niektórymi czarownikami a królestwem został zerwany. Nie każdy godzi się na to by ograniczano go do tylko jednego Wiatru Magii i by jego zaklęcia były w pewien sposób osłabiane. Tylko głupcy trzymają się Króla, ja żyję według własnych reguł i nie patrzę na to co robią inni, dobrze mi tak jak jest.
- My jesteśmy inni, panie. Doprowadzimy do rozłamu i pokażemy kto powinien rządzić Krainami. Nie powinno nas się ograniczać, gdyby nie to zapewne wszystko byłoby normalne, wyłącznie skład rodziny królewskiej uległby zmianie. Ale wracając do tematu - staniesz po naszej stronie? Potrzebujemy magistrów, którzy wiedzą co robić by pozbyć się impotentów magicznych z tronu. Szukamy również ludzi, którzy w wojaczce są najlepsi. Powinieneś wiedzieć, że ty nadajesz się najlepiej, mistrzu.
- Nie wiem czy mogę, czy też chcę. Nie byłoby to sprzeczne z moimi poglądami, ale po co się męczyć ? Nie możemy potajemnie używać całej okazałości magii? - Powiedział lekko zdenerwowany, przechadzając się po małym pokoju, który służył jako zapewne jako gabinet. - Nie, nie wiem czy wyjdzie to nam na dobre, przecież jest tyle alternatyw.
- Jest, ale pamiętaj, że życie płynie w nas tylko chwilę i musimy zadecydować się w jaką łódź chcemy wsiąść, bo można zrobić to tylko raz. Dołącz do mojej załogi, dożyjesz z nami godnie ostatnich dni. Świat będzie nam bił pokłony. Teraz albo nigdy, wybieraj. - tajemniczy mag wstał, wyglądał na zniecierpliwionego. Ubrany był w długi czarny płaszcz, który gdzieniegdzie zdobiony był przeróżnymi świecidełkami, które pokazywały, że posiadacz tego płaszcza jest kimś zamożnym.
- Dobrze, dobrze. Pójdę za tobą, tylko powiedz co mam zrobić i co chcesz osiągnąć. - Fregun stanął przed mężczyzną i spojrzał mu prosto w oczy, próbując jakoś zgiąć drugiego rozmówcę a przy tym zyskać cień szansy na to by czarodziej tak na niego nie naciskał - Wiesz jakie będą konsekwencje jak się nam nie uda, prawda?
- Dobrze o tym wiem i nawet o tym nie rozmyślałem, w mojej przyszłości nie widzę porażki. Jestem tutaj by wygrać i zdobyć to, co się nam należy, a ty mi w tym pomożesz.
Niedługo po tej rozmowie w dużej części Krain Sprzymierzonych doszło do aktów przemocy ze strony czarodziei, którzy chcieli tym doprowadzić do zniesienia ograniczeń czarmiotów ponieważ jak na razie mogły zmieścić sobie tylko jeden Wiatr Magii i kilka zaklęć, one również były ograniczane tak by nie wyrządziły nikomu wielkiej krzywdy.
Atak magów był zaplanowany i wspierany przez niektórych magistrów, którzy ostatecznie zmusili rodzinę królewską do opuszczenia Fellsmachtu, gdzie zasiadają teraz najwyżsi czarodzieje rozłamu. Pragnął oni zdobyć władzę nad wszystkimi Krainami.
Rozłam trwał i spokojnie się rozrastał. Przez kilka tygodni magowie pustoszyli pomniejsze miasta i wyłapywali sprzeciwiających się im czarodziei, którzy woleli zostać po stronie króla. Gdy rozłam szalał, podziemne Krainy Zjednoczone założyły zakon poszukiwaczy, którzy powstrzymali rozrastanie się tej szaleńczej zarazy i stawili opór wrogom. Walka trwa do dziś. Na czele powstańców stoi ukryty król Arald.
W międzyczasie z pola walki zniknęły najważniejsze pionki czyli rodzina królewska i Pan Chaosu odpowiadający za bunt magów i całe zło szalejące na terenie Krain Sprzymierzonych. Otwarte walki raczej są rzadkością, zdarzają się jak na razie tylko pojedynki pomiędzy małymi grupkami magów i poszukiwaczy, którzy przecięli swe drogi podczas jakiegoś zadania, obydwie strony przyjęły strategię zimnej wojny, w której nie dochodzi do bezpośrednich walk, aczkolwiek starają się wyniszczać się po cichu, od środka tak by tereny Krain Sprzymierzonych jak najmniej ucierpiały.
Zaraz po zakonie Poszukiwaczy, magowie, którzy odpowiadają za rozłam zaczęli nazywać się czarnymi magami lub też czarnoksiężnikami. A wszystko przez to, że przełamali wszystkie bariery i zaczęli korzystać z zakazanych wcześniej Wiatrów oraz zaklęć, które same w sobie są szalone.
Wszystko to działo się tak szybko, że zwykli mieszczanie nie mieli swobody wyboru po której stronie chcą się opowiedzieć i musieli oni wybrać akurat tych, którzy rządzili na ich terenie. Lecz to nie przeszkadza szpiegom w zdobywaniu cennych informacji o wrogu. Również wojska nie próżnują i wykonują przeróżne misje mające na celu osłabienie wroga lub wzmocnienie swojej pozycji. Obydwie strony udają, że niezauważaną tego i nie wysyłają wielkich armii, wszyscy najwidoczniej są przeciwni wielkim jatkom kiedy wszystko może wydarzyć się za kurtyną ze stosunkowo małą liczbą ofiar. Jednakże wystarczy tylko jeden wielki jawny akt agresji i wszystko zamieni się w piekło.
Rok 790, trzynasty dzień dwunastego miesiąca. Krainy Zjednoczone.
Od początku rozłamu minęło już dużo czasu - życie toczy się dalej, chociaż życie płynie jak płynęło, to ludziom wydaje się, że płyną pod prąd pod banderą nowego władcy, lecz lud nie narzeka... Bo się boi.
Władza zabiera tyle ile może zostawiając marne grosze na przeżycie, do tego liczne grabieże głodującego wojska oraz morderstwa i inne rzeczy, które za dawnych czasów nie były na porządku dziennym. Od ucieczki króla zmieniło się wiele - ulice, gospody i miasta stały się w większości puste i ciche. Co roku czarni magowie urządzają czystki i zabijają ludzi, którzy nie zdołali się ukryć w swoich domach. Zamożnych ludzi nawet nie ruszają, ich nie obowiązują wielkie podatki, przez które większość ludzi z przymusu musi wstąpić w szeregi armii Czarnego Pana, tak bardzo znienawidzonego przez swój lud.
Chłopi są oburzeni i coraz częściej dochodzi do tego, że samowolnie przechodzą na stronę okupanta ponieważ legendarni Poszukiwacze nie zjawiają się od dłuższego czasu. Niektórzy mówią również, że zakon został rozwiązany a sam król nie żyje. Wszyscy powoli zaczynają wątpić w istnienie dobra.
________________________________________________________________________
Nie chce zdradzać dużo, dlatego też opublikuję wyłącznie fabułę forum i nie powiem nic więcej... No mogę powiedzieć, że inspiracje czerpię z tetralogii książek pt. "Siedem Królestw" (Cinda Williams Chima). Pomagam sobie również księgą Warhammera zatytułowaną "Królestwo Magii".
Oczywiście z biegiem czasu będą pojawiały się przeróżne newsy z postępu prac, które jak na razie idą mozolnie, ponieważ jestem troszkę zapracowanym gimbazjalistą i nie zawsze mam czas by zajrzeć na forum i coś zrobić... Praktycznie brakuje mi na to czasu. Szczegół.
Tak więc prosiłbym o pytania związane wyłącznie z fabułą, no i ocenę moich wypocin, pozdrawiam.

