Czym chciałbym się podzielić dziś to krótki tekst dotyczący jednego z miast, które to będzie najbliższe graczom, czyli Fortunie.
Poniższy tekst jest to jeden z wpisów w cyklu "Trochę Historii...", który to cykl będzie pojawiał się także w trakcie gry, odsłaniając kolejne karty naszych tajemniczych pustkowi.
FORTUNA
"Fortuna. Miasto, które na wejściu pochłonęło mnie bez reszty, by wysrać chwilę później. "
Fortuna jest jedynym miastem na wschodnich rubieżach i także jedynym miejscem na tych terenach, które ma stały dostęp do wody. Tak, tutaj możesz ugasić pragnienie do woli, o ile cię na to stać.
Dostęp do wody oraz odpowiednia propaganda władzy miasta, sprawia, że Fortuna stała się Mekką dla ludzi z pustkowi, którzy lgną do niej jak ćmy do światła. Jednakże obok zwykłych wędrowców pojawiają się także gangi, które chętnie przejęłyby kontrolę nad wodą. Póki co jednak żadna z frakcji nie zdecydowała się jeszcze na atak.
Chociaż przyjęło się mówić “Fortuna ci sprzyja” i zachwalać miasto poza jego granicami, to jednak wewnątrz wcale nie jest tak kolorowo.
Jest to przede wszystkim miasto niewolnictwa. Większość podróżnych, którzy trafiają do Fortuny, zamienia się w niewolników, jeżeli nie potrafią się odpowiednio szybko ustawić lub zwyczajnie do niczego innego się nie przydadzą. Najczęściej pracują przy pozyskiwaniu i filtrowaniu wody, a także jako prywatni służący tych bardziej wpływowych osób. Co jakiś czas organizowany jest Wielki Targ Niewolników, gdzie ci biedniejsi mieszkańcy często sprzedają swoje dzieci, czy partnerki. Czasem też zdarza się, że dzień wcześniej organizowane są łapanki na nieostrożnych pechowców.
Woda nie jest dla wszystkich. Trzeba mieć czym zapłacić za nią, a więc część mieszkańców nie może pozwolić sobie na luksus codziennego picia wody. Tak już jest, z tym się nie dyskutuje.
Prawo silniejszego działa tutaj lepiej niż gdziekolwiek indziej. Prosty przykład, jeżeli twój sąsiad ma motocykl, ale ty trzymasz w ręce naładowanego olbrzyma, to posiadasz także motocykl. Proste i skuteczne.
Miasto zostało stworzone z wszelkiego typu kontenerów, przyczep oraz blach, które następnie ze sobą połączono i stopniowo ustawiane jedne na drugich, wokół wielkiej, niemalże sześćdziesięcio metrowej wiertnicy. Przez kolejne lata zaczęły pojawiać się nowe konstrukcje, pojawiła się sieć podziemnych kanałów, przybywało kolejnych groteskowych budynków, aż w końcu miasto ukształtowało się na wzór piramidy.
Fortuna podzielona jest na dwie główne dzielnice. Pierwsza z nich to Dzielnica Niewolników. Tak, to tutaj przesiadują wszystkie pokraki i ofiary życiowe, które nie potrafiły odpowiednio poradzić sobie na pustkowiach i teraz tyrają ku uciesze innych. Miejsce to jest wyjątkowo brudne, zaniedbane i wygląda jak wielka klatka dla zwierząt, w której nikt nigdy nie sprzątał. Dzielnica odgrodzona jest od reszty miasta i pilnowana przez strażników, którzy też przy okazji wyładowują się na nieszczęśnikach oraz dbają, by przyrost naturalny niewolników zawsze był dodatni, jeżeli wiesz co mam na myśli.
Dystrykt Pierwszy, to ta część miasta, w której żyją jego wolni obywatele. Tu też nie jest zbyt kolorowo, ale przynajmniej nikt nie sra na środku drogi, zazwyczaj. W zależności od tego jak dobrze potrafisz się zakręcić, trafiasz na lepsze miejsca. Ci, którzy nie potrafią się wybić, żyją na niższych partiach, tuż obok niewolników. Nierzadko różnią się tylko tym, po której stronie ogrodzenia się znajdują. Wyżej znajdują się przydatni. Ci, którzy mają jakiś fach w ręku i zwyczajnie przydadzą się miastu. Mechanicy, łowcy, handlarze niewolników, ochroniarze i strażnicy.
Na najwyższych partiach znajduje się wszystko co najlepsze. Cała śmietanka Fortuny, w tym miejsce, które z całą pewnością można nazwać barem. Gdzie, jak powiadają, istnieje możliwość napicia się czegoś innego niż woda, a każda obecna tam kobieta jest do wzięcia.
Należałoby jeszcze wspomnieć o Podziemnym Mieście, czyli najbardziej obrzydliwym miejscu w Fortunie. Nikt o zdrowych zmysłach się tam nie zapuszcza. Siedlisko wszelkich chorób oraz kwintesencja marności ludzkiego losu. Władze miasta co jakiś czas obiecują rozprawić się z mieszkańcami kanałów, którzy ostatnio coraz śmielej sobie poczynają i wychodzą na powierzchnię nawet w ciągu dnia, pokazując swoje powykrzywiane pyski, jednakże póki co nie znalazło się odpowiednio dużo śmiałków, którzy byliby gotowi tam zejść i zająć się problemem.