Nasze postacie

Miejsce przeznaczone dla dyskusji i wymiany poglądów o grach typu Play By Forum. Tematy ważne i poważne, ale również te, na które trzeba spojrzeć z przymrużeniem oka.

Postprzez Mortarion » 2 lis 2012, o 12:19

Niejako w odniesieniu do mojego tekstu - Może trochę uczucia, co?

Kim gracie? Lub też - kim graliście?

Przeciętnym Kowalskim, który zapieprza od rana do nocy za 1500 złotych na rękę i myśli, jak przeżyć do 10., czy może młodym i pięknym absolwentem szkoły medycznej, przed którym cały świat stoi otworem? A może mieszanką wszystkiego po trochu?

Ja, zależnie od tematyki forum, gram albo kimś ze skazą (jedną wielką lub gromadą mniejszych), albo kimś wręcz skrajnie dobrym/złym. Na HG zacząłem jakie krystalicznie czysty i rycerski anioł, teraz jestem bardzozłym diabołem. Na Mazeville grałem jako mechanik alkoholik w depresji, który próbował się zabić po tym, jak doprowadził do wypadku samochodowego w którym zginęła jego rodzina.
Na innych pbfach byłem dilerem narkotyków wyjętym rodem z filmów Tarantino, sprzedawcą/właścicielem sklepu muzycznego, weteranem wojennym, cyrulikiem/lekarzem... zawsze starałem się tworzyć postacie "ludzkie", nie będące ideałami ani skupiskiem samych wad, po prostu " istotą z krwi i kości, która zapadnie w pamięć i pozwoli cieszyć się grą przez długi, długi czas".
Obrazek
Avatar użytkownika
Mortarion
Administrator
 
Posty: 1388
Dołączył(a): 13 sie 2012, o 07:31
Lokalizacja: R'lyeh

Postprzez Borys » 2 lis 2012, o 16:01

Zazwyczaj postacie które tworzę są zbalansowane i po prostu przeciętne.

Pierwszą postacią którą stworzyłem był łatwo dający się wyprowadzić z równowagi paladyn, dla którego wraz z rozwojem sesji najważniejszym celem stało się wzbogacenie się i zysk. Później niby zauważył tą zmianę i "wrócił do swoich dawnych ideałów", czyli dorwania każdego, kto kiedyś wszedł mu w drogę :p
Później, na potrzeby epickiej sesji, postać ta okazała się maską dla potężnego nekromanty, ale wtedy był to już bardziej BN, niż postać własna. Stworzyłem później postać jego podwładnego, chłodnego szlachcica, postać z dość głębokim wnętrzem, ale sesja, w której brała ona udział stanęła w miejscu i niestety nie udało się wykorzystać tego rysu psychologicznego ;)
W międzyczasie przewinęło się kilku zwyczajnych wojów, a na potrzeby innych sesji niż fantasy między innymi chaotyczny mag chaosu (:p), ruski najemny żołnierz, kamerdyner obdarzony władzą nad pogodą, chciwy i włazidupski pirat (pseudo)kapitan czy bóg wojny wzorowany wyglądem ze słynnym Erikiem Eschem Butterbeanem ;)
Czy sądzicie, że dobrze odegrałem swoją rolę w tej życiowej farsie?
August
Avatar użytkownika
Borys
 
Posty: 86
Dołączył(a): 16 sie 2012, o 17:23
Lokalizacja: Front wschodni

Postprzez Vasemir » 2 lis 2012, o 16:22

Na pewno nie gram prawiczkami - moja jedyna praworządna postać, jaką grałem, była nieumarłym rycerzem, przeklętym odpowiednikiem Paladyna. Grało mi się całkiem przyjemnie, ale wybitnie krótko - PBF w ogóle nie rozwinął skrzydeł.

Na pewno gram mężczyznami - kobietą jeszcze nie próbowałem. Poza tym gram głównie w światach fantasy, a w związku z tym są to zazwyczaj postaci magiczne - jakoś dziwnie sucha wydaje mi się niezwiązana z magią postać w fantasy (czyli: nie czaruje, nie warzy mikstur, nie poluje na rzadkie bestie, nie handluje artefaktami...). Zazwyczaj są to osoby skrywające głęboki żal i żywiące urazę z nim związaną wobec jakiejś grupy czy grona osób (bogów, rycerstwa, rodziny, kapłanów, jakiejś frakcji). Wspomniany żal czy rozczarowanie wypalają hedonizmem albo jakimś obłędem - zdecydowana większość moich postaci była skłonna sprzedać duszę Diabłu za zrealizowanie obranego przez siebie celu, choć z pewnością nie można powiedzieć, że były to postaci złe - jeśli celem było bogactwo, to po to, by zapewnić sobie i bliskim dobrobyt; jeśli potęga, to w ramach samorealizacji; jeśli unicestwienie frakcji, to dlatego, że uważał ją za zło, a nie np. dlatego, że po prostu stała mu na drodze. Niemal zawsze działali w mocno szarej strefie między równowagą celów i środków.

Moja pierwsza postać była w Gothicowym świecie Magiem Wody (kapłani Boga Równowagi, Adanosa), który zajmował się demonologią i zgłębiał wiedzę o kulcie Beliara (Nekromantów, "tych złych"). Na Herbii najdłużej grałem Sudżahidem - ex-piratem, najemnikiem z rodu Wschodnich Elfów, który nosił na duszy mroczną skazę (dosłownie - efekt pracy jego załogi dla demonologa), a ostatecznie przyczynił się do tego, że demony pozostały na Herbii - zabrakło w jego gronie ofiarności, zdolności do poświęcenia.

Miałem dwie postaci, których koncept mi się bardzo spodobał, ale nie miałem okazji ich wykorzystać:
Granica: Ifryt Sudżahid, który był uosobieniem ognia - wybuchowy, spontaniczny, niestały, ambitny i pełen głodu wobec wszystkiego. Miał żywić się pożeraniem-spopielaniem magicznych przedmiotów, ale nie wyszło - przestałem grać, Granica mi do gustu nie przypadła. Miałem natomiast wielką frajdę, wypełniając swoje posty sformułowaniami i epitetami powiązanymi z ogniem.
Supernatural PBF: słowiańskie bóstwo świata podziemnego, bogactwa i wiedzy - Weles. W realach SN wykreowałem go na opętanego nienawiścią do Niebios i aniołów - w końcu chrześcijaństwo zepchnęło go z piedestału Słowian i zawładnęło ich umysłami, a jego braci-bogów wypędzono z puszcz i zagajników. Byle dokopać aniołom lub judeochrześcijanom, był w stanie - i dobijał - targu z demonami z rozdroży.
Vasemir
 

Postprzez abecadlo » 2 lis 2012, o 18:36

Hmm ja zazwyczaj gram postaciami "normalnymi" przynajmniej zazwyczaj takie są one jak wchodzę na forum. Pierwsza moja postać miała lat 16 zwykła uczennica która nic nie wiedziała o wampirach (było to na vk ; ) ) w każdym razie od taka niewinna mała dziewczynka. Dlatego też przez to moje postacie nigdy nie są "tymi fajnymi i rozchwytywanymi." w każdym razie po jakimś czasie zaczęłam grać innymi też postaciami. Najlepiej pamiętam postaci:
- Karin co grałam nią na vk i hg, ponieważ była tak naturalnym i zwykłym człowiekiem, że właściwie mogłam grać "całą sobą". I je chyba najlepiej mi się rozbudowywało.
- Kolejne to mała wampirzyca Mitsuko, wiek około 12 lat mająca siostrę bliźniaczkę i grająca w grę karcianą którą stawka była krew przeciwnika. Czyli taka niewinna mała dziewczynka która uważała że należy jej się wszystko.
- Hysterics: najpierw opętany który był nieokrzesany wierzył w szatana i go czcił, często kłócił się z demonem który go opętał. Był kanibalem, zjadał wszystko co napotkał na swej drodze o ile się ruszało, nie czuł bólu przez co brnął do przodu podczas walki jak szalony. Demon często go powstrzymywał. Aktualnie jest demonem z rozdwojeniem jaźni, charakter ma jak swój oraz demona.
-Ostatnia najdziwniejsza postać to: Transwestyta i bi w jednym czyli Kimitada, Japończyk, człowiek z świecie vk, bardzo spokojny miły mężczyzna. Kulturalny jak na kobietę w Japonii przystało. Długo nim nie pograłam, bo cóż nie chciało mi się jednak.


Gdy tworzę postać na jakimś forum często jest ona zależna od mojego aktualnego humoru. Jestem zła, to będzie to zła postać czy też przygnębiona, jestem smutna to osóbka ta będzie cicha i tak dalej. Najczęściej gram postaciami wesołymi, wybuchowymi i będące takie hop do przodu. Ponieważ nimi łatwo się gra, można nimi prawie wszystko zrobić fabularnie "bo przecież mam taką postać" zaś ich humor często zależy od mojego humoru (co jest akurat minusem xD i często wykorzystywałam to do Karin.)
Obrazek
Avatar użytkownika
abecadlo
 
Posty: 46
Dołączył(a): 25 sie 2012, o 20:00
Lokalizacja: Łódź

Postprzez Tau » 2 lis 2012, o 19:49

Bez specjalnego wstępu przybliżę kilkoro bohaterów, których odgrywałem. Jedni zapadli mi w pamięć, innych po prostu lubiłem i lubię do dziś. Wielu z nich nie rozwinęło potencjału, ale zostanę przy tych, którymi pograłem przez forum chociaż trochę (odpowiednik jednej sesji co najmniej). Lista jest mocno zawężona, bo wymienienie wszystkich bohaterów jest niemożliwe (nie chce mi się ;) ), dam ogląd z różnych konwencji i settingów.


Anakin Skywalker - kanon. Tak, ten Skywalker. PBF gwiezdnowojenny toczył się w okresie Wojen Klonów, Skywalker przypadł mi do odgrywania po naprawdę trudnej spuściźnie poprzedniego gracza. Nie wdając się w szczegóły: wszyscy na forum byli do tego bohatera uprzedzeni i swoistym wyzwaniem było ten stan rzeczy zmienić. Świetna postać na PBF, można było rzucać hollywódzkimi tekścikami i ogólnie zaszaleć. Był to wczesny etap Clone Wars, toteż mój Skywalker był jeszcze padawanem. Idealny hero pod kątem grywalności, jakkolwiek z czasem zaczął mi się po prostu nudzić. Teraz z perspektywy widzę, że nie była to najciekawsza postać Jedi, w jaką się wcielałem. Ale sam fakt grania TYM bohaterem dawał mnóstwo frajdy. Ogólnie mało nim wojowałem, za to dużo rozwijałem wątków osobistych (moim zamierzeniem było zostawić Skywalkera na jasnej stronie, co było trudne przy działaniach GMów - ze trzy razy odcięli/odstrzelili mi rękę i ciągle podsuwali jakieś pokusy, by skorzystać z darkside jako najłatwiejszej drogi).

Imperialny gwardzista - ponownie Star Wars, drugoplanowy kanon. Postać była niemal niegrywalna na forum, ale fajnie się było wcielić w fanatyka. Później skonwertowałem go na Mgławicę i drugiego gwardzistę mam do dziś.

Wojak w świecie WoW (nieumarły) - nie pamiętam jego imienia, ale grało mi się nim wyjątkowo dobrze, choć krótko. Miał być archetypicznym kolesiem od miecza, czarnym rycerzem bez duszy, jednak za sprawą psikusa-mechaniki (graliśmy z podręcznikiem do RPG) okazał się niezwykle inteligentnym i charyzmatycznym ożywieńcem i szybko przejął zwierzchnictwo nad drużyną złożoną z czarnych charakterów (taureński szaman, jakiś goblin wynalazca, nekromanta-licz, i coś tam jeszcze mrocznego). Wygryzłem nawet grupowego nekromantę w kwestiach czysto magicznych. Miecza użyłem w grze raz, a całą resztę załatwiałem charyzmą - zastraszaniem, przemowami, popisami wiedzy, zniewoliłem nawet jakiegoś potężnego demona, bo wygrałem z nim zabawę w zagadki. Totalne złamanie archetypu wojaka. Fajnie się grało. Miałem być tankiem, zostałem taktykiem. O ile pamiętam, z drużyny przeżyliśmy tylko Tauren i ja. Ja dlatego, że wydymałem resztę postaci, a Tauren, bo był tchórzem :D

Charakternik - wioskowy kąkol w sesji fantasy (fantasy bez magii to było, ot, takie udziwnienie). Gracze wcielali się w postacie z wioski - był myśliwy, był jakiś druid-filozof, był cieśla, etc. Moja postać była męskim odpowiednikiem wiedźmy, zielarzem, astrologiem, ogółem takim specem od wróżb i manipulowania tłumem za pomocą grzybów, ziół i znaków na niebie. MG mówił, że nie będzie magii, więc stworzenie postaci czarodzieja dało mi mnóstwo frajdy - gimnastykowałem się że hej i do końca dawałem wiarę, że moja postać jednak magiem zostanie. Było to coś innego, coś nowego. Magia bez magii, sztuczki, zabiegi retoryczne, no niepowtarzalny fun. Postać miała doskonały, wiejsko-pseudonaukowo-retoryczny idiolekt. Co trzeci zwrot był łaciński. Tak bardzo polubiłem tego bohatera, że wykorzystałem go dwa razy, czego zwykle nie robię. W drugiej sesji się niestety nie sprawdził.

Superhero Nietzscheanin - Dorian Gray - sesja wzorowana na watchmenach o łowcach istot nadprzyrodzonych (wilkołaków i tym podobnych). Mój emerytowany superhero był zwyrodniałym psychiatrą (gnębił pacjentów), lekomanem, pedofilem, człowiekiem o ciele greckiego posągu i statystycznie najczęściej chorującym na raka człowiekiem na Ziemi. Cierpiał też na achromatopsję i światłowstręt, był synestetą i całe życie zmagał się z traumą (między innymi pamiątkami na psyche po II wojnie światowej, podczas której był dzieckiem). W młodości był ofiarą eksperymentów radzieckich naukowców (sesja nie zakładała supermocy, ale zjawiska paranormalne już tak) i został przez nazistów uznany za nietzscheańskiego nadczłowieka, aryjczyka doskonałego, zniemczony. Jako superbohater potrafił gołymi rękami skręcić kark wilkołakowi, a jako emeryt skupił się na molestowaniu dziewczynek. Wzorowany był na Dorianie Grayu, bardzo wolno się starzał. Sesja na LI zdechła, ale co rozegraliśmy, to nasze, a mistrz gry za pomysł i wykonanie powinien zostać uznany za geniusza. KP mojego bohatera miała chyba czterdzieści stron, autentycznie dałoby się z tego objętościowo powieść sklecić :roll:

Raistlin Majere - kanon z Dragonlance. Sesja Dragonlance, wywalczyłem w otwartym konkursie KP odgrywanie postaci Raistlina (a chętnych było sporo) - nie trzeba więcej. Zajebisty bohater, zresztą mój ulubiony z tego uniwersum. Graliśmy przez g-doc i czasami przez chat, więc nie do końca był to PBF, acz jakieś odnośniki na forach były :) . Odegranie jego charakteru nie było wielkim wyzwaniem, ale już powstrzymywanie się przed wykorzystaniem wiedzy off game tak.

Mag-cynik - teraz to się chyba secondlife nazywa. Odgrywałem przez lat kilka czarodzieja w autorskim świecie fantasy. Mało akcji, romanse, dywagacje, no takie simsy fantasy. Mag był cynikiem, głównie pouczaniem innych się zajmował, od czasu do czasu pomógł elfce, która akurat zaszła w ciążę. Potem, żeby było dramatycznie, wyrzekł się magii i został magiem bez magii. Na tego bohatera przelałem sporo z własnej osobowości (x lat temu), właściwie to było takie fantasy alter ego.

Skaven - Warhammer, grałem trucicielem studni. Postać średnio grywalna, nie wpasowałem się w drużynę. Ale samo odgrywanie Skavena było fajne, trzeba było stosować zwroty związane ze szczurzą anatomią i generalnie przedstawić perspektywę gryzonia. Nie pamiętam, jak zginął, ale zginął na bank. Gra polegała na tym, że wędrowałem od wioski do wioski i zatruwałem studnie...

Drow - wojownik - Forgotten Realms, drow, który wyszedł na powierzchnię. Postać powstała na potrzeby sesji w realu, potem trafiła na forum. Nie znał języka wspólnego, więc nie należał do wygadanych. Poznał tylko dwa słowa: "kurwa" i "piwo", co świadczy o typie towarzyszy, których sobie znalazł. Generalnie była to dość komiczna postać, spłonęła na stosie, pochwycona przez wściekły tłum, który drowów nie lubił. Ogromnie za nim tęsknię. Zwłaszcza za momentami, gdy zamawiałem nim w karczmach piwo przy użyciu dwóch poznanych słów...

Korin - tego bohatera wykorzystałem w kilku sesjach fantasy. Młody, przeklęty jeszcze w łonie matki, krwawy rzezimieszek. Sesje z nim zawsze kończyły się jakąś masakrą, najczęściej na niewinnych. Nie miał żadnej profesji ani żadnej specjalizacji, po prostu był sukinsynem. Nadawał się do każdego uniwersum fantasy, a gdzie witał, tam bluźnił, profanował ołtarze, gwałcił, mordował kupców i w efekcie czasami trafiał na szafot. Złoty chłopak. O dziwo zabili mi go tylko raz. Zazwyczaj uciekał katu.

Wampir-pan feudalny - oWoD, Mroczne Wieki, klan Tzimisce. Często tworzyłem w mrocznym wiekach postacie z tego klanu. Ten konkretny wampir był bodaj 9 pokolenia i krwawą ręką rządził w średniowiecznej Polsce jako feudalny pan. Kazał się sławić jako słowiańskiego boga. Chrześcijańskie wampiry mnie ubiły (bodaj Ventrue). Bohater był tyranem, deformował nieposłusznych poddanych, żerował na podległych wioskach, w zamku trzymał zmutowane ogary, sypiał w trumnie. Po prostu realizował stereotyp najgorszego Tzimisce w promieniu stu mil.

W Wiedźmina rozegrałem parę dobrych sesji forumowych, a wiele postaci napisanych na ich potrzeby na długo zapadły mi w pamięć. Z tych, do których mam największy sentyment:
- Nazielf - pracujący dla wywiadu Nilfgaardu gemmerski pacyfikator-weteran, Kot z Prowincji rodem z drużyny Stefana Skellena, do tego Czujny (specjalizował się mordowaniu czarodziejów Nordlingów). Nazywam go Nazielf, bo był w przełożeniu na nasze realia bezkompromisowym nazistą, elfim nilfgaardzkim gestapo. Nawet Wiewiórki wydawały się przy nim kochać ludzi. Zginął z ręki drużynowej czarodziejki-zabójczyni (wszyscy w drużynie byli zabójcami), ale wcześniej dwóch innych graczy też wysłał na tamten świat (tak, pozabijaliśmy się w tej sesji :D ).
- Zniewieściały wiedźmin - ze szkoły gryfa. No cóż rzec, był zniewieściałym chłopakiem, ale jednocześnie uberszermierzem, taki trochę mangowy model postaci. Nie chciał zabijać potworów, tylko sobie wędrował po świecie i je podziwiał (acz realia go zmuszały, by jednak często je zabijał), a w ogóle zajmował się grą na flecie, bo miał dobry słuch, jak to wiedźmini. Chociaż technicznie nie był prawdziwym wiedźminem, a jedynie dzieciakiem przez wiedźminów wychowanym (wzorowałem go na Ciri). Grałem nim chyba łącznie trzy sesje w wiedźmina, dwie w realu i jedną na forum. W jednej został zabity (w uczciwym pojedynku przez samego Bonharta!) w drugiej... też został zabity, dla odmiany przez siepaczy któregoś króla i w trzeciej chyba rozszarpał go gryf. Więcej go z grobu nie wyciągam. Chyba mój ulubiony autorski bohater w tym uniwersum.
- Czarodziej, (prawie) członek kapituły - jeden z najbardziej dopracowanych przeze mnie bohaterów, niestety grałem nim raptem miesiąc czy dwa, bo sesja na LI zdechła (byłem temu współwinny). Pozostali gracze do samego końca nie wiedzieli, kim jestem, celowo podsycałem ich domysły. Obstawiali głównie, że jestem wampirem jak Regis. Mój czarodziej nigdy nie rzucił w ich obecności klasycznego zaklęcia, zawsze działał pośrednio albo tak, by wyglądało to naturalnie (np. przedmioty spontanicznie wybuchały ogniem). O dziwo KP tego bohatera była bardzo krótka, miała raptem trzy-cztery strony.
- Kupiec-wynalazca - kupiec, bo handlował (fisstechem głównie), a wynalazca, bo wynalazł pistolet i chętnie go używał. Chciwy, gruby drań dołączyłem nim do gotowej drużyny, w której nikt mojego bohatera nie polubił. Kupiec zginął, a wcześniej zastrzelił wynalezionym przez siebie pistoletem drużynowego wiedźmina.
- Kayleigh - jednostrzałowa sesja kanonami-Szczurami (po prostu burdę zrobiliśmy w wiosce), niestety nieskończona. Kayleigh to moja ulubiona postać, dlatego też go wybrałem. Niestety nim dużo nie pograłem, a szkoda i kiedyś chcę to naprawić. Zepsuty dzieciak z ostrym mieczem i szybkim koniem.

Trener Pokemonów - ledwo pamiętam, kim był i nawet o co mu chodziło, ani dlaczego w ogóle grałem w Pokemony (młody byłem no). Ale wiem, że zamiast trenować pokemony, mój bohater zaciągał do łóżka trenerki i w ten sposób zdobywał odznaki, bo w Pokemonach o odznaki chodziło. :P

Skrzydlata - rzadko, bardzo rzadko wcielałem się w postacie kobiece, ale mi się zdarzyło. Grałem anielicą na pbfie podobnym do HG, akcja się rozgrywała w niebie. Anielica była stróżem, mocno zagubionym w pełnym przemocy świecie, reprezentowała cechy typowej dorastającej nastolatki (z tym, że nie mogła nigdy dorosnąć). Miała pecha, bo każdy, kim się opiekował, umierał w męczarniach/miał wypadek. Taki pechowy anioł stróż. Później ją porzuciłem na rzecz innego bohatera (męskiego :D ) na tym samym forum.


***

Obecnie gram sobie na Mgławicy multimiliarderem arystokratą-stoczniowcem, kolesiem mającym wyrąbane na Ciemną i Jasną Stronę Mocy, jednocześnie będącym w tej Mocy skazą, przy tym metroseksualnym projektantem-geniuszem ala Tony Stark z filmowego Iron Mana. Postać porzuciła życie w luksusie na rzecz cholera wie czego. Lubię pogmatwanych bohaterów :D

Jak sobie przypomnę coś fajnego, to dopiszę, skoro już się tak chwalę :D Paru innych bohaterów wymieniłem w tym poście: viewtopic.php?f=11&t=64&p=952#p952

***
Wnioski mam takie:
- lubię grać postaciami magów w fantasy
- from zero to hero jest imo przereklamowane, postać z porządnym zapleczem fabularnym zawsze bardziej mnie bawiła
- zdecydowanie często tworzę postacie nazistów/odpowiedników nazistów (trzeba to przemyśleć :| )
- kanony są cool
- prawie wszyscy moi bohaterowie giną i to też sprawia mi fun, bo mogę stworzyć nowych :)
Ostatnio edytowano 3 lis 2012, o 01:41 przez Tau, łącznie edytowano 3 razy
All Bette's stories have happy endings. That's because she knows where to stop. She's realized the real problem with stories - if you keep them going long enough, they always end in death.
Sandman #6: "24 Hours"
Avatar użytkownika
Tau
Niewolnik miłości
 
Posty: 182
Dołączył(a): 26 sie 2012, o 22:48

Postprzez Jass » 2 lis 2012, o 23:03

Zacznę od tego, że muszę mieć wizje postaci, żeby ją odpowiednio stworzyć. Wizje nie tylko jej osobowości, ale też tego jak ją odnieść do fabuły na forum, konkretnie jak ją tam umieścić, jak dopasować... inaczej mówiąc muszę "wiedzieć czego chcę" od tej postaci. A pomysły mam naprawdę skrajne o.O Kilka postaci, którymi grałam:

- Jasmine Gingers - tą postacią przewinęłam się chyba na... czterech forach, a stworzyłam ją bodajże... pięć lat temu - jedna z moich pierwszych postaci (i ulubionych). Pierwowzorem tej postaci była (uwaga!) Paris Hilton (serio!). Ponieważ wszyscy tworzą takie zajebiście mądre, inteligentne i bystre postacie ja stworzyłam postać trochę głupiutkiego, trochę naiwnego dziewczątka, które wyolbrzymia w sobie wszystkie kobiece stereotypy. Postać bardziej "parodyjna", ale świetna jeśli chcę się zrelaksować i dobrze zabawić.
- Vanessa Harvin - postać stworzona wyłącznie na potrzeby HD. Strasznie chciałam stworzyć skrzyżowanie Severusa Snape i Minerwy McGonagall. Mam nadzieję, że mi to wyszło o.O
- Serafiel - mój ukochany, ulubiony aniołek <3 Jedyna postać, którą stworzyłam w 100% dobra. Ciężko mi go czasem było odgrywać, bo odgrywanie takiego czystego dobra nie jest łatwe, ale zawsze przynosiło mi dużo satysfakcji. Pierwotnie była to postać z jednego z moich opowiadań, później trochę go przerobiłam i przeniosłam na fora.
- Lothlorien (w skrócie Lorien/Lori) - imię pochodzące od krainy z Władcy Pierścieni. A to akurat demonica. Połączenie dwóch przebiegłych osobowości z anime (Slayers - Xellos i Zellas) czyli nie ważne jakimi środkami, byle do celu; manipulatorka, która jednak zwykle woli pozostawać w cieniu.
- Rea Raven - kolejne połączenie charakterów, a mianowicie Jacka Sparrowa i Liny Inverse (również anime Slayers), a więc dziewczę pyskate, wredne, narwane, ekscentryczne, egoistyczne, ale w razie czego zawsze można na nią liczyć.

Jak więc widać po rysach moich postaci łapię się bardzo różnorodnych osobowości, wszystko zależy od forum na którym się znajdę. Mogę i mieszać i popadać w skrajności. Co jeszcze stworzę? Zobaczymy.
Obrazek
Avatar użytkownika
Jass
Administrator
 
Posty: 702
Dołączył(a): 12 sie 2012, o 21:17
Numer GG: 10794287


Powrót do Dyskusje

cron