Obserwując wszystko troszkę z boku i troszkę po cichu, z każdą kolejną akcją odczuwałam coraz większy dyskomfort. Nauczono mnie, że nie siedzi się cicho, jak obrażają naszych. Ba, nauczono mnie, że tylko człowiek bez honoru pozwala na bezkarne atakowanie kogokolwiek, niezależnie od tego, czy to swój, czy obcy. Dlatego właśnie piszę, bo miarka się przebrała.
Zacznijmy, tak jak należy, czyli od początku. Nie jestem osobą jakoś niezwykle zaangażowana w wydarzenia na scenie PBFowej. Gram na Leviathanie. Nie dlatego, że jestem fanką gier komputerowych, nerdką, czy nie wiem, pra-pra-prawnuczką królowie Jadwigi i zachciało mi się powspominać stare czasy, doprawiając je odrobiną magii. Gram na levku, bo po prostu lubię pisać. Jest to dla mnie rozrywka. A że nie lubię pisać do szuflady, a i w tematyce fantasy nie czuję się na tyle pewnie, by popełniać jakieś większe autorskie teksty, to forum tego rodzaju świetnie wpasowuje się w moje potrzeby - no bo w końcu nie ma samotnego stukania w klawisze, ale są jakieś wyzwania, interakcja i co bardzo istotne - są ludzie, którzy chcą, potrafią i lubią pisać.
Choć wiele jest tu jeszcze do zrobienia (brakuje opisów świata itd), to forum doskonale spełnia swoją rolę. Jest fajną, ciekawą rozrywką. Co więcej, wokół niego tworzy się swoista grupa społeczna i nic dziwnego, że ma ona poczucie odrębności. Admin Leviathana, choć czasem kawał z niego sukinsyna, jest w tym wszystkim szczery i co ważne, sprawiedliwy. Dla każdego, kto na forum spędzi choć kilka dni, oczywiste jest, że jedynym, co na leviathanie nie zostanie nigdy wybaczone, jest głupota i buta. W połączeniu. Pojedynczo i jedno i drugie jest akceptowalne. Jeśli jednak trafi się zadufany w sobie wioskowy głupek, to nic dziwnego, że cała społeczność krzyczy i piszczy, nie chcąc go przyjąć w swoje kręgi. Dlaczego? Bo my tu ciężko pracujemy, nad swoimi postaciami, nad naszym światem. Chcemy go rozwijać, grać z lepszymi od siebie, uczyć się nowych rzeczy i pokonywać kolejne wyzwania.
Chyba to właśnie odstrasza wielu ludzi - wyzwania. Na levku można zginąć, nawet nie wiedząc kiedy. Jeśli zaś chodzi o same początki gry, to akceptacja KP nie jest tylko formalnością. Chodzi o swego rodzaju spójność - postaci ze światem i umiejętności nowego użytkownika z tak zwanym "skilem" starych graczy. Jasne, że każdy ma szansę i nie raz widziałam, jak ktoś z mniej niż przeciętnego grafomana, stawał się pisarzem z krwi i kości. To, czego ja szukam na forum, to rozrywka, która jednak nie wyłączy mojego mózgu a delikatnie go połechce i zachęci do działania. Jeśli ktoś chce, żeby było ładnie kolorowo, przyjemnie i bez przeszkód, niech sobie kupi telewizor. W każdym innym przypadku, warto zajrzeć na Leviathana.
PS: I na bogów, niech skończy się krzyk na snobów i kłótnie na SB. Czat na Leviathanie jest widoczny dla wszystkich, bo po prostu nie ma się czego wstydzić. Te urocze spory i prztyczki, to element zabawy. Większość użytkowników na SB częściowo odgrywa swoją postać. Albo kilka swoich postaci (pozdro dla Koshiego). Jeśli ktoś zna forum, na którym wszyscy się kochają i na czacie gadają tylko o pogodzie niech pierwszy rzuci kamieniem. Byle nie wklejał linka, bo to musi być cholernie nudna strona, z serwerem w Nibylandii.

