
Ogromne przestrzenie za oknem pociągu, podróż trwa już któryś dzień z kolei, zmieniają się stany, zmieniają się widoki. Chicago, Illinois, Kansas, Kolorado, Nowym Meksyk, Arizona… Pustkowie. Po pełnym życia Wschodnim Wybrzeżu zastanawiam się, czy coś za tą pustką jeszcze istnieje? Musi minąć pięć długich dni nim wreszcie dotrę na miejsce – do ziemi pionierów, do Californii.
Mamy rok 1929 i cały ówczesny cywilizowany świat wciąż jeszcze bawi się, pławiąc się w ekstrawagancji, zbytku i przyjemnościach. Naszym małym światem jest jednak Los Angeles – miasto jedyne w swoim rodzaju, nieco odizolowane od reszty kraju, skupiające się przede wszystkim na produkcji filmu i dostarczaniu rozrywki całemu światu. Miasto wciąż przyciąga nowych mieszkańców, którzy wierzą, że tutaj spełnią się ich sny. Nawet wszechobecna prohibicja nie jest aż tak dotkliwa, choć zakaz sprzedaży alkoholu wciąż trwa, a to budzi niekończące się niesnaski, przekręty na wielką i małą skalę. Prohibicja ma też dobre strony – nowa muzyka – jazz rozprzestrzenia się po całym kraju dzięki licznym migracjom i okupowanym przez publiczność nielicznym lokalom, gdzie można wypić coś mocniejszego. Żywiołowa muzyka z powodzeniem zastępuję „procenty” we krwi. Po raz pierwszy też obserwowana jest pewna integracja białych z czarnymi, choć na tym polu wciąż jeszcze iskrzy, a nie rzadko poleje się krew.
Wydawać by się mogło, że wszystko pozostanie bez zmian, nikt nie widzi, że szalone czasy mówią „do widzenia”. Ludzie żyją przygotowaniami do Olimpiady, planowanej na rok 1932 właśnie w Los Angeles. Sportowcy są właśnie na topie, a ich uwielbienie zaczyna ocierać się o kult gwiazd kina. A propos filmu. W maju po raz pierwszy w historii rozdano nagrody Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej (późniejsze Oscary) w Hollywood. Wszyscy zachwycają się Douglas’em Fairbanks, zaś jego żona – uwielbiana przez Amerykanów Mary Pickford błyszczy w dramacie „Kokietka”. Przybywa sal kinowych; bilety tanieją, wieczory spędza się już nie w teatrach czy operach, a w kinach właśnie.
Jednakże koniec lat dwudziestych to nie tylko roztańczona swingiem epoka, pełna filmów, radiowych audycji, powszechnej motoryzacji czy wyzwolonych kobiet-wampów, w Europie bowiem rosną niepostrzeżenie dwie totalitarne potęgi, które już wkrótce na zawsze zmienią świat, kończąc beztroskie czasy dansingów.
Mimo to nie wybiegajmy historycznie do przodu. Na razie ludzi cieszy każdy aspekt życia, z entuzjazmem przyjmują wybór nowego prezydenta USA - Herberta Hoover, witają sterowiec „Graf Zeppelin”, który zakończył w Lakehurst lot dookoła świata, z wypiekami na twarzy śledzą prasowe doniesienia o katastrofie fińskiego parowca. Co bogatsi mogą sobie pozwolić na regularne podróże samolotami American Airlines czy radzieckimi – Aeroflot. A chociaż wygoda takich podróży ma mało wspólnego ze współczesnością, bo pasażerowie musieli zakładać specjalne kombinezony i ograniczać bagaż do minimum, to szybkość i oszczędność czasu spowodowały, że ten środek transportu szybko zyskał na popularności, wiec kto by się przejmował drobnymi szczegółami?
Co jeszcze? To już zależy od twojej postaci. Możesz być każdym i nikim. Powracającym podróżnikiem, weteranem, żołnierzem, radiowcem, aktorem filmowym, kobietą fatalną, znaną gwiazdą wodewili, sportowcem, muzykiem jazzowym, politykiem, latynoskim robotnikiem, skromnym chińskim sprzedawcą. Tworzysz własną historię pod koniec lat dwudziestych, w Los Angeles
Zaczyna się październik 1929 roku.
Tyle w zarysie-rysie historycznym. Chciałabym stworzyć typowe historyczne forum, ale z pewnością nie takie, które tropiłoby każde przekłamanie w faktach. Historia to tylko tło, jakaś wypadowa do kolejnych wydarzeń. W pomyśle cała fabuła opiera się na końcu lat 20-tych, narastającym kryzysie, problemach finansowych i oczywiście wszelkich zagadek kryminalnych. Chciałabym nie popaść w manię SL, ale zdaję sobie sprawę, że pewna ustępstwa muszą nastąpić. Myślę nad jakimś złotym środkiem.
Z konkretów:
Forum planowane jest na forumpolish.
Mechanika będzie w dużej mierze opierać się na storytellingu ze dużą swobodą graczy w kreowaniu historii, ale z wyraźną, choć przypadkową ingerencją Mistrza Gry i ewentualnymi rzutami kostek w sytuacjach trudnych do rozwiązania lub kiedy przed daną postacią będzie jakaś możliwość wyboru.
Nie planuję systemu statystyk, a raczej system umiejętności (dobrze opisanych) i słabości (również dobrze opisanych), na których bazowałyby poszczególne historie.
Akcja działaby się w poszczególnych dzielnicach NYC, w autentycznie istniejących lokacjach.
Pracuję nad dobrze opisanymi realiami życia, by potencjalny gracz nie miał problemów z wczuciem się w czasy.
Miłą atmosferę bez nadętej bufonady i wyższości administracji.
W tym miejscu pozostaje tylko apel. Zapraszam każdego, kto chciałby włączyć się w tworzenie forum. Lubiących pisać, znających się trochę na kodowaniu (trochę, bo nie zamierzam na stronie jakiś wielkich cudów), lubiących po prostu tworzyć. Będę wdzięczna za najmniejsze zainteresowanie i opinie, co do samego sensu tworzenia forum o takiej tematyce.



