Na Nimnaros ten problem przybrał formę walki z Overpoweryzmem
Wniosek ? może być z tym różnie, ale myślę, że nie powinno się z góry uniemożliwiać graczom grania kimś silniejszym. Czasem zresztą łatwo to wyczuć, czytając zgłoszoną KP. Widać, kiedy ktoś ją pisze z zamiarem odegrania fajnej akcji, a kiedy kuruje nią kompleksy.
I teraz trochę sentymentów... Jeśli o moje przygody z potężnymi postaciami chodzi ? jakby nie było, trzeba przyznać, że Bubeusz do słabeuszy nie należy. Od zawsze był starym i doświadczonym magiem, a kiedy powstało Nimnaros, w jego ręce wpadła dodatkowo zaszczytna funkcja zarządcy Twierdzy oraz Opiekuna Białego Płomienia. Wrażenia? Cóż, zawsze kreowałem go na dobrodusznego Gandalfa, chcąc, by drogę otwierała mu aura wiedzy i dostojność, a nie pieprznięty w drzwi fireball. Dzięki temu był postacią szanowaną i nikomu jego moc nie przeszkadzała. Pamiętam zresztą sesję, w której został porwany i głównym wątkiem stało się odbicie go z rąk jego dawnego rywala z czasów uniwersyteckich.
No, nieważne ? w każdym razie jeśli pozwoli się na drobne potknięcia, pokaże, że też jest się człowiekiem, a mocy się nie nadużywa, wszystko jest ok ? postać potężnego maga czuwającego nad miastem potrafiła bardzo ubarwić rozgrywkę. Dla mnie jednak z czasem stał się on typowym NPCem. Ludzie przychodzili do niego po rady, pomoc, eliksiry, był zawsze gdzieś w tle, dzielił się mistyczną wiedzą ze starych ksiąg, zlecał misje i je nadzorował, brał udział w posiedzeniach politycznych albo po prostu przesiadywał w karczmie i wspominał stare dzieje. W miarę jak mu latka zaczęły lecieć, trochę się zasiedział i zaprzestał nawet podróży ? no bo jakie przygody może mieć potężny, biały mag, władca miasta z 80 na karku, nawet jeśli podróżuje z przyjaciółmi, bez świty i ochrony?
Z biegiem czasu całkiem zostawiłem grę Bubeuszem na rzecz postaci młodszych, dynamiczniejszych, mających większy wachlarz możliwości, mniej ustawionych, zobowiązanych i jednoznacznie ukierunkowanych. Bub był kimś, kto ?swoje już zrobił?. Był dziadkiem do dzielenia się wspomnieniami. Gra osobami niedoświadczonymi, które dopiero nabywały charakteru w grze, dawała mi dużo więcej radości ? co oczywiście nie zmienia faktu, że z Bubeusza też cieszyłem się niezmiernie i nie żałuję, że towarzyszył mi przez tyle lat, stając się moim drugim alter ego.
