Witam wszystkich bardzo serdecznie! Jak się domyślacie jestem jednym z administratorów MGW. Tak, tak nasze forum, dalej się rozwija i istnieje. Co do historii, która została zamieszczona wyżej. Uznaliśmy, że jest ona całkowicie źle napisana, więc podeszliśmy do tego inaczej. Dlatego też przed waszymi oczyma ukazuję się jej nowa wersja. Serdecznie zapraszam do przeczytania jej uważnie. Choć oczywistym jest, że nie wymagamy od naszych użytkowników znać ją na pamięć, bo była by to lekka przesada. Jednak miło by było, jakby znali podstawowe fakty z nią związane. Oto ona:
Dzieje tego świata, zarówno jak powód jego powstania, są do dziś wielką tajemnicą, dręczącą ludzi od zalania dziejów. Jak powstał? Skąd się wzięli ludzie? W jakim celu żyjemy? Pytań jest wiele, a pierwszym ludem próbującym znaleźć odpowiedź na te nurtujące pytania była pewna tajemnicza cywilizacja. Od jej powstania zaczęto liczyć czas i to właśnie tamci ludzie przyczynili się do narodzin świata jakiego znamy. Pokój i wojna. Honor i hańba. Lojalność i zdrada. Miłość i nienawiść. Dobro i zło... Oni byli pierwszymi, którzy zdefiniowali i zaczęli rozróżniać te rzeczy. Położyli podwaliny pod wspaniałe państwo rozwijające się w takim tempie, które w dzisiejszych czasach nazwano by co najmniej rewolucją. Armia strzegąca bezpieczeństwa obywateli powiększała się z dnia na dzień. Handel kwitł, dzięki czemu ludzie się bogacili. Miasta rosły, tworząc przy tym majestatyczne metropolie. Nie znano wówczas magii, dzięki czemu wszystko zawdzięczali własnej pracy w pocie czoła. W dodatku byli ojcami wszelkich nauk oraz twórcami filozofii. Żyli w tej wspaniałej utopii przez ponad sto lat, ale niestety wszystko co ma swój początek, musi mieć i koniec.
Dokładnie sto jedenaście lat od założenia ludzkiego państwa i początku historii, pojawiły się pierwsze ślady istot, które miały zachwiać cywilizowanym światem w posadach. Do młodego cesarza, rządzącego ówczesnym światem, coraz częściej napływały wieści o pewnej nieznanej nawet największym mędrcom bestii. Ponoć ów stwór swoim masywnym cielskiem był w stanie zasłonić całe niebo, a dzięki wielkim skrzydłom mógł latać, w dodatku z paszczy ział niszczycielskimi, niebieskimi płomieniami. Mimo wszystko nie dawano wiary w te pogłoski. Ludzie stali się zbyt dumni i pewni siebie, by uwierzyć w istnienie takiego potwora. Nie przyjmowali nawet do wiadomości, że jakiekolwiek zwierzę mogłoby im zagrozić. Przez czterdzieści lat wytworzyła się jednak opozycja ludzi, która twierdziła, że ich cesarstwo wcale nie jest niezwyciężone. Kłótnie narastały, prowadząc prawie do wybuchu wojny domowej. Widząc zamęt jaki panuje w jego cesarstwie, starzejący się już władca postanowił działać. Chciał udowodnić, że naprawdę są niepokonani, a także pokazać zdolność kraju do przezwyciężania potencjalnych niebezpieczeństw. Ogłosił pierwszą w historii mobilizację armii. Zapanowała niesamowicie podniosła atmosfera, która ogarnęła w zastraszającym tempie całe cesarstwo. Punkty werbunkowe pękały w szwach, a rzemieślnicy podwoili produkcję, by wyposażyć żołnierzy w jak najlepszy oręż. Pierwsi poeci zaczęli tworzyć mocno koloryzowane baśnie i opowieści o bohaterach, rzucających wyzwanie nieznanemu i niezwykle groźnemu demonowi. Choć nie było pewności czy takowa bestia w ogóle istnieje, ludzie byli gotowi rzucić wszystko, by ruszyć w bój. Nie trzeba było długo czekać, by sny o chwale mogły się ziścić. Po upływie wielu miesięcy, setkom zwiadowców udało się odnaleźć leże potwora. Armia jakiej nie widział jeszcze świat, mogła ruszyć.
O brzasku wielotysięczna horda uzbrojona od stóp do głów dotarła na miejsce. Czuli się jak nieśmiertelni bogowie i nawet nie myśleli o tym, że mogą przegrać. Ruszyli całą masą na potężne monstrum, przy tym nie czując żadnego respektu do przeciwnika. Nie słuchali rozkazów, każdy z nich myślał tylko o sławie i bogactwie. Rzucili się bez zastanowienia, lekceważąc zagrożenie. Niestety ich zapał opadł bardzo szybko. Zwykła broń pękała przy pierwszym kontakcie z łuskami. Nie wiadomo jak długo trwało to jednostronne starcie, lecz zanim bitewny kurz zdążył opaść, polana przed leżem potwora zmieniła się w płonący krater, usłany tysiącami poległych wojaków. Żaden z nieustraszonych rycerzy się nie ostał, a po skrzydlatej bestii słuch zaginął. Była to brutalna nauczka dla wszystkich ludzi na długie lata. Natomiast bestię nazwano smokiem, demonem kojarzącym się wówczas ze śmiercią, strachem i niebezpieczeństwem.
Przez ponad pół wieku ludzkość żyła normalnie. Wszystko zdawało się biec niezmiennym rytmem od dwustu lat, lecz były to zwykłe pozory. Każdy człowiek doskonale pamiętał, jaką cenę należało im przypłacić za własną pychę. Nigdy jeszcze lud ten nie doznał tak wielkiego cierpienia. Dawniej wspaniałe imperium, stało się tylko cieniem dawnej potęgi. Po śmierci ostatniego cesarza z dynastii panującej od narodzin państwa, władza spoczęła w rękach rady archontów. Nie potrafili oni przywrócić państwu utraconej dumy, a jedyną rzeczą którą wnieśli była stagnacja i strach, spowodowany krwawym reżimem. Mając kontakt z tak okrutną śmiercią, powoli przestawali traktować ją jak coś strasznego. Okazało się, że życie jest bardziej ulotne niż niegdyś się zdawało. Takie przekonanie zapanowało w głowach kasty panującej, która zaczęła po raz pierwszy stosować karę śmierci. Stosowali ją po to, by utrzymać swoją kruchą władze, mordując wszystkich swoich przeciwników. Zabijali nawet osoby twierdzące, że widziały całą armię smoków. Warto wspomnieć, że była to nieustannie powiększająca się grupa. Losy państwa były już mimo wszystko przesądzone.
Był to zwykły dzień, w którym nic nie zwiastowało, by miało się wydarzyć coś niezwykłego. Ludzie wykonywali swoje codzienne zajęcia, nie mając nawet świadomości tego co się zbliża. Choć nie brakowało tych, którzy to dawno przewidzieli i tylko odliczali dni. Był to słoneczny dzień, a chmury czasami zakrywały najbliższą z gwiazd. Kiedy wybiło południe, zza białego obłoku wyłonił się olbrzymi, dziwaczny stwór, który natychmiast zasłonił słońce nad stolicą kraju. Jego ciało pokryte było smoliście czarnymi łuskami, a z grzbietu wyrastała para gigantycznych skrzydeł, które swoim trzepotem zagłuszyły gwar wielkiej metropolii. Stało się to, czego wszyscy obawiali się najbardziej - smoki powróciły. Oczy setek tysięcy skierowane były w górę. W mniej niż minutę, całe miasto ucichło. Majestatyczne gmachy runęły w zgliszczach. Tam gdzie stał potężny pałac cesarza, powstał wielki krater. Po miejscu, które dosłownie chwilę temu było centrum świata, ostały się biedne ruiny pokryte niebieskimi płomieniami. Nie inaczej było w innych zakątkach państwa. Dobytek z ponad dwustu lat, został brutalnie wymazany z kart historii w kilka minut. Niegdyś dumna i potężna cywilizacja stała się tylko wspomnieniem, które wywarło wielki wpływ na życie grupek uchodźców, którym dane było się ukrywać przed nowymi władcami świata - smokami.
Lata mijały, wszyscy ludzie którzy pamiętali świetność ludzkości dawno zmarli. Dorastały kolejne pokolenia, a całe ich życie od pierwszych dni, aż do śmierci polegało tylko i wyłącznie na przetrwaniu. Po jakimś czasie dało się zauważyć ubytek części smoków. Zdania były podzielone. Jedni uważali, że nie widziały dłużej sensu w gnębieniu słabych ludzi. Inni twierdzili, że ruszyły na podbój innych ziem. Wersji było dużo, lecz niektórzy dostrzegali pewną analogię w zmianach ich liczebności, która zmieniała się co sto jedenaście lat. Niektórzy widzieli w tym szansę, w efekcie z całego świata zaczęli zbierać się wojownicy. W ich sercach zagościł entuzjazm, jakiego nie widziano od wieków. Opracowali szczegółowy plan, starali się dowiedzieć o smokach jak najwięcej, masowo tworzyli bronie. Skończywszy przygotowania, wzniecili ogólnoświatowe powstanie. Niestety, wielu z nich popełniało te same błędy, co ich przodkowie podczas starcia z pierwszym smokiem. Dodatkowo ich broń okazała się zupełnie bezużyteczna. Pomimo heroicznej walki przez trzy lata, ponieśli druzgocącą klęskę. Nie udało się zgładzić ani jednej bestii, natomiast ofiar ludzkich były tysiące.
Nie wszyscy szukali jednak rozwiązania poprzez walkę. Pewien podróżnik podczas długotrwałych medytacji dostrzegł świat w nieco inny sposób. Poczuł coś dziwnego w ziemi, powietrzu, wodzie oraz wszędzie dookoła. Było to coś niezmiernie tajemniczego, jednak postanowił otworzyć się na to. Efekt był przełomowy zarówno dla życia tego człowieka, jak i dalszego biegu historii. Okazało się, że zdobył moc, dzięki której zaczął wpływać na otoczenie samą siłą woli. Wkrótce poznał wiele innych zastosowań swojego odkrycia, określanego później nazwą magia. Szybko doszedł do wniosku, że jest ona zbyt obszerna, by jeden człowiek mógł ją opanować. Jej poznanie natomiast odbiło się echem po całym świecie, które dotarło nawet do smoków. Niektóre z nich poczuły się zagrożone, część się rozzłościła, a inne zupełnie to zignorowały. W ten sposób doszło do rozłamu między nimi. Kłóciły się między sobą co do tego, jak powinna wyglądać ich interwencja. Ludzie po raz kolejny poczuli siłę i wiarę w odzyskanie wolności. Ponownie się zebrali, a następnie udając się na wschód, stworzyli nowe państwo, znane jako Pergrande. Władzę objął w nim król, który nawoływał do całej ludzkości, by wśród gór utworzyć państwo na miarę starożytnego cesarstwa. Bestie władające światem nie zamierzały im na to pozwolić. Wybuchła kolejna wojna. Początkowo nie działo się w niej dużo, przez pierwszych parę miesięcy nie odbyło się ani jedno starcie. Ludzie nieustannie się przygotowywali, smoki natomiast toczyły nieustannie kłótnie.
Tą dziwną sytuację postanowił przerwać jeden ze smoków. Samotnie wyruszył w stronę Yubari - rosnącej stolicy Pergrande. Teraz jednak ludzie mieli potężne wsparcie, Pierwszego Maga. Swoją magią zdołał po długim starciu odeprzeć potwora. Choć owa walka nie wyłoniła zwycięzcy, była swego rodzaju przełomem. Okazało się, że smoki jednak nie są niezwyciężone. Zaraz po tym, mag przekazał swoją wiedzę grupie młodzieńców, którym powierzył zadanie obrony świata i uwolnienia ludzkości. Kiedy te wieści się rozeszły, ludy z całego świata dołączyły do walki. Największa pomoc nadeszła jednak z zupełnie niespodziewanej strony. Pewna część smoków postanowiła ich wesprzeć, rozpoczynając bratobójczą wojnę. W tym czasie na przestrzeni lat powstawały kolejne królestwa, między innymi Fiore, Desierto i Iceberg. Pierwsi uczniowie tajemniczego maga utworzyli natomiast w Yubari pierwszą gildię magów - Lamia Scale. Przekazywali swoje zdolności dalej, by wkrótce osoby parające się magią rozeszły się po całym świcie.
Pomimo wszystkich tych zdarzeń, smoki dalej panowały na terenach dzisiejszego Minstrel i Ca-Elum. Żadna ze stron nie mogła zdobyć decydującej przewagi. Prowadzono liczne batalie, nie przynoszące nic poza cierpieniem. Przerwać to postanowiło pewne... dziecko. Jego przeszłość była równie tajemnicza jak on sam. Nie wiadomo jak miał na imię, kto go wychował, skąd pochodził. Pomimo iż krótko chodził po ziemi, miał niesamowitą jak na swój wiek moc. Wyruszył samotnie do Minstrel, opanowanego przez smoki, podejmując się niemożliwego zadania zabicia jednego ze skrzydlatych wrogów. Dzięki swoim małym rozmiarom i wielkiemu szczęściu dotarł do gór leżących w samym centrum królestwa. Będąc tam, rzucił wyzwanie gigantycznemu, czarnemu smokowi. Podczas trzech dni walki, młodzieniec pokazał rodzaj magii inny od tych, używanych przez resztę magów. Dla smoków była natomiast dobrze znany, to była ich magia. Był pierwszym człowiekiem, który potrafił ją opanować i zadać tym bestiom groźne rany. Zgładziwszy swojego przeciwnika, stał się Pierwszym Zabójcą Smoków. Przeraziło to wszystkich sprzymierzeńców pokonanego. Wszystkie odleciały na zachód, do swojego ostatniego bastionu którym był archipelag Ca-Elum. W oswobodzonym Minstrel rok później powstało nowe królestwo.
Minęło pięć lat. W tym czasie królestwa rozwijały się w niesamowicie szybkim tempem, a magia stała się nieodłączną częścią życia mas ludzi. Magowie byli wszędzie, a ich moc zaczęto używać nie tylko do walki. Ten niesamowity dar znalazł zastosowanie w każdej dziedzinie życia. Używano jej do leczenia chorób, zasilania nowoczesnych urządzeń za pomocą nowego wynalazku zwanego lacrimą. Nowinek było wystarczająco dużo, by odmienić cały świat. Nie zapomniano jednak, że wciąż trwa wojna. Pracowano nad potężnymi broniami, których zamierzano użyć do zakończenia tej walki ciągnącej się od setek lat.
Pośród narastającej nienawiści wobec smoków, żyła młoda dziewczyna urodzona w Fiore o imieniu Suzue. Od najmłodszych lat nie potrafiła zrozumieć, jak człowiek może być tak zawistny. Nie przejmowała jednak się tym zbytnio, gdyż żyła w innym świecie. Marzyła, by całe jej życie było jedną wielką przygodą. Ciągle wymykała się z rodzinnej Magnolii i podróżowała tam, gdzie ją nogi poniosą. Podczas jednej z takich wycieczek zapuściła się bardzo daleko, aż do zachodnich granic Królestwa Fiore. Idąc pewnym wysokim klifem, straciła równowagę i spadła z wysoka, lecąc prosto w ostre jak brzytwy skały, wystające nad powierzchnią wzburzonego morza. Była przerażona, w jej przymkniętych oczach były łzy. Skuliła się myśląc, że to już koniec. Wylądowała jednak na czymś, co w niczym nie przypominało tego, z czym miała kontakt kiedykolwiek wcześniej. Na pewno nie były to ani skały, ani morze. Uderzył w nią mocny wiatr. Kiedy otworzyła zapłakane oczy odkryła, że szybuje wśród chmur z ogromną prędkością. Widok zrobił na niej nieziemskie wrażenie. Nie interesowało ją nawet to, na czym leci. Dopiero po kilkunastu minutach zwróciła uwagę na białe cielsko, które miała pod sobą. Po bokach widziała wielkie skrzydła, obejrzała się do tyłu i zobaczyła długi ogon. Zerknęła przed siebie i spostrzegła coś wielkiego, przypominającego głowę jakiegoś zwierzęcia. Stworzenie powoli obniżało lot, by wkrótce mała Suzue mogła zejść na ziemię. Przyjrzawszy się dokładnie nie miała dłużej żadnych złudzeń, uratował ją najprawdziwszy, śnieżnobiały smok, a raczej smoczyca. Był to początek wspaniałej przyjaźni. Dziewczę szybko zrozumiało, że smoki wcale nie są takie straszne, jak próbowali jej wmówić dorośli. Po kilku latach założyła w Magnolii własną gildię magów - Fairy Tail. Miała dwa główne cele: szukać przygód i udowodnić, że smoki wcale nie są takie złe, jak się wydaje.
Tymczasem do tworzenia gildii zabrał się również ktoś inny. Był to dwudziestoletni mag o imieniu Kazunari, który od młodych lat brał czynny udział w wojnie, nieraz obracając szale zwycięstwa na stronę ludzi. Cechowała go spora doza tajemniczości. Nikt nie wiedział, co się z nim działo, zanim wyruszył na front. Należał do najbardziej radykalnych osób twierdzących, że aby nastał prawdziwy pokój wszystkie smoki muszą zniknąć. Wraz ze swoimi poplecznikami założył gildię, pod nazwą Griomire Heart. Dołączali do niej głównie ludzie kuszeni wielką mocą, a także ci którzy pragnęli wyginięcia smoków. W praktyce zapisywały się do niej również osoby o zupełnie innych celach. Póki byli lojalni, Kazunariemu nie sprawiało to problemu. Posłuch znalazł nawet wśród małej grupy członków Fairy Tail. Wszyscy z nich byli bardzo ambitni, ale nie chcieli służyć Grimoire Heart, więc stworzyli własną gildię - Raven Tail, która stała się wkrótce głównym utrapieniem "Wróżek".
Zaraz po początku nowego roku, wszystkie królestwa i gildie ułożyły plan mający na celu zadanie ostatecznego ciosu smokom i odzyskanie archipelagu Ca-Elum. Po kilku miesiącach przygotowań armie wszystkich królestw wsparte przez magów, część smoków oraz tworzącą się kastę rycerzy były gotowe do ataku. Rozpoczęła się wielka bitwa, tocząca się nad wszystkimi wyspami. Po miesiącach walk, wygrana należała do ludzi. Głównych autorów tego zwycięstwa było trzech: bardzo młoda mistrzyni Fairy Tail - Suzue, kończący dwadzieścia dwa lata założyciel Grimoire Heart - Kazunari oraz potężny, starzejący się mag o imieniu Miyaguchi. Smoki które przeżyły odleciały, zarówno te pokojowo jak i wrogo nastawione. Ludzie z kolei odzyskali wolność, po prawie stu siedemdziesięciu latach niewoli.
Zaraz po nastaniu pokoju powstała gildia Blue Pegasus, której członkowie obrali sobie za cel pomoc w budowie świata ludzi. Lamia Scale jako najstarsza istniejąca gildia wywodząca się jeszcze od uczniów Pierwszego Maga, dalej funkcjonowała i się rozwijała. Fairy Tail natomiast bardzo szybko uznano za jedną z najsilniejszych gildii. Wszystkie zajęły się teraz wykonywaniem zadań, zlecanych przez ludzi z całego świata. W ich cieniu jednak rosło nowe zagrożenie, w postaci innych trzech gildii. Członkowie pierwszej - Grimoire Heart - stali się pierwszymi i przez cztery lata jedynymi mieszkańcami Ca-Elum. Odkryli tam starożytne ruiny, robiąc z nich swoją siedzibę. Druga z tych gildii o nazwie Raven Tail zadomowiła się w terenach pustynnych Królestwa Desierto. Najpóźniej powstała gildia Oración Seis, mieszkająca w pałacu stojącemu pośród mroźnych szczytów Królestwa Iceberg. Nikomu nie są znane cele tych trzech stowarzyszeń, ale krąży na ich temat wiele budzących grozę plotek i opowieści. Nikogo nie zdziwiło, że gildie walczące między sobą o zleceniodawców, zaczęły rywalizować między sobą. Niektóre z nich zostały wręcz stworzone z niecnymi zamiarami. Dochodziło coraz częściej do niebezpiecznych starć między gildiami. Która z nich okaże się najsilniejsza? Które z nich zapiszą się na kartach historii, a które przepadną?
Utrzymania pokój podjął się mag, posiadający posłuch na całym świecie. Był to człowiek o imieniu Miyaguchi. Podzielił gildie na legalne i mroczne, a także stworzył kodeks zakazujący otwartych walk między gildiami. Rozpoczął także poszukiwania zdolnych magów, z których pomocą pragnął założyć Radę Magii, pilnującą porządku i ładu. Czy znajdą się tacy? Czy równowaga jest możliwa, kiedy na świecie jest tylu zdeterminowanych ludzi, chcących zrealizować swoje sny i marzenia? Czas pokażę...