Ale spójrzmy też z drugiej strony - mogą istnieć gracze komputerowi nie znający PBF, którym w zwykłych grach wciąż czegoś brakowało, większej kontroli nad postacią, większej swobody wyboru czynów..... i wtedy taki PBF będzie dla nich objawieniem
Większym objawieniem od PBFa będzie tu jednak szerzej rozumiany - papierowy RPG

Myślę, że ewentualne poszerzanie "społeczeństwa" mogłoby się odbywać właśnie w nawiązaniu do klasycznych graczy RPG. Sam znam rzeszę ludzi, którzy w papierowe grają, a w forumowe nie, bo jakoś nie mieli okazji, bo akurat tematyka forum im nie podeszła, bo się zacząć wstydzili, bo [tu wstaw dziwną wymówkę]. Ci, którzy już się do forum jako sposobu rozgrywki przekonali, zwykle byli zachwyceni.
Problem w tym, że scena jest rozbita, a niektórzy chcą dalej ją rozbijać.
Zacząłbym jednak nie od problematyki rozbicia sceny, tylko od szukania, co jest niby cechą dystynktywną PBFowców. Bo poza tym, że grają w RPG na forach to niewiele ich łączy

Dochodzi do tego fakt, że w przypadku jednosettingowców to nie sam typ rozrywki łączy ludzi (fajny zwrot), tylko tematyka świata przedstawionego - np. uniwersum Pottera czy Gwiezdne Wojny. Konkretne zainteresowanie, a nie ogólnikowe forumowanie.
Z kolei biorący udział w jednostrzałowych sesjach na forach są zarazem zwykle klasycznymi graczami RPG, nie utożsamiają się z "tymi, którzy grają w RPG poprzez forum", tylko szerzej - z RPGowymi nerdami albo jeszcze szerzej: z fandomem fantastycznym tudzież konwentowym.
Trudno mi zrozumieć mówienie o jakiejkolwiek społeczności PBF. Dostrzegam społeczności konkretnych forów i społeczności RPGowe, które czasem nakładają się na PBFowe.
A VL nie stworzy sceny, jak długo będzie tylko metatematyczne. Mówiąc wprost, imo żeby budować PBFowe społeczeństwo, musielibyśmy tutaj... zacząć grać sesje.

All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"