Podobny temat został poruszony na jednym, niestety nieistniejącym już forum, a Otorek z swoim garniakiem na ślub mnie zainspirował do założenia tematu. Właśnie, historia poniżej to ostrzeżenie dla panów, aby byli bardziej precyzyjni w tym, co mówią. Oto ucz się! ;3
Pewnego zimowego wieczoru dzwoni do mnie [K]olega. Odbieram.
[K]: Siedzę na weselu. Musiałem na chwilę uciec z sali i dzwonię do Ciebie, bo muszę mieć jakąś wymówkę.
[J]a: Esz, pobawiłabym się na jakimś weselu...
[K]: No przecież Cię zapraszałem!
[J]: o__O Kiedy?
[K]: No dwa miesiące temu, jak mówiłem Ci, że mam zaproszenie na ślub dla dwóch osób!
[J]: To było zaproszenie mnie jako osoby towarzyszącej?!
[K]: No... tak.
Ach, blondynki! Rozmowa z moją [P]rzyjaciółką (blondynka pod każdym względem). Oczywiście ona coś palnęła głupiego.
[J]a: Jezu, jaka z Ciebie blondynka...
[P]: Ja nie jestem blondynką! Ja jestem CIEMNĄ blondynką!
I święcie przekonana o swej racji oraz sfochana na mnie poszła dalej zostawiając mnie duszącą się ze śmiechu.





