Fabuła ze źródeł - Opłaca się?

Miejsce przeznaczone dla dyskusji i wymiany poglądów o grach typu Play By Forum. Tematy ważne i poważne, ale również te, na które trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka.

Postprzez Jass » 29 sie 2012, o 21:49

Zamknięcie się na pewną grupę graczy jest na pewno sporym zagrożeniem, ale... wystarczy tak ugryźć tematykę, żeby przeciętny spacerowicz po pbf'ach nie mając pojęcia o danej tematyce stwierdził: "niezłe, że też na coś takiego nie wpadłem" - przede wszystkim należy wyłączyć wszystkie wątki "kanoniczne" - odnieść się do samego wykreowanego świata wykorzystując jego elementy tak, aby nie okazały się zbyt "komputerowe". Btw. a ja czekam na coś w klimatach Assassin's Creed i się doczekać nie mogę :c

W każdym razie opłaca się tak samo jak opierając się na książkach czy filmach.
Obrazek
Avatar użytkownika
Jass
Administrator
 
Posty: 702
Dołączył(a): 12 sie 2012, o 21:17
Numer GG: 10794287

Postprzez Mortarion » 29 sie 2012, o 21:58

I o to mi chodzi. Jeśli ktoś chce stworzyć ciekawego pbfa, nie musi uciekać się do oklepanych w pewnym stopniu źródeł - wszędzie można znaleźć inspiracje, pomysły, motywy czy wątki. Nawet w zwykłym podręczniku historii do liceum.
A kiedy się połączy kilka rzeczy - przykład Vasemira doskonale to ukazuje - można stworzyć coś co najmniej bardzo dobrego, jeśli tylko zabiorą się za to odpowiedni ludzie.

Dzisiejsza króciutka rozmowa o eugenice nie będzie początkiem PBFa opartego o współczesne dylematy moralne

Zależy dla kogo, bo jeśli kogoś mocno przyciśnie, to i z takiej krótkiej rozmowy da radę wycisnąć bardzo, bardzo dużo.

a ja czekam na coś w klimatach Assassin's Creed i się doczekać nie mogę :c

Masz na myśli sam zakon asasynów, czy bieganie i mordowanie po Jerozolimie, Włoszech czy USA? Nie grałem i nie wiem dokładnie co i jak, toteż się wolę upewnić. A nuż tematyką ktoś się zainteresuje i podejmie prace...
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Jass » 29 sie 2012, o 22:11

Masz na myśli sam zakon asasynów, czy bieganie i mordowanie po Jerozolimie, Włoszech czy USA?


Bardziej Zakon Asasynów - co prawda akcja poszczególnych części gier rozgrywa się w różnych okresach - a to wyprawy krzyżowe, a to renesans, myślę, że i to przy odrobinie kreatywności "dałoby się jakoś pogodzić" (w ostateczności wybrać tylko jeden okres). A i samą fabułę upiększyć bawieniem się w skrytobójstwa i te takie smaczki ^^
Obrazek
Avatar użytkownika
Jass
Administrator
 
Posty: 702
Dołączył(a): 12 sie 2012, o 21:17
Numer GG: 10794287

Postprzez ????????? » 29 sie 2012, o 22:15

Jeżeli już bawić się w Zakon Assasynów, zawsze można zastosować faktycznie rozwiązanie z gry. Robisz postać, która jest w normalnym aktualnym świecie. Możesz wejść na to śmieszne urządzonko i dzięki niemu przenosisz się do różnego okresu. Dzięki temu powiedzmy wykonując zlecenia na jakieś tam ważne osobistości, możemy zobaczyć jak przyszłość się ułożyła przez nasze działania.
?????????
 

Postprzez Vasemir » 29 sie 2012, o 22:23

Siergiejewicz, ale maszyna "wyciągająca wspomnienia" była dobra dla jednej osoby. Przy wielu graczach byłoby trzeba je zapewne połączyć, by we 'wspomnieniach' mogli być jednocześnie, a jakby jedna osoba chciała być "w środku", a druga w świecie fizycznym, to średnio, bo sięgano do przeszłość po naukę, więc tylko jedna osoba mogłaby czerpać korzyści, podczas gdy byłby dwie... ach, dużo komplikacji.
Poza tym, AC to zręcznościówka - biega się po dachach i tuzinami morduje przeciwników, średnie byłoby przełożenie na PBFie. Choć samą sektę otumanionych narkotykami zabójców i mistyków chętnie bym zobaczył w PBFie, najlepiej w konflikcie z Templariuszami o regiony Ziemi Świętej.
Vasemir
 

Postprzez Mortarion » 29 sie 2012, o 22:31

Ale temat Jerozolimy już chyba jest poruszany w pbfach... tak przynajmniej było kiedyś, Nemedis (chyba, nie mam pamięci do nicków) tworzy/tworzył Deus Vult, czy coś takiego o Krzyżowcach i w ogóle Ziemi Świętej.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Tau » 30 sie 2012, o 00:14

Jak już większość zauważyła, prawie ze wszystkiego można wyciągnąć fabułę pod PBF. A gry komputerowe nadają się do tego idealnie. Na bazie gier nawet powstają systemy RPG (WoW się doczekał całkiem niezłego podręcznika) i odwrotnie - papierowe RPGi częstokroć były przenoszone na ekran komputera, właściwie to one dały początek komputerowym RPGom w ogóle.

Rzecz w tym, że niektóre scenariusze, czy to filmowe, czy komputerowe właśnie, są zbyt zamknięte, by się w nich długo bawić. Jednostrzałowa sesję da się zrobić ze wszystkiego. Całe forum poświęcone fabule zaczerpniętej z gry - już nie bardzo. Do tego nadają się tylko niektóre uniwersa, zdobne w białe plamy.

Taki Watchmen, Walkind Dead, Hellboy, Northlanders, Y, V for Vendetta, czy Maus to wspaniałe źródła, które fabularnie stanowią wymarzony materiał do pbfa...


Grałem raz sesję bazowaną na Watchmenach. Była rewelacyjna, ale tylko dzięki temu, że stanowiła jednorazową rozgrywkę. Klimat tego komiksu (i całkiem wiernego filmu) opiera się na zamknięciu kompozycji. Rozkładanie uniwersum na czynniki pierwsze nie miałoby szans. Watchmeni to przede wszystkim patrzenie fabularnie w przeszłość. W naszej jednostrzałówce akcja toczyła się jednocześnie w dwóch czasach - na emeryturze superbohaterów (czas właściwy) i w retrospekcjach (okres działalności bohaterów). retrospekcje wpływały na wydarzenia "teraźniejsze". Klimat bardzo ciężki, a nasi superbohaterowie okazali się tak naprawdę mocno zdegenerowanymi ludźmi w maskach, którzy na tytuł "bohaterów" bynajmniej nie zasłużyli.

Watchmeni jednak są zbyt hermetyczni, by dało się ich rozegrać kanonicznie. Siła ich scenariusza polega na oryginalności. Aby osiągnąć ten sam klimat, GM zdecydował się na zupełnie inne uniwersum (autorskie), innych bohaterów (wymyślonych przez graczy) i jedynie podobne założenia fabularne - grupa superheroes rozlicza się z przeszłością, by poradzić sobie z nowym zagrożeniem na emeryturze. PBFów takich jak V jak Vendetta za to sobie nie wyobrażam. Dzieło zbyt unikatowe.

Wracając do gier - czerpanie z nich to świetna okazja, by spróbować sił w PBFie kanonicznym. Przyznam, że granie kanonicznymi bohaterami zawsze sprawiało mi największą frajdę. Poza tym - to wygodne. Materiały niemal gotowe, świat przedstawiony zarysowany (albo nawet całkiem dopracowany), marka wyrobiona - nic tylko grać.

Minusem jest niewątpliwie zamknięcie się na pewną grupę docelową


PBFy zawsze się zamykają na grupę docelową. Rynek gier oferuje na tyle szeroki zbiór tytułów, że można to zawężenie ominąć. Gry komputerowe są popularniejsze niż PBFy. Potencjalnie ma się więcej graczy - nie dość, że się ściągnie PBFowców, to jeszcze być może fanów danej gry spoza środowiska PBF.

Uważam, że z żadnej serii (czy książkowej, czy gier, czy czegokolwiek innego), nie powinno brać się wszystkiego. Owszem, można stworzyć genialne, i przemyślane fora, bazując na realiach i świecie przedstawionym w takich dziełach, lecz ilekroć widzę fora, gdzie ludzie mają możliwość wcielania się w postacie kanoniczne, czy też za pośrednictwem npc'tów zdarzenia są odgrywane tak, jak na przedstawionej już gdzieś fabule, chce mi się śmiać.


Zupełnie nie rozumiem. Z czego śmiać? Uważam grę kanonicznym bohaterem za trudniejszą, ciekawszą i wymagającą lepszego wczucia się w postać, niż w przypadku bohatera autorskiego.

I jeszcze kwestia rozgrywki na gotową fabułę - co w tym dziwnego? Polecam rozegrać z dobrym mistrzem gry scenariusz Władcy Pierścieni dla dziewięciorga graczy. Aha, nie zapominajmy, ze trzeba też graczy, którzy w ogóle zrozumieją założenie takiej gry - odgrywanie bohatera, a nie błyszczenie za wszelką cenę. Bo chyba tylko taka postawa mogłaby przeszkadzać w rozegraniu gotowego scenariusza. Jako mistrz gry uważam, że moja drużyna doskonale wczuła się w klimat Drużyny Pierścienia. I nawet Boromir przeżył :D

Nie raz i nie dwa grałem też w sesjach, w których wszyscy od początku znali zakończenie. Zabawa polegała na tym, by najciekawszym uczynić środek opowieści. Można powiedzieć, że to zwykły akcent na aspekt teatralny RPG. Mam za sobą co najmniej tuzin bohaterów kanonicznych: Skywalkera ze Star Wars, Raistlina Majere w Dragonlance, porucznik Ripley z Obcego, Vilgefortza z Roggeveen, bohaterów ze świata Marvela oraz DC, grałem nawet Vegetą z Dragonballa i Megatronem w Transformers (i były to świetne sesje, choć ta druga nieskończona). Nigdy się nie zawiodłem w zabawie kanonem. Raz uczestniczyłem w scenariuszu całkiem nowym, w którym kanoniczni bohaterowie się znaleźli, a innym razem krok w krok powtórzyłem znany scenariusz filmu/ksiązki/komiksu ze współgraczami. I nikt nie marudził, że zakończenie jest znane. Nie chodziło o to, by scenariusz nas zaskoczył. To my chcieliśmy zaskoczyć scenariusz ;) Z kanonu można robić crossovery (dwie podobne gry połączone w jedno multiversum, to jest coś!) A na sesjach autorskich różnie bywało, czasem kiepsko :P

Przy czym nie uważam, że sesje autorskie są gorsze. Są inne. Z fabuły jakiejś gry da się wyciągnąć mnóstwo dobrego i przystosować do własnego scenariusza, oderwanego od bohaterów kanonicznych, ale też można z niej wyciągnąć bohaterów kanonicznych i wymieszać z autorskimi. Nie mniej radzę spróbować kanonu. Gry sie do tego idealnie nadają. Wynik może was ciekawie zaskoczyć. ;)
All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"
Avatar użytkownika
Tau
Niewolnik miłości
 
Posty: 182
Dołączył(a): 26 sie 2012, o 22:48

Postprzez Mortarion » 30 sie 2012, o 08:27

Tau napisał(a):Zupełnie nie rozumiem. Z czego śmiać? Uważam grę kanonicznym bohaterem za trudniejszą, ciekawszą i wymagającą lepszego wczucia się w postać, niż w przypadku bohatera autorskiego.

"Postać kanoniczna" to w wielu przypadkach główny bohater seriali dla dzieci i młodzieży o wesołych wampirkach, który nie może się zdecydować czy wybrać panią A czy panią B, więc jest z obiema naraz. Smutne ale prawdziwe, bo ludzie, którzy potrafią pociągnąć kanoniczne postacie i zrobić z nich coś, czego nikt się nie spodziewa są w mniejszości. Przykład? Wspomniany już Boromir, który... przeżył. We Władcy Pierścieni gość ginie bohaterską śmiercią, odkupując swoje winy i próbuje ratować dwóch niziołków przed porwaniem.
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Tau » 30 sie 2012, o 08:52

"Postać kanoniczna" to w wielu przypadkach główny bohater seriali dla dzieci i młodzieży o wesołych wampirkach, który nie może się zdecydować czy wybrać panią A czy panią B, więc jest z obiema naraz.


To nie znaczy, że gra bohaterem kanonicznym jest zła sama w sobie. To znaczy... że nie mieliście do czynienia z dobrą sesją typu kanon-beton. ;)

Smutne ale prawdziwe, bo ludzie, którzy potrafią pociągnąć kanoniczne postacie i zrobić z nich coś, czego nikt się nie spodziewa są w mniejszości.


E tam, trza tylko uważnie dobierać graczy i na wstępie wyjaśnić sobie założenia gry. Prawda jest taka, że większość PBFowców, która się śmieje z sesji kanonicznych, nigdy w takiej sesji (z prawdziwego zdarzenia) nie uczestniczyła.

I zaskoczę was - dobrzy gracze wcale nie są w mniejszości. W necie są dziesiątki pojedynczych sesji opartych na kanonie świata przedstawionego; dobrych sesji, czasem rewelacyjnych i gdy je czytam, żałuję że mnie w nich nie ma. Były też co najmniej trzy dobre pbfy Star Wars z postaciami kanonicznymi (jednosettingowce). W ogóle Star Wars daje w temacie największe pole do popisu. Między innymi dlatego się tego uniwersum trzymam.

Rozegrajcie sobie bankiet na Thanedd z Wiedźmina postaciami kanonicznymi - szpiegami i czarodziejami. Albo jakikikolwiek podobny scenariusz oparty na dialogach.

Przykład? Wspomniany już Boromir, który... przeżył. We Władcy Pierścieni gość ginie bohaterską śmiercią, odkupując swoje winy i próbuje ratować dwóch niziołków przed porwaniem.


Sesja we władcola, którą prowadziłem, była nastawiona na takie zmiany. Wyszliśmy z prostego założenia: nikt nie dorówna Tolkienowi. Nawet nie próbowaliśmy, skupiliśmy się na relacjach w Drużynie. Rozwinęliśmy takie wątki jak sama podróż, zgłębianie Śródziemia, postacie opowiadały sobie przy ognisku historie, szukały na mapie innej niż kanoniczna drogi do Mordoru. Rozegrane zostały konflikty w drużynie, Boromir i Aragorn nawet się pojedynkowali (choć koniec końców podali sobie ręce).

Wypełniliśmy nieliczne luki fabularne, wykorzystaliśmy znane rozwiązania alternatywne samego Tolkiena, które nie weszły do kanony Władcy Pierścieni (do drużyny na przykład dołączył Glorfindel, który nota bene też pokonał w pojedynku Balroga z Morii). Nie baliśmy się też zmieniać scenariusza - Na wstępie wiedzieliśmy, że nasz scenariusz Drużyny polega na wiernym odegraniu bohaterów, a nie na snuciu opowieści. W sesji trwającej pół roku miały miejsce trzy walki. Ośmioro graczy dotrwało do końca i kolejne pół roku spamowało mi na maila, by rozegrać Dwie Wieże, czego już w moim mniemaniu się zrobić nie dało.
Ostatnio edytowano 30 sie 2012, o 08:53 przez Tau, łącznie edytowano 1 raz
All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"
Avatar użytkownika
Tau
Niewolnik miłości
 
Posty: 182
Dołączył(a): 26 sie 2012, o 22:48

Postprzez ????????? » 30 sie 2012, o 08:53

Vasemir napisał(a):Siergiejewicz, ale maszyna "wyciągająca wspomnienia" była dobra dla jednej osoby. Przy wielu graczach byłoby trzeba je zapewne połączyć, by we 'wspomnieniach' mogli być jednocześnie, a jakby jedna osoba chciała być "w środku", a druga w świecie fizycznym, to średnio, bo sięgano do przeszłość po naukę, więc tylko jedna osoba mogłaby czerpać korzyści, podczas gdy byłby dwie... ach, dużo komplikacji.
Poza tym, AC to zręcznościówka - biega się po dachach i tuzinami morduje przeciwników, średnie byłoby przełożenie na PBFie. Choć samą sektę otumanionych narkotykami zabójców i mistyków chętnie bym zobaczył w PBFie, najlepiej w konflikcie z Templariuszami o regiony Ziemi Świętej.


To można to lekko zmodyfikować. Powiedzmy, świat poszedł do przodu. Stworzono do tej pory nowe maszyny, które działają na podobnej zasadzie, ale można już podłączyć parę osób, które mogą biegać razem ze sobą.
Wszystko tak naprawdę da radę wymyślić. Ogranicza nas jedynie wyobraźnia.
?????????
 

Postprzez Mortarion » 30 sie 2012, o 08:59

Tau napisał(a):nie mieliście do czynienia z dobrą sesją typu kanon-beton.

Tau napisał(a):Prawda jest taka, że większość PBFowców, która się śmieje z sesji kanonicznych, nigdy w takiej sesji (z prawdziwego zdarzenia) nie uczestniczyła

Owszem, nie miałem nigdy do czynienia z takim przypadkiem i nie chcę mieć bo się boję efektu :) Na Hellgates jedyne postacie kanoniczne to Bóg i Lucyfer, wykorzystywane cholernie rzadko, bo są po prostu tak potężne, że nie da się tego opisać słowami (Lovecraft pewnie by napisał o tym cały esej, używając słów typu "bluźniercze", "pradawne", "kosmiczne", "niezrozumiałe" i tak dalej).
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Poprzednia strona

Powrót do Dyskusje

cron