Nie, nie da się zarabiać na PBFach. W najlepszym wypadku można wyjść na zero.
1. Żadna metoda marketingu internetowego nie pozwoli Ci zarobić na PBFie. Kwestia statystyki. Na blogach zarabiasz przez liczbę odwiedzin. Żaden PBF nie będzie miał wystarczającej liczby odwiedzin, by zdobyć na tym znaczące pieniądze.
2. PBFy nie są powiązane z żadną dochodową dziedziną, a tylko na zasadzie powiązania mogłyby dawać korzyści finansowe.
3. Gracze PBF to nie konsumenci, bo nie szukają produktów ani usług, tylko rozrywki, która z samego założenia jest darmowa, bo angażuje odbiorcę. A rozrywki płatne są bardziej dostosowane do potrzeb konsumentów. Jeśli płacę, oczekuję zrobienia czegoś za mnie. Płacenie za to, bym mógł się natyrać przy fabularnym poście jest nie teges.
4. Jeśli ktoś potrafi zarabiać przez Internet, to podstawowe zasady ekonomii każą mu sięgać po jak najszersze grono potencjalnych konsumentów. PBFy takiego nie zapewniają. Jeśli mierzy się w niszę, to ta nisza musi przynosić duży przychód na jednym konsumencie. Ty niewykonalne. ponieważ nie spełniamy też warunku dużej liczby konsumentów i małego zysku za każdego z nich, tracimy dwa filary ekonomii.
5. Bardzo błędny jest założenie, że PBFów jest mniej. Jest ich więcej, niż było kiedyś. Dużo, dużo więcej. Do tego dochodzą nowe formy roleplayowania: gdocs, chmury, komunikatory, chaty, czy tekstowe (lub mniej tekstowe) gry przeglądarkowe itd, które siłą rzeczy są w końcu z forum powiązane. Kroniki Fallathanu dobrym przykładem.
6. PBFy nie są zbyt wdzięczne do pozycjonowania. Albo inaczej - właściciel forum ma pod górkę w próbach oszukiwania google. A tylko oszukując google można zarabiać przez Internet.
7. Rynek RPG ogólnie nie jest zbyt dochodowym... a tu mowa o niszy wśród RPG.
8. Autorzy PBFów to amatorzy, gracze też. Albo osoby, które oczekują wyłącznie rozrywki. Ktoś, kto nie jest amatorem w branży choćby luźno powiązanej z PBFami, zapewne zarabia właśnie w swojej dziedzinie, zaś na PBFach szuka tylko odskoczni. Innymi słowy, jeśli ktoś potrafi napisać tekst, za który może dostać poważne pieniądze, to nie przeznaczy go na PBFa, tylko właśnie sprzeda.
9. Bo czas, który trzeba by było poświęcić na PBFa mającego generować zyski jest absolutnie niewspółmierny do tychże spodziewanych zysków i gdyby przeznaczyć go na coś innego, zarobisz więcej. Za miesiąc zbierania grzybów na Ukrainie* pewnie dostaniesz więcej, niż za miesiąc pracy przy PBFie.
Wniosek:
Szansę na uzyskanie sensownych zysków z forum fabularnego daje chyba jedynie założenie dużego serwisu o szerokiej tematyce fabularnej, na którym główną atrakcją można uczynić narracyjne gry. Pytanie tylko, czy to nadal byłby PBF, czy po prostu forum/strona z PBFem jako dodatkiem
Jako ciekawostkę mogę wspomnieć projekt forum (nota bene mój

), które faktycznie nieco zarobiło, ale po zrobieniu krzywej przychodów zostało zarzucone w fazie koncepcyjnej. Ideą były warsztaty literackie na forum (między innymi w formie gier fabularnych) za abonament. Za Mistrzów Gry / nauczycieli mieli posłużyć znani polscy pisarze fantastyczni. Pisarze byli trudnymi współpracownikami, choć o dziwo graczy, czy z mojej perspektywy "klientów", nie brakowało. Wtedy to jednak była też kwestia dobrego targetingu. Od początku wiedzieliśmy, kto nam może zapłacić
W każdym razie w necie mamy sporo opcji zarabiania - można pisać bloga, robić zlecenia, wypełniać ankiety... Albo być administratorem jakiegoś serwera i na tym zarabiać.
W Polsce nie ma dobrych blogerów - dobrych w tym kontekście oznacza takich, którzy dużo zarabiają na pisaniu bloga. Blogerzy zarabiają na wszystkim, oprócz na pisaniu bloga. Trochę jak nasi pisarze. Jedyne poważne finansowo blogi to klasyczne corporate blog. Tylko, że one nie należą do blogerów, ale do spółek i to nie blogerzy na nich zarabiają.
PS: gdybym znał sposób na zarabianie na PBFach, to i tak bym się nim nie podzielił
*nie wiem, czy grzyby rosną na Ukrainie, kiepski jestem z geografii, a chciałem oryginalnego porównania.
All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"