You entered the Lone House...
Sen jest niespokojny, przepełniony hałasem i obrazami, które rozmazują się pod powiekami, nim zdołasz je zrozumieć. Kilka razy wydaje ci się, że się budzisz, kilka razy budzisz się faktycznie, ale zawsze coś brutalnie zawraca cię z powrotem w czarne odmęty nicości. Nie wiesz jak długo trwa ten stan, godziny czy może lata... Straciłeś już nawet pojęcie o własnym jestestwie. Jesteś? Czym jesteś...?
Prawdziwe wybudzenie jest okrutne i przepełnione bólem. Czujesz jak łupie cię głowa, kark odmawia współpracy a wszystkie kości i mięśnie działają opornie, są zastałe i przeleżane. Twój mózg bardziej przypomina zbyt namokniętą i niezbyt świeżą gąbkę niż faktyczny ludzki organ i kilka minut zajmuje ci dojście do pełnej świadomości czy zidentyfikowanie bodźców jakie do ciebie docierają.
Leżysz na pryczy w ciemnym i niewielkim pomieszczeniu. Jedynym źródłem światła jest ekran małego telewizora stojącego na szafce nocnej- jedynym meblu oprócz pryczy, jakie się tu znajduje. Na tym ekranie widzisz dużą posiadłość, dość elegancką choć zaniedbaną, widać że nikt w niej nie mieszkał od dłuższego czasu. Obraz jest nieostry i czarno-biały, śnieży co jakiś czas.
- Witaj, przyjacielu w Lone House!- Grzmi nagle z odbiornika a ty podskakujesz na pryczy zaskoczony. Głos jest zniekształcony i brzmi upiornie w ciemności. Chcesz stąd uciec jak najszybciej, ale nieznajomy (a może nieznajoma?) kontynuuje nim masz czas wstać.- Drzwi od twojego pokoju są zamknięte na klucz, więc nie próbuj się z nimi szarpać.
Niby wierzysz na słowo, ale i tak sprawdzasz. Faktycznie, drzwi zamknięte, okna brak. Obraz na ekranie się nie zmienił, więc zaczynasz przeszukiwać pokój, słuchając.
- Jest nam niezmiernie miło powitać cię w naszych progach i liczymy, że zostaniesz z nami na dłużej. Nie żebyś miał jakiś wybór- mówił dalej Głos.- Musisz wiedzieć, że wszystkie drzwi i okna są zamknięte na klucz a posiadłość otacza duuuuży mur. Znaczy, nie wyjdziesz stąd, dopóki ci nie pozwolę. Rozumiesz? Świetnie, myślę, że będziemy się ze sobą wyśmienicie dogadywać...
Najpierw trafiasz na Staruszka. Aromat świeżo palonej kawy roznosi się po całym parterze i wiedzie cię do kuchni. Także tutaj, jak i w całym domu, okna osłonięte są kratami- gorzkie przypomnienie, że jesteś więźniem. To wygląda tak surrealnie- mężczyzna nucący pod nosem podczas parzenia kawy oraz kuchnia, będąca więzieniem, z kratami, kamerami i psycholem na karku.
- O, cześć nowy- stary zauważa cię w końcu, błyska sympatycznym uśmiechem i wskazuje krzesło.- Się nie kitraj tak w drzwiach, bo nieładnie. Staruszek jestem, szczur eksperymentalny numer 1, miło poznać. Kawy?
Gdy już zmuszasz swoje ciało do posłuszeństwa, siadasz na krześle i dostajesz swoją kawę, mężczyzna zaczyna opowiadać. Mówi, że trafił tu już prawie pięć lat temu i był jednym z pierwszych, że próbowali uciekać, czekali na pomoc lub walczyli, z różnym skutkiem.
- Osobiście nie polecam uciekać- stary szura filiżanką po stole od niechcenia- Wielu próbowało. Drzwi można wyważyć, za nimi jest podwórko, można sobie pobiegać... tylko niezbyt daleko, bo zaraz zaczynają strzelać. Nie wiem kto, ale walą celnie. A na drugi dzień drzwi są naprawione. Z oknami to samo, tylko że tu są kraty pod napięciem. Wysokim. Serio. Ogólnie to nie opłaca się dewastować domu, Szeptacz bardzo się o to wkurza. Znaczy, tak nazywamy tutaj tego psychola co nas słucha...
Obrócił się i pomachał do kamery wiszącej w kącie pomieszczenia.
- Widzi i słyszy wszystko, więc uważaj... A tak poza tym... Jedzenie dostajemy, do dupy, ale z głodu nie zdechniesz. Czasami można coś znaleźć po pokojach, różne dyngsy, cholera wie, skąd się biorą. No i klucze- Staruszek wyprostował się na krześle.- Klucze są najważniejsze, bo dzięki nim możesz tu pożyć nieco dłużej i lepiej. Tylko, wbij to sobie do łba, że jak znajdziesz jakiś, na ten przykład do biblioteki, to trzymaj przy sobie, nikomu nie pożyczaj i nikogo ze sobą nie zabieraj. Rozumiemy się? Inaczej szlag trafi klucz i ciebie.
Zaciskasz dłonie na filiżance, czujesz jak robi ci się słabo. Wszelka nadzieja cię opuściła, zdaje się że nie wyjdziesz stąd zbyt szybko. Lub w ogóle.
Lone House jest PBF'em luźno opartym na grze "The Panic Room: Outrage", znajomość gry nie jest jednak potrzebna do prowadzenia postaci na forum. Rozgrywka opiera się na życiu w domu, z którego nie można się wydostać, wypełnianiu lub bojkotowaniu zadań od Szeptacza, kooperacjach z NPC i innymi mieszkańcami, zdobywaniu przedmiotów przydatnych do przeżycia. Nie jesteśmy typowym pbf'em, u nas akcja jest kontrolowana tak, by gracze poczuli adrenalinę towarzyszącą ich postaciom- nigdy nie wiesz, co wydarzy się za moment. Nie oznacza to jednak, że wszystko jest wpisane scenariusz, według którego trzeba się poruszać, o nie. To na spryt i oryginalność graczy liczymy najbardziej, chcemy, by zaskakiwali nas, tak jak my zamierzamy zaskakiwać ich... Pragniemy stworzyć przygodę, która nie popadnie szybko w niepamięć.
Strona wizualna forum nie jest zbyt profesjonalna, bo i administracja profesjonalna w tej materii nie jest. Wszystkiego dopiero się uczymy, krok po kroku i mozolnie, ale uparcie. No i graficzny wygląd stawiamy na drugim miejscu, a może i dalej, przede wszystkim skupiając się na stworzeniu intrygującej rozgrywki, sieci intryg i historii, które wciągną graczy na dobre.
PBF Lone House zostało oficjalnie otwarte 15 sierpnia 2016 roku i jest nastawione na grupę graczy do kilkudziesięciu osób. To od frekwencji i zainteresowania graczy zależy, jak rozwinie się forum i dokąd zaprowadzi nas ta historia. Bo przecież zdobycie upragnionej wolności nie musi oznaczać końca szaleństwa...
LONE HOUSE PBF
